-
hmm..MIŁOŚĆ
Jestem tu nowa, choc tak naprawde na stronke te zagladam i posty czytam juz kilka ładnych lat. Z przyjemnoscia czytalam jak innym sie udawalo i jak sie nawzajem wspieracie, Zawsze tez mi bylo zal ze mi to sie nigdy nie uda, ze juz tyle razy probowalam,( a w zasadzie caly czas)ze kto by tam chcial pomoc akurat mi,mojej wysluchac historii, itp. Natomiast nigdzie nie znalazłam na forum nic o..milosci. Bo mi bardzo trudno uwierzyc ze zdarza sie równie czesto puszystym ludziom. Czy ona jest w ogole mozliwa? Przepraszam, pewnie dla niejedndej z was to smieszne co napisalam, ale dla mnie caly czas to tyko piekne marzenie ktore nigdy mi sie nie przytrafilo (a kazdym razie nienigdy-szczesliwie)i nie wiem czy kiedykolwiek przytrafi. Tak bardzo bym chciala poczuc w koncu te sile w sobie wieksza od wszystkiego.(na pewno pomoglaby mi w walce z nadwaga, na pewno) Znajdywalam tylko do tej pory opisy o slubach i o narzeczonych, bardzo sie ciesze z ich szczescia,ale...hmm, moze wystarczy pytan na poczatek. Jesli bedziecie chetne pogadac troszke o tym to chetnie zadam jeszcze kilka pytan. Mam 21 lat, studiuje w Krakowie, mam na sobie od zawsze troshke za duzo kilogramkow 8) i jestem od zawsze, chlip chlip, samotna :( Pozdrowienia od debiutantkina tym forum :wink:
-
agnellq
Witam Cie serdecznie :)
Oczywiście, że taka miłość jest możliwa. Wystarczy się obejrzeć do okoła. Mnóstwo "puszystych" jest w szczęśliwym związku.
Ja nie jestem puszysta ale uważam się za osobe, która ma tu i ówdzie zbyt za dużo tłuszczyku i mam chłopaka od ponad 2 lat. Jestem w szczęśliwym związku i on pomaga mi wytrwać w swoich postanowieniach. Wyciąge mnie na basen, zabiera na rower, na spacery itd. Nie powiem Ci ile razy juz się odchudzałam.. bo tego w moim przypadku nie da się zliczyc i ZAWSZE, nawet wtedy gdzy sie załamywałam ze nie ma żadnych efektów to mnie wspierał a zwłaszcza gdy moja "silna" wola przegrywała z łakomstwem i pokusami był przy mnie i na różne sposoby próbował mi wytłumaczyć, że nic nie wskóram tym, że obraże się na cały świat, na dietę, na niego i zacznę sie na przekór wszystkim obżerać z rozpaczy.
Przyznam, że czesto się z nim kłóciłam o to, że wtrąca się w moje jedzenie, często mu wypominałam, że mnie nie akceptuje, że jak mu się nie podobam to niech na mnie nie patrzy, ale zrozumiałam, że on to robie nie dla siebie tylko dla mnie :! Bo już nie mógł patrzeć jak przychodzi wiosna, robi się ciepło a ja wstydzę się ściągnąć sweterek czy bluzę, że na basen się wstydzę iść.
I wiem, że mu się podobam i że mnie KOCHA taką, jaka jestem.
Moim skromnym zdaniem osoby "puszyste" potrzebują dojrzałego emocjonalnie partnera, który nie będzie oceniał kobiety poprzez to czy jego koledzy ją zaakceptują czy nie tylko poporzez to jaka ona jest w środku, co ma do zaoferowania od siebie dla niego. I gwarantuję Ci, że jeżeli spotkasz kogoś takiego i pozwolisz się mu poznać, swój charakter i swoją osobowość to on pokocha również Twoje ciało.
