wiem ze jush gdzies rozmawialyscie ile kcal maja
zelki ale ja nie pamietam gdzie to bylo a w netku nie moge znalesc
wiec bylabym bardzo wdzieczna gdybyscie mi napisaly bo
nie wiem czy miec wyrzuty sumienia czy nie :(
Wersja do druku
wiem ze jush gdzies rozmawialyscie ile kcal maja
zelki ale ja nie pamietam gdzie to bylo a w netku nie moge znalesc
wiec bylabym bardzo wdzieczna gdybyscie mi napisaly bo
nie wiem czy miec wyrzuty sumienia czy nie :(
Od 300 do 400 kcal
wielkie fenx
kurde tyle kcal grrrrrrr ;/
oczywiście od 300 do 400 kcal w 100 g !
tak duzo!!??? ECH!!! :roll: :(
Najlepiej zawarośc kaloryczną żelek sprawdz na opakowaniu. Bo moze są różne. Na przykład te nowe "akuku" są nadziewane, więc moze mają więcej.
a ja kupowalam na wage wiec nie bałdzo moglam sprawdzic
ale tak duzo tych kcal a ja tak uwielbiam zelki a buuuuu :(
tak samo jak ja, ale ostatnio nie ma sezonu na nie u nas w j-biu wiec sie nie dobralam, nio jadlam ale tylko z 20g :D ale to kawal czasu temu :D
Ojejjjjjjj :o jestem w szoku :!:
A tak lubię żelki..nawet jak na diecie jestem to czasem wstępuję do sklepu i proszę o te miśki na wage :cry: myślałam ze mają mniej kcal..bo to niby tylko żelatyna, i jakiś smak nadany chemicznie- może nie najzdrowsze ale za to pyszne i napychające...
ale chyba teraz to juz koniec z nimi :cry:
a ja najbardziej lubie akuku nadziewane i te takie w ksztalcie buteleczek Coli. Pychota...
ojeeee...ja uwielbiam żelki Haribo..te misie... :roll: a chyba z rok ich nie jadłam...
ja od Haribo wolę właśnie te na wagę bo są mniej zżelatynowane i nie są takie twarde :P
mniaaaaaaam zelki...pamietam jak jeszcze w Polsce byla bieda w sklepach(kilka,kilkanascie lat temu) to tatus przywozil mi zelki z Niemiec,wlasnie te twarde misie :lol: ale uwielbialam je :wink: dalej lubie,ale teraz sa juz coraz lepsze :roll: dobrze,ze ich nie wcinam czesto,raz na kilka mieisecy :wink:
a tak przy okazji,zeby forum nie zasmiecac,ile kalorii maja gumy rozpuszczalne Mamba??nnie wiem,gdzie tego szukac,a one tez sa pyszniutkie :wink:
czasami podjadam mojemu siostrzencowi :twisted: heh
juz nie zawracajcie sobie glowy :D heh..sorki
znalazlam :wink:
jakby ktos byl ciekaw to prosze:
http://forum.dieta.pl/forum/viewtopi...ghlight=mentos
o jaaaa....
ale mnie dopadła teraz ochota na żelki :P
Podbijam temat, bo sie zainteresowałam żelkami i przy okazji mam informacje (moze komuś się przydadzą):
Haribo Brzoskwinie (srednio 100g) 351
Haribo Dinozaury (srednio 100g) 340
Haribo Frytki (srednio 100g) 345
Haribo Fun Gums (srednio 100g) 348
Haribo Happy cola (srednio 100g) 348
Haribo Jezyna (srednio 100g) 341
Haribo Pico Balla (srednio 100g) 379
Haribo Rotella owocowa (srednio 100g) 345
Haribo Serca Liebesherzen (srednio 100g) 327
Haribo Starmix (srednio 100g) 344
Haribo Tropifrutti (srednio 100g) 348
Haribo Truskawka - Primavera (srednio 100g) 362
Haribo Zabki Quaxi (srednio 100g) 327
Haribo Zloty Mis (srednio 100g) 348
w sumie 1 żelek małokaloryczny wychodzi :) Dobra informacja dla żelkofanów :)
Ufff,dobrze,że ja za żelkami nie przepadam :wink:
Mam spokój,bo mają "troszkę" kcal-chociaż nie spodziewałam się,że aż tyle!A tak jakoś nie widać tego po nich,heh :wink:
Ale czasami zdarza mi się ich zasmakować-nie odmawiam :lol:
ja tam wolę rodzynki... :D
w czekoladzie? :twisted:
ja tez uwielbiam zelki :lol:
