-
Witam
Witam wszystkich.
Mieszkam w Poznaniu. Przez ostatni rok schudłam 20 kg. Świetnie prawda? 8)
Niestety przez wakacje przytyłam 4 kg. :?
Dzisiaj trafiłam na tą stronę, na to Forum i mam nadzieję, że znajdę tu grono ludzi, którzy podzielą się ze mną doświadczeniem w walce ze zbędnymi kilogramami i wspomogą w drodze do celu.
-
Witaj Daffi. Na wsparcie możesz tutaj liczyć. ) Od tego jesteśmy. A może napiszesz coś więcej? Jak się odchudzałaś, ile ważyłaś, ile ważysz teraz, ile masz wzrostu i takie tam? ;) Na pewno coś Ci doradzimy. :) Przesyłam buziaki!
-
Mam 160 cm wzrostu.
Jeszcze rok temu ważyłam 95 kilo - teraz mam 79 kg. Moim celem jest magiczna 60. Choć gdybym ważyła 65 też byłabym szczęśliwa.
Przed ciążą ważyłam 45 kg. Przytyłam dopiero po porodzie 30 kg w ciągu 7 miesięcy. Później waga szła już powoli w górę. Miałam okresy kiedy ciężko walczyłam z kilogramami i udawało mi się na krótko schudnąć.
Od roku pracuję na 1,5 etatu. Więcej jestem na nogach, mniej przed telewizorem, mniej czasu i okazji na łasuchowanie i bez celowego odchudzania się szybko waga mi spadła o 20 kilo. Wakacje jednak to mniej pracy, leżaczek na ogródku, kanapa, grill i przez te dwa letnie miesiące znów 4 kilo więcej.
Wczoraj postanowiłam już celowo, że nie mogę zaprzepaścić tego co już udało mi się zrzucić, ba, że należy walczyć dalej. Tak trafiłam na tą stronę i to Forum. To takie fajne mieć wsparcie i pomoc innych , którzy wiedzą jak trudno zrzucić choć parę kilo. Mój mąż i córka to typowe chudzielce.
-
Ładnie już schudłaś i faktycznie szkoda zaprzepaścić taki sukces. Ładna dieta ok. 1300-1500 plus dużo ćwiczeń na pewno sprawiłoby, że kilogramy polecą dalej. A Ty masz jakiś konkretny plan?
-
Nie. Dotąd tak samo z siebie - większa ilość pracy i mniejsza jedzenia - sprawiły, że schudłam. Raczej o tym nie myślałam.
-
Zoabaczyłam, że prawie wszystkie macie wytyczone etapy w drodze do celu. Pomyślałam, że to bardzo mądre i świetnie działa mobilizująco.
Postawiłam przed sobą cel - do 30 września ważyć 75 kilogramów.
-
Dzień drugi świadomego zbijania wagi.
Wczoraj zjadłam troszkę ponad 1300 Kcal.
Chciałabym zmniejszyć ilość jedzenia i utrzymać w granicach 1200 .
-
witam! przyznam się szczerze, zę troszkę mi się głupio zrobiło po przeczytaniu Twojego postu. Ja też mam 160 cm wzrostu, ważę 58 kg (przez ostatni miesiąc przytyłam ponad 3 --> efekt uboczny wakacji piwa i słodyczy) i rozpaczam ze jeszcze nigdy w życiu eni byłam taka GRUBA. no właśnie - ROZPACZAM, a nic z tym nei robie. Ale teraz widzę zę są kobiiety które mają powazniejszy problem ode mnie (przepraszam jeśli to jakoś dziwnie zabrzmiało), a mimo to są pełne zapału i energii do walki ze zbędnymi kilogramkami. Mój ideał to 50 kg. Od października zaczynam studia i wiem, ze nei bedzie łatwo, bo wybrałam sobie jeden z trudniejszych kierunków, a co sie z tym wiąże - bardziej stresujących. a na stres zawsze reagowałam... obżeraniem się i to najchętniej czekoladą. ale jakby na to nie patrzeć -nigdy nei lubiłam iść na łątwiznę wiec mozę i tym razem jakoś się ogarnę, zmobilizuję, zbiore wszystkie resztki mojej pozytywnej energii i razem z Wami dojde do celu :) Co prawda w poniedziałek wyjeżdżam na 10 dni i nei wiem czy będę miała dostęp do neta zeby na forum zaglądać, ale mam nadzieje ze i bez tego nei ulegne pokusie piwa i słodyczy :p pozdrawiam cieplutko :*
-
Dafii - 4kg w trzy tygodnie to dość dużo. Wiem, że niby na początku waga leci szybko, ale lepiej nie zakładać sobie więcej niz 1kg/tydzień, a w ogóle optymalne tempo to 0,25-0,5kg/tydzień. Polecam Ci choć troszkećwiczeń do tej diety i 1300 będzie akurat. :)
Gustawo - ja na poczatku studiów przytyłam 10kg, także polecam naprawdę porządne pilnowanie się... 58kg przy 160 to według mnie nie jest wcal zła waga. :)
-
Gustawo życzę Ci powodzenia na studiach. Ja pomimo tego, że mam 39 lat też jestem upieczoną dopiero co studentką. Zaczynam studia pomostowe na kierunku pielęgniarskim na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. :D
ninka86 - z doświadczenia ze swoim organizmem wiem, że te 4 kilo powinno pójść w miarę łatwo ( mam tendencję do zatrzymywania wody w organizmie i pierwsze tygodnie się odwadniam więc waga spada dość szybko w dół) ale później jest już gorzej.
Ja bardzo lubię wszystko to czego jeść nie powinam i dlatego trudno dłużej pozostać mi na diecie. Uwielbiam ziemniaczki - jak to poznańska pyra - w każdej postaci , szczególnie tej tłuczącej , jako frytki, placki ziemniaczane, smażone kartofelki. Bardzo lubię panierowane kotlety, lubię mleczną czekoladę, pizzę, spagetti, pierogi... ech. :wink:
W każdym razie jestem drugi dzień bez słodyczy, choć corka dostała bombonierę i się nią obok objada. Wczoraj i dziś zjadłam ok. 1300 kcal. Wczoraj wieczorkiem zrobiłam długi spacer na przemian z biegiem i dziś też się wybieram.
-
To ja życze powodzenia :D:D:D ;*
__________
"...tak bardzo chce!..."
I etap:
75kg - 70 kg
Obecnie: ? |waga zapsuta|
Nienawidzę Cię za to, że pojawiłeś się w moim życiu i wywróciłeś wszystko do góