-
Masz absolutną rację Szi. Też uważam, że głodówki i diety cud to straszna lipa. Trzeba liczyć kalorie jedząc zdrowo i ślicznie chudnąć a później tym samym sposobem utrzymywać wagę. Wtedy sukces jest gwarantowany. I tego się staram trzymać... Pozdrawiam i życzę udanego piątkowego wieczoru:*
-
trzymaj sie, dzielna Szi i w ogole nie przejmuj sie na razie efektami... efektem ubocznym zdrowej (podkreslam: zdrowej i zroznicowanej) diety (a taka chyba jest ta Twoja obecna) i nieprzejadania sie bedzie na pewno korzysc dla zdrowka i ogolnego samopoczucia.
ja np. o wiele lepiej sie czuje jak nie jestem napchana jak balon.
chyba wole byc troche przymulona glodem niz przezarta. ;)
wiec trzymaj sie dzielnie i pisz dalej o swych sukcesach
czekan tez na wiesci o spadajacych kilogramach.
Ja mialam kryzys i w rezultacie z 2 kg ktore zrzucilam jedno wrocilo, ale troche zmienilam system dietowania i wierze, ze podziala.
-
Witam w sobotę ;] Najpierw raporcik :D
11.05- piątek
:arrow: śniadanie- szkl. maślanki i 3 łyżki płatków owisanych [uzależniłam się od takiego śniadania 8) ]
:arrow: IIśniadania-obaido-kolacja :x - jabłko,2/3 woreczka kaszy, po jakiejś godzinie jeszcze 8 kromek chleba chrupkiego i jeszcze 1szkl. maslanki
a wieczorkiem 1l pepsi light :shock: ale musiałam czymś żoładek wypełnić a wody już miałam dość :P
Ćwiczeniowo:
45min marszu
1h kochanego spinningu
Dziewczyny na serio więcej się spala ćwicząc w grubych ubraniach? np w długich cięzkich spodniach i bluzie dresowej :?:
12.05- sobota
:arrow: śniadanie:1,5 szkl. maślanki, 3 czubate łychy płatków
:arrow: IIśniadanie-jabłko
:arrow: obiad- puszka tuńczyka, 1/3 fety light, 150g kapusty kiszonej, kilka łyków maślanki i kromka pieczywa chrupkiego
:arrow: kolacja-3 kotleciki sojowe z sosem sojowym do tego duzo kalafiorka
Ćwiczeniowo:
1h spaceru
1h ćwiczeń na siłowni[20min na stepperze,40min ręce, brzuch i nogi]
45min basenu [ale dziś to się raczej obijałam:)]
podumowując- nienajgorzej :P
Dziś mi się skończył karnet na silownię, najwcześniej pójdę tam w czwartek :? dobrze że chociaż wf mi został :)
Dzisiaj w centrum pobierali krew....i tak się zastanawiam czy jutro iśc...trochę się boję, jeszcze nigdy nie oddawałam a chciałabym. Czy któraś z was ma to za soba?może sie podzieli wrażeniami -jak to mniej więcej wygląda itd:)
I jeszcze jedno pytanie-------->jak ustawić strażnika wagi :?: nie mogę tego nigdzie znaleźć...macie też fajne podpisy na dole....ustawia się je w sygnaturze w profilu towarzyskim?