ale kiedys w gazecie dla odchudzajacych pisalo ze mamy ochote na cos slodkiego to najlepiej zjesc kilka suchych owocow ale pisalo tez ze mozna zjesc kilka landrynek albo wlasnie miskow bo maja mniej kalorii niz inne slodycze :P
nie, zwykłe najzwyklejsze :D
Oj ja tez uwielbiam zelki. Najbardziej lubie smerfy Haribo sprzdawane na wage :)
Ale swiadoma ile maja kalorii na razie skutecznie sie powstrzymuje :)
heh, a ja własnie przywróciłam temat, żeby pokazac, że wcale nie tak dużo tych kalorii.. Tzn nie wiem jak wy, ale ja paczki żelków na raz nie zjem, kilka conajwyżej, dlatego jak dla mnie to fajna sprawa, bo słodziutki, mozna possac, pożuć, a wcale nie tak tragicznie z kaloriami. A moje ulubione to żabki, jeżynki i takie piankowe bananki i truskawki
Dla mnie 100 g to zdecydowanie malo :D Na takie na wage potrafilam wydac i 20 zl jednorazowo :D Ale ja jestem uzalezniona, przypadek specjalny :D
Ja niestety muszę zeżreć całą paczkę i to się tyczy wszystkiego. Zawszę musi być do dna. No chyba, że bym sobie kulturalnie nałożyła na jakiś talerzyk porcję, to bym wtedy nie ruszyła więcej :wink: A te "jeżynki" dobre są. Chociaż pamiętam, że zawsze wybierałam tylko takie czerwone, bo czarne mi nie smakowały :mrgreen:
hehe, ja zawsze te jeżynki obieram z tych kuleczek, zjadam osobno, a najlepsza jest ta galaretka (ale ta przezroczysta z jezynek, a nie malinek). Też tak mam, że zawsze zjadam wszystko do dna, ale jakoś w przypadkóu żelków, czy sukierków-karmelków się to u mnie nie sprawdza.
Dawno nie widziałam żelków na wagę, jak mieszkałam jeszcze w Opolu, to pamiętam był Gumiland, ale go zlikwidowali. Strasznie drogie te żeli były. Teraz kupuję paczkowane Haribo
W ogóle jakoś wydaje mi się, że kiedyś więcej takich budek było. teraz to widuję żelki tylko na półce w sklepie. No i w wakacje nad morzem zdarzają się też stoiska właśnie z szerokim wyborem żelków lub krówek. Ale w sume to dawno nie jadłam żelków. I na pewno nie należą u mnie do najczęstrzej części jadłospisu. A jak to wygląda u was? Bo ja np. jak mam ochotę na coś słodkiego to od razu ciągnie mnie to czegoś z czekoladą, karmelem i orzechami.
Stoiska Haribo sa caly czas na Krupowkach w Zakopcu, w Krakowie sa zawsze jak sa stragany na Rynku, czyli kilka razy do roku. No i wlasnie nad morzem. W te wakacje zajadalam sie nimi wlasciwie co dzien. Wczesniej tez nei bylo tygodnia, zebym nie kupila sobie takich paczkowanych. Prawdziwe uzaleznienie po prostu :D Ale od miesiaca jestem na odwyku i jakos sobie radze :D
mnie też ciągnęło do czekolady, ale jakoś ostatanio nie. Owoce mi dużo zastępują, tzn zapotrzebwanie na glukozę i na szczęście najczęściej to starcza. Jak wypije też słodka kawę lub inkę, to tez nie czuję potrzeby jedzenia słodyczy. No i jogurty to samo. I płatki śniadaniowe, owsianka na słodko... truskaweczki mrozone itd itd. cieszę się, że mnie nie ciągnie do słodyczy
ja też kiedyś lubiłam żeliki, i te wielkieee ztoiska Haribo.
Pewnego razu dziadek (który lubi mnie rozpieszczać) kupił mi wszystkich po trochu ... i od tego czasu już za żelkami nie przepadam, tylko jeden albo dwa jak ktoś w klasie częstuje :lol:
A ja jak narzie Smerfów nie dotykam od 3 lat......Niemiła sytuacja na wakacjach,mało sie nie udusiłam nim (chyba za łapczywie żarłam) :roll:
Ale inne jak najbardziej :D Osobiście lubię dżdżownice na przykład,albo takie gługie jakby tasiemki z Kauflanda o smaku coli :D no i szaleję za jojo mashlamow......:D