Pozdrawiam Cię i życzę Ci spotkania takie bratniej duszy :)
-
Lezka24,
dziekuje ci bardzo za odpowiedx. Wlasnie o to mi chodzi, ze ja widze bardzo niewiele takich mlodych puszystych osob w szczesliwych zwiazkach. Ja wlasnie o takim marze, jak ty piszesz, o emcjonalnie dojrzalym, ktory kocha kobietę za to jaka jest a nie jak wygląda. Oczywiscie,ale tacy sa chyba bardzo nieliczni :( nie wiem gdzie trzeba bywac zeby takiego spotkac. Jak na razie sptykalam sie z całkowitą odwrotnoscia a to ylko rodzilo frustracje ze sie nigdy nie uda, ze jesli nie ma dla kogo dbac o siebie to po co, ze jakby ten ktos byl to wszystko byloby inaczej, bylaby motywacja itd. I to potwierdzaja wszystkie osoby szczesliwie zakochane - ze to daje im sile do walk kazdego dnia, takz z jedzeniem i apetytem. Ehh, to zycie :roll:
Zycze ci szczescia z twoja bratnią dusza, pozdrawiam serdecznie, Aga.
-
Tylko poszę, nie załamuj się...
Podejrzewam, że jesteś młodą osobą, tak jak ja. I życie jest przed nami jeszcze. Ja miałam to szczęście i spotkałam tego jedynego (na lodowisku <= pytałaś gdzie można takich spotkać ;) ). Do Ciebie też się kiedys napewno ono uśmiechnie tylko główka do góry i nie możesz pokazywać swoich słabości, bo ludzie czasem zauważają nasze wady dopiero wtedy, gdy my zaczynamy je pokazywać i o nich mówic.
Piszesz, że nie masz motywacji. A nie pomyślałaś, że właśnie to, żeby znaleźć taką bratnią dusze mogłoby być idealną motywacją do działania i przestania się nad sobie użalac?
Mhh wydaje mi się, że gdybym nie spodobała się Jackowi to byśmy nie rozmawiali wogóle. Ja jak go zobaczyłam to sobie pomyślałam "kurcze ale fajny chłopak ale to nie jest możliwe żeby zwrócił na mnie uwagę" - a jednak (on oczywiście nie wie o tych moich myślach bo przez jakis czas nie byłam pewna co ode mnie oczekuję i grałam strasznie niedostępną, ale zarówno byłam sobą i rozmawiałam z nim normalnie). I wydaje mi się, że o tym czy się kogoś pozna tez decyduje pierwsze wrażenie więc na każdym kroku się uśmiechaj i nie spuszczaj głowy, bądź siebie pewna.
Ale sie rozpisałam :)
Jeżeli chcesz to zapraszam Cie na swój pamiętniczek. Bardzo chętnie z Tobą czasem porozmawiam :)
Buźka pa :)
-
Dzieki za odp. Ale wiesz, cos w tym jest: dziś szłam przez Błonia bo chciałam zobaczyc jak to wszystko jest zorganizowane przed przyjazdem papieża, czy jest juz platforma dla chóru (nie ma jeszcze :evil: no i gdzie my bedzemy stac) i jak wracalam sobie usmiechnieta i szczesliwa,ze sluchawkami nauszach podspiewujac to...hmm, niejeden sie za mna ogladal, co sie bardzo, bardzo rzadko zdarza! W kazdym razie twoja historia brzmi naprawde romantycznie...ja uwielbiam milosne historie:D i też pochodze z Rzeszowa:D (zapraszam do krakowa na studia!!!)
buziaki
-
agnellq wiesz jeśli poznasz prawdziwą miłość, to dla NIEGO będzie obojętne czy ważysz za dużo czy masz prawidłową wagę :!: Wiem coś o tym...Mam na myśli tę NAJPRAWDZIWSZĄ :) Ale oczywiście wspierałby Cię jesli bys tego chciała :D Ciekawy temacik poruszyłaś. Pozdrawiam CIEPLUTKO :!: :D
-
Co ma waga do miłości?
nic. Tak samo jak i do rozumu, kultury itp.
-
Oj, smiechem zartem, ale taki intelekt tez moze byc pociagajacy ;)
-
Na końcu kocha się wnętrze, a nie wygląd... Inaczej miłość kończy się po czterdziestce kiedy kobieta już nie jest tak atrakcyjna (choć dla mnie jest znacznie bardziej), a facet ma np. brzuch pod podbrzuszem ;-)
-
W prawdziwej milsoci wygląd sie nie liczy 8)