depresya wiem wiem:) kaolrie licze na oko, wydaje mi się, że nie przekraczam tego tysiaka, ale gdybym miała wagę kuchenną to już inna sprawa :D Poki co jej sobie nie kupię, bo mama mnie wyśmieje...dzisiaj się skapowała, że się odchudzam i zaczęła się smiac :!: :!: :evil: ja jej jeszcze pokaże :!: :!: wredna :evil:
Loccu teraz to ja też wolę być już głodna niż najedzona. bleee jak sobie przypomne te uczucie....taka ciężkośc w środku jakbym była jakąś slonicą :shock:
fuj fuj :D ja to jeszcze do niedawna pożerałam, co było w lodówce i szłam spać :? rano mówiłam sobie, że już dośc tego, zjadałam dietetyczne śniadanie...po 10 "przyjeżdżały" zakupy i tak zaczynał się mój seans trwający do póżniej nocy. a mi się wydawało, że ja jem normalnie[ czyli tyle, co człowiek cięzko pracujacy w kopalni po 12h na dobe]
Wydaję mi się, że jadłam też przez złość.Ważac 55-56kg nie powiem- pilnowałam się bardzo i dużo ćwiczyłam, żeby efekt pozostał..kiedy kilka dni sobie trochę odpuszczałam, od razu coś tam mi przybywalo[ :x ohydna skłonność do tycia].Trwało to tak z 2 lata, potem przyszła matura-->to swoją droga- dużo kucia, mniej ruchu. Ale byłam też zła o to, że innie dziewczyny jedza co chcą a i tak są szczupłe. Stwierdziłam, że ja też tak chcę, jeśli inni objadają się to ja też mogę, dlaczego mam się tak obsesyjnie pilnować- miałam już dość patrzenia jak inni wcinaja pizzę.Jesli już kupowalam sobie jakiegoś snikersa to jadłam go dwa dni :PChyba miałam tego dość więc w koncu sobie odpuściłam nie wiem kiedy--coś we mnie pękło czy co?nie mam pojecia :?
No i tak "jakimś" sposobem dobiłam do magicznej liczby 70 :shock: Teraz na nowo uczę się zdrowo żyć i co dziwne przypominam sobie jak to było kiedy byłam szczupła :) :) czasami się zapominam i myśle ze juz jestem tą osobą, jakby nie było tych 2 lat :) i to jest własnie fajne :!: czuć się znów dobrze we własnym ciele :!:
-
Hej, Szi. W sumie mam nawet podobną sytuację. Jestem maturzystką, mam 170 cm wzrostu i ważę 68 kg, a jeszcze na wakacjach w 2005 r. ważyłam 53kg... :roll: Niesamowite, jak szybko narzuciłam te kilogramy...Też chciałabym na nowo poczuć się pewną siebie laską, która bez wahania może założyć mini, obcisłą bluzkę i czuć się świetnie...Ech...ale jestem ambitna i wiem, że mogę tego dokonać, a co! :D Teraz akurat mam maturę, (16, 17.05. ostatnie egzaminy :D ) więc zaczynam dietę zaraz po, bo nie mam głowy do liczenia kalorii, kiedy straszy mnie wizja arkusza z historii... :P Tak sobie przeczytałam Twoje posty i muszę stwierdzić, że masz gadane, a właściwie pisane. :P Wszystko dokładnie opisujesz i widać, że to wszystko traktujesz b. poważnie i słusznie! Też zamierzam przestrzegać diety, ćwiczyć, zafundować sobie odnowę biologiczną i nawet się na to wszystko cieszę. :) Pewnie będę inaczej mówić, jak ludzie naokoło mnie będą jeść pizzę, a ja będę musiała się zadowolić sałatką warzywną... :wink: Podchodzę do tego optymistycznie-jeśli taki test silnej woli i nutka cięrpiętnicza ma sprawić, że poczuję się znowu idealnie we własnej skórze, będę się z zadowoleniem przeglądać w lustrze, to opłaca się jak najbardziej i będzie pestką w porównaniu z efektem, jaki osiągnę! :D
Mogę się przyłączyć do Ciebie ok. 19-20.05.? Wtedy zdążę już odreagować po maturze i wszystko zaplanować... :wink: Powodzenia życzę, na pewno Ci się uda!
