31 sierpnia zaczęło się dla mnie nowe życie - zostałam mamą.
Przed ciążą z powodu miłości zarówno do mojego partnera jak i do jedzenia przestałam kontrolować to co i ile zjadam i powoli nabierałam nadprogramowe kilogramy. Żyłam w szczęściu nie przejmując się jak wcześniej kilogramami.
Ważyłam 70 kg przy wzroście 161cm kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży.
Bojąc się namiernego przytycia odżywiałam sie zdrowo i rozsądnie i przytyłam 12kg, a właściwie 10kg, bo te 2 kg to woda, przybyło mi jej kilka dni przed porodem, . Tydzień po porodzie ważyłam już 71kg i miałam nadzieję, że od tego momentu będzie tylko lepiej. Bardzo pragnęłam karmić piersią, a wiele też nasłuchałam się o tym jak pięknie się chudnie kiedy się karmi. Jednak nie przewidziałam tego, że właśnie przez karmienie, będę miała tak wielki apetyt, że nie będę w stanie odmówić sobie jedzenia.
I tak moje dziecko kończy niedługo pół roku, a ja ważę ok. 75kg. Piszę około, bo odkąd zobaczyłam 75kg na wadze przestałam na nią wchodzić.
Nie pracuję, więc codziennie chodzę w dresie, który chętnie przyjmie dodatkowe kilogramy, a ja ich nie zauważam, a raczej nie chcę zauważać. Kilka razy próbowałam się odchudzać, ale nie umiem, nie wiem jak zacząć.
Generalnie odżywiam się zdrowo, tylko jem za dużo i gubią mnie słodycze, których zjadam bardzo duże ilości.
Ktoś mógłby powiedzieć "nic prostszego - odstaw słodycze, trochę się poruszaj i schudniesz" tylko problem w tym, że nie umiem. Mam takie napady, że aż mnie ssie. Potrafię cały dzień nie zjeść nic słodkiego a na wieczór nadrobić to z potrójną siłą.
Piszę tutaj bo liczę na to, że jak zacznę oswajać się z tą myślą to wkońcu zacznę na poważnie realizować mój plan odchudzania. Zbieram się żeby udać się do dietetyka który opracuje mi zblilansowaną dietę tak abym nie chodziła głodna.
---------- Wiadomość dodana 21-02-2012 o 09:38 ---------- Poprzednia wiadomość dodana 20-02-2012 o 14:58 ----------
Cały czas myślę o tym żeby dzień zacząć od ćwiczeń na steperze. Wieczorami jestem przekonana, ze następny ranek właśnie tak się zacznie, a rano wstaję zaspana, w brzuchu burczy i pierwsza myśl to "ummm śniadanko", a po śniadanku coś do kawki i tak właśnie kolejny dzień zaczął się jak zawsze.
Nie będę pisać co zjadłam i ile zjadłam, bo mi wstyd przed samą sobą. Nigdy w życiu nie jadłam tyle co teraz. Nie umiem zaczynać stopniowo, dokładając trochę ruchu, powoli odstawiając słodycze. Ja zawsze traktuję odchudzanie, wszystko albo nic.
Ale podjęłam już pewne kroki, skontaktowałam się z dietetykiem i wykupię dietę na 7 dni. Wiem, że to nic, ale chcę sprawdzić czy ta dieta będzie naprawdę dopasowana do moich potrzeb. Kiedyś próbowałam już diety opracowanej przez dietetyka znanego portalu odchudzającego, ale te diety wcale nie są dopasowane do indywidualnych potrzeb tylko generowane przez komputer. A przepisy często są tam śmieszne. Bo jak na przykład zagotować 2 łyżki mleka? a tak absurdalne właśnie niektóre z nich były. No ale teraz będę miała dietę opracowaną przez takiego dietetyka z krwi i kości i zobaczymy co z tego wyniknie.