MEGA porazka dnia dzisiejszego...
od tygodnia mam kryzys... ale jadlam w okolicacach 1200-1300 kcal...
ale dzis to przeszlo wszelkie granice.... nie bede mowic ile i co zjadlam bo sie wstydze... po prostu straszliwe ilosci....
ja wiem ze po 7 tygodniach diety moj organizm chce odreagowac.. ale ja nie chce sie poddac!
jak mam wrocic do swoich starych nawykow? w sensie odchudzajacych a nie do starych - tuczacych?
bo jak tak dalej pojdzie...
nie wiem co robic
help!
blagam!
pomocy...
chlip :cry:
Re: MEGA porazka dnia dzisiejszego...
Elewina,
Doskonale Cię rozumiem, ja jestem już 50 dzien na diecie i wczoraj miałam pierwszą potężną wpadkę: zaczęło sie od loda waniliowego potem poszły kiełbaski z grilla i migdały prazone... Szok... Ale nie zmaierzam zaprzepaścic efektów diety, dlatego dzisiaj szybko doprowadziłam się do porządku i rano poszła tylko jogobella light. Powiedzmy, że wczoraj był dzien "napedzania metabolizmu", a od dzisiaj znowu odchudzanie pełna parą. I nie załamuj się, poczytaj historie tych co schudłu po 20 kilo, tez miewały dni po 2000 kcal i więcej, co nie przeszkodziło w osiągnieciu koncowego efektu. :D
Pozdrówka
FLEUVE