-
Szi i Monn: bede Wam kibicować, bo jedziemy na tym samym wozku... Tez przed 2 laty wazylam 55 a teraz jest 64... Na pewno nam sie uda! Milego dnia! Jest ranek i biore sie za cwiczonka... Postanowilam tez zmierzyc sobie obwod w pasie i zrobic taki sam suwak. Nigdzie takich suwakow nie ma, ale wystarczy w kodzie zmienic kg na cm. ;)
-
Dzięki, Loccu! :) Wow, ćwiczonka od 6.30-ambitnie! :D Jak tylko w końcu będę po maturach, to też się biorę ostro za siebie. :wink: Pozdrawiam.
-
Hej! Laseczki :D W wekendzik miałam zjazdy więc nie zaglądałam. Zawsze jak mam szkołę to mam problem z dietą :( Bo nie wiem co ze sobą zabrać, ponadto wszyscy w około częstują słodyczami albo żrą burgery itd. A ja bo oczywiście z braku czasu, na szybkiego zrobiłam w sobotę kotletów mielonych i je zjadłam :( Pomijając fakt, że wieprzowina nie jest dla odchudzających się to jeszcze smażone, ja to chyba mózgu czasem nie mam. Ponadto mój żołądek po długiej przerwie antymięskowej zrobił piękny koziołek i miałam zgagę, wzdęcia i w ogóle całą rewolucję :( DO bani! Ale mam nadzieję, że to wyjątek, wypadek przy pracy i dam radę. Moja otyłość jest typowo brzuszna. Wręcz śmieszna, bo mam bardzo szczupłe, nogi, ręce nawet płaską pupę a z przodu piłeczka (lekarska w dodatku). Jak chudnę to ze wszystkiego tylko nie z brzucha jak tyję to właśnie w brzuch! co za niesprawiedliwość! Jak mam pozbyć się tego bagażu. Może macie dziewczynki jakieś pomysły? Zaznaczam, że brzuszki ćwiczę ale nic efektu :( I bardzo mnie męczą wzdęcia, jakbym była napompowana cały czas. Help!Miłego dnia!Pozdrawiam!
-
Hey dziewczyny :D jakos się stęskniłam za wami 8) :!: pierwszy tydzień za mną :!:
13.05- niedziela
:arrow: śniadanie- 3łyżki płatków owsianych, szkl.maślanki
:arrow: IIśniadanie- jabłko +szkl. maślanki
:arrow: obiad- puszka tuńczyka +ser feta i warzywka+2 krmoki wasy
:arrow:kolacja- 4 kotleciki sojowe, kapusta kiszona, poł szkl. mlekaĆwiczeniowo:
:arrow: tylko 45min basenu
14.05-poniedzialek
dziś zgodnie z założeniem miałam nic nie jeść :!: nie wyszło :x to był chyba zły pomysł...wytrzymałam do 12, potem sobie darowałam :evil: i się najadłam znowu za cały dzień :evil: Na koncie juz mam :arrow: litr maślanki i duuuuużo płatków owsianych,otrębów i kilka kromek wasy :shock: Uff , dobrze ze słodyczy w domu nie ma :!:
Tak więc zmieniam to głupie postanownienie, to nie dla mnie :) i tak cięzko mi utrzymać się przy dotychczasowym menu , a co dopiero rezygnować z niego jeden dzień w tyg. na rzecz GLODOWKI oczyszczajacej :shock:
Ćwiczeniowo:
:arrow: 45min basenu..i to by było na tyle :? muszę się uczyć...jutro już pojde na siłownie bo nie wytrzymam :twisted:
Ehh, od dwóch dni mam ochote na loda...jakiegoś big milka albo coś takiego, byle by miał czekoladowa polewe :D a dzis jeszcze taki upał....O_o
Narazie się nie daje, chociaż przyznam, że motywację mam jakąś mniejszą niż tydzień temu :? potrzeba mi kopa. 8)
Monn super :!: przyłaczaj się, kiedy tylko chesz :!: :D Jejj,ja matruę miałam juz rok temu a się wydaje, że mineły dwa m-ce... 8) Zaraz napiszesz maturkę[trzymam kciuki :wink: :!: ] i będziesz mogła spokojnie zacząć dietkowanie. Nade mna już wisi widmo egzaminów, więc tego spokoju coraz mniej...ale przetrzymam jakoś :wink: oczywiście bez Waszego wsparcia sie nie obejdzie dziewczynki 8)
Wczoraj wyobraziłam sobie siebie za 2 miasiące...szczupłą, szczęśliwą, przede wszystkim dumną z siebie..., z tego, że wygrałam walkę z własnymi słabościami....to jest coś pieknego :D wyjść zwycięsko z tak cholernie trudnej wojny z sadełkiem :twisted:
Monn, Loccu uda nam się
:!: :!:
Gofus nie daj się, bądź dzielna i pokaż żarciu kto tu rządzi
:wink: Nie wiem co ci na wzdęcia poradzić :?Sama je ma doś często :evil: Może spróbuj zmieni coś w diecie? Może twój organizm nie trawi niektórych rzecz?np. mleka..ja zauważyłam, że jak zjem za dużo owoców lub produktów mlecznych to cały dzień chodzę jak kobieta w ciązy :?Gofus u mnie też brzuchol to centrum tkanki tłusczowej :twisted: Tyle, że moje nogi do szczupłych raczej nie należą :?
I jeszcze z tym brzuchem...próbowałas hula hop? :D
-
Witaj Szi :D
Kup sobie tego Big Milka. To tylko ok. 100 kcal. Nic Ci od tego nie przybędzie a wyjdzie Ci z głowy i będziesz miała spokój. Mówię serio, nie kuszę :D Ja osobiście tak mam, że jak sobie długo odmawiam np. takiego Big Milka to w końcu się kończy na całym wiadrze lodów. Zrób sobie przyjemność a zapał wróci. Co do brzuszka to ja też mam z tym największy problem. Zresztą popatrzcie na moje wymiary w podpisie, idealne jabłuszko :evil: Ale wzdęć na szczecie nie miewam. Chyba utrafiłam z dietą bo nic mi sie szkodzi :D Pozdrawiam Was serdecznie dziewczynki:*
-
dziewczyny jestem beznadziejnaaaa :evil: zjadłam jeszcze kg jabłek i duzy kefir! masz rację depresya nastepnym razem zjem tego loda...Teraz umieram, bo brzuch mi pęka, musze się uczyć a nie moge, bo jestem zła na siebie, że tak się dałam [znow próbowałam 'zjesc' swoje problemy i przez to caly optymizm prysł-->stare przyzwyczajenia wygrały :evil: ].Mam nadzieje, że nie przekroczyłam dziś 1500...a może i przekroczyłam :(
Ok, nie bede płakać nad rozlanym mlekiem, jutro znow wzorowa dieta :!: Ja chce znowu czuć, że mogę góry przenosić a nie siedzieć w pokoju i umierać z przejedzenia :!: :evil:
A tak z innej beczki......to moje studia mnie duszą, nie wyrabiam się z tym nawałem tematów, wykładów do przerobienia..Nic się nie dzieje, ciagle tylko ksiązki, ksiązki. A przepraszam , kiedy to ja mam z mlodości korzystać? na emeryturze? :evil: Najgorsze jest to, ze jak siedze w tych ksiażkach, to łapie jakiegoś doła..chce wyjśc do ludzi, przjesc sie do parku, połazić po sklepach...wtedy czuje ze zyje i ciesze sie tym zyciem...wiem ze studia to normalny okres w zyciu kazdego człowieka, ze kazdy przez to przechodzi, ze nie tylko mi jednej tak ciezko.....ale to takie cholernie trudne.
Modle się, żeby przez ta sesje nie zawalić diety...i nie zawale :!: Dziewczyny!! licze na
Waszą pomoc kochane:)
szi