Dziekuję, więc będziemy się wspierać wzajemnie.
Dzisiaj jestem bardzo zmobiliozowana, czuję, że mogę osiągnąć wszystko...
Po głodówce, jutro będzie ciężki dzień, bo organizm dopomnie się o swoje zaległości. Dlatego wieczorem ustalę sobie plan co jutro zjem i będę się go trzymać. Mysle, że jak zjem syte śniadanie, nię będzie mnie aż tak ciągnąc do jedzenia. Mój główny problem polegał na tym, że nie jadłam śniadan, a jak już jadłam to bardzo lekkie np. jogurt i wieczorem dopiero naprawdę głodniałam. Ale od dzisiaj stanowczy koniec z niszczeniem samej siebie. Koniec z użalaniem się nad sobą, porównywaniem do innych kobiet, przez co zaniżałam swoją wartość. Koniec. Od dzisiaj zmieniam się.
Postanowiłam, że gdy osiągnę cel 1 - 52 kg - to pójdę do fryzjera, kosmetyczki, zrobię zakupy. Ta myśl jest juz bardzo kusząca, będe wspominać ją gdy podejmę walkę z pokusami.
Masz dzidziusia:-) :-) Oj to ruchu ci nie brakuje...:-) :-)
Trzymam kciuki. Wygrasz dzisiaj walkę z samym sobą, a jutro racjonalne odzywianie.
Mam jedną sugestię, ponoć 1200 kcal jest bardziej optymalne niż 1000 kcal i szybciej się chudnie. Jednak nie chcę nic sugerować. Pozdrawiam ciepło i jutro rano zdam relację. Liczę również na informacje, jak Tobie idzie.
Wczorajszy dzień - myślę, że sukces
Wczoraj zjadłam ok. 1060 kcal, a spaliłam 300.
Sniadanie skończyłam o godzinie 8.30 - zjadłam 4 duże, zielone, soczyste papryki.
O godz. 12.00 zjadłam jeszcze jedną zieloną paprykę i 2 duże jabłka.
Po godz. 15 wróciłam do domu i miałam straszną ochotę na kaszę mannę - zjadłam małą salaterkę manny bez żadnych słodkich dodatków. Poniej jeszcze zjadlam 50 g ziarn slonecznika.
O 20.00 wróciłam z 1-godzinnej wycieczki rowerowej z moim psiakiem i mimo, że było już pózno, skusiłam się na słodką gruszkę.
Tak wyglądał wczorajszy dzień. Właściwie ułożylam sobie inne menu, ale rano nie mialam ochoty na kiełbasę, jajecznicę itd.
Musze przyznać, że po jedniodniowej glodówce i wczorajszym posiłku znacznie zmalał mi brzuch (jest dosyć płaski) :). Nie trzymałam się wszystkich zasad, ponieważ nie wypiłam aż tyle wody no i ten owoc po 20.00. Mimio wszystko minęły dwa dni diety i jest dobrze, tylko co będzie pozniej? Jestem dobrej mysli...
Moj psiak strasznie sie ucieszyl na wycieczkę. W ostatnim czasie szłam na łatwiznę, zamisat spacerowac z nim, zamykałam bramę i biegał sobie luzem. Jednak wycieczka rowerem z pupilem daje bardzo dużo radości. Znów złapalam sie na tym, ze rozmawiam z psiakiem jak z czlowiekiem. Z daleka krzycze do niego, że "skręcamy", "nie biegnij tak szybko", "co jest zmeczyles".
W poniedziałek zważe się i obmierzę, chociaż już teraz strasznie korci mnie waga, a minęły dopiero dwa dni.
Przez poprzedni weekend strasznie sie objadałam, mialam okropny nastroj.l Objadałam sie do tego stopnia, ze sie przejadlam. A dzisiaj czuje, ze przez te dwa dni zrzucilam to moje obżarstwo.
Będzie dobrze.. jeszcze cały wrzesień liczę kalorię i wszystko zapisuję.
Antoinette dziekuję, że mnie odwiedzasz.
Antoinette niestety nie wiem, czy ty tu prowadzisz jakis pamiętnik, a chętnie bym Cie odwiedziła. Dziękuję za wizyty u mnie. Na zdjęciach wydajesz sie szczuplutka, ale skoro nie czujesz sie dobrze we własnym ciele, to dąż do ideału.
Ja mam ułatwnoną sprawę w wakacje z dietką. Od 8.00 do 15.00 jestem w pracy, więc zjem tylko to, co ze sobą zabiorę. Gorzej z powrotami do domu. Wredy dopiero robię się głodna. Ale postanowiłam wieczorami "uciekac z domu" na spacer, na rower itd. Gdy czuję, że sie nudzę i już mnie jakaś siła myślami zaczyna przyciągać w okolice lodówki, wychodze na dwór.
Moje nadprogramowe kilogramy mają związek z nudzeniem się. Właściwie wieczorami nie mam co robić i dlatego od początku wakacji przytyłam ok 4 kg (przed wakacjami wazyłam 52 kg, ale nie była to moja stała waga). Jak już zaczynam się obżerać, zawsze waga zatrzymuje się na 56 kg.
Trzymam za ciebie kciuki, dużo wytrwałości.