Teorie na chudnięcie stare jak węgiel
Dobry,
otóż nauczony ostatnimi moimi doświadczeniami, wynikający szczególnie z mojej nieuwagi co do kwestii chudnięcia, pozwolę sobie przypomnieć o dwóch istotnych elemantach na odchudzanie, które nie wiążą się zupełnie z jedzeniem. Po pierwsze - małżeństwo. Nie dajcie się zwieść, że po ślubie ludzie tyją - może Ci znudzeni i przyzwyczajeni do rutyny. Wystarczy wybrać partnera/partnerkę, który/a będzie codziennie walczyć z rutyną, wymagać, wymagać i jeszcze wymagać. Ze stresu i nerwów spadnie wam spokojnie kilka kilo w krótkim czasie. A po drugie - praca. Nie nudna praca na taśmie, gdzie wykonuje się te same czynności i otępia się mózg, ale praca (nawet biurowa), gdzie jest nerwowo, szybko, deadline'y i w ogóle chaos. Jeżeli do tego jeszcze dorzucimy własną samoorganizację i np. pracę w adm - https://zak.edu.pl/oferta-edukacyjna/szkoly-policealne/technik-administracji - to efekt schudnięcia będzie murowany. Nie będzie czasu na podgryzanie, a przegryzanie w wolnych chwilach kawałków pizzy będzie służyć jedynie jako booster energetyczny, a nie "utytacz" ;) dorzućmy do wzoru jeszcze ciążę i dziecko, a zapewniam wszystkich szanownych, że żadna dieta cud z tym nie wygra ;).
Odp: Teorie na chudnięcie stare jak węgiel