-
po prostu Gaja
hej jestem 25 latka...
mam 155cm wzrostu i 48.7kg dziś rano...
mój problem to to że ostatnio chce mi się ciągle jeść :/ i to same niezdrowe i kaloryczne rzeczy :/
chce schudnąc do 23.03.2008 - idę na wesele - motywacja banalna ale zawsze coś :P
i chcę osiągnąć wagę idealną dla mnie czyli 45kg :P
no i jeszcze żeby jedzenia nie ogarniało mnie tak jak obecnie :)
potrzebuję waszego wsparcia...
kto ze mną?
-
Wiesz co Gaja :?: Chyba trochę przeginasz.... Pozwól, że reszte pozostawie bez komentarza
-
Tak czytam i nie wierze :shock: :shock: :shock:
GAJA masz 25 lat i takie bzdury piszesz :shock: Co tam 45 schudnij do 40 na pewno bedziesz sexi wygladac... w kostnicy :twisted:
-
witaj!!! ja rowniez zgadzam sie z poprzedniczkami, moim zdaniem w tej chwili masz dobra wage ( a nawet troszke za mala )
nie masz sie z czego odchudzac, chyba , ze chcesz sie wpedzic w powazne choroby
przemysl to--- w koncu nie masz juz 15 a 25 lat, wiec jestes osoba dorosla,pozdrawiam
-
Hehe
Nic dodac, nic ujac :evil:
-
dobra... nie chodzi nawet o odchudzanie... tylko o to jak jem... niezdrowo... zajadam stres... jem głownie słodycze i smażone potrawy a ostatnio jedzenie zdominowało moje myśli i to już jest chore... chcę po prostu zmienić nawyki żywieniowe... więcej ruchu... zbilansować to wszystko :)
zawsze byłam mała i drobna i jak miala
no i z tą wagą przegiełam faktycznie ale najlepiej się czułam w dawnej mnie i to było naturalne nie wymuszone dietami...
-
Moim zdaniem to slodycze i smażone możesz jeść tylko się nie obżerać :)
A dieta powinna być przede wszystkim zbilansowana: dużo owoców, warzyw, nabialu, mięsa... Bo fast-foody i placki są bebe i od nich robią się wielkie wałki i cellulit :P
-
ja rowniez wazylam 45kg po odchudzaniu ale jestem 5cm nizsza. i uwierz kochana czulam okropnie, a wygladalm jeszcze gorzej! musialam przytyc 3kg zeby ludzie przestali oferowac mi pomoc bo mysleli ze jestem chora. i rowniez zemdlalam w tramwaju z tego podowu kiedys w drodze do szkoly. to byl koszmar. nie chudnij tyle.
[/img]
-
Jesli faktycznie chodzi o obsesyjne myslenie o jedzeniu (na co tez cierpialam, szczegolnie jesli chodzi o slodycze) to trzeba sobie postanowic poprawe, Wszystko tkwi w psychice i jesli nie bedziesz czego mocno chciala wszystko pojdzie na marne.
Ja proponuje powiedziec sobie "Nie bedzie mi jakis glupi fast food/batonik etc. mowil jak mam zyc i jak mam jesc". Jesli bedziesz robila zakupy - rob liste potrzebnych ci rzeczy i bierz mniej wiecej wyliczona kwote pieniedzy, zeby nie bylo cie stac na pokuse. Ja nalogowo wpieprzalam slodycze, od 24 dni nie mialam ich w ustach - tak sie zawzielam. Jak wytrzymasz jeden tydzien, to pozniej juz gorki.
-
kobieto... bo Ci przyłożę za przeproszeniem. :P Zamiast wymyślać diety, zacznij ćwiczyć, albo chodzić na basen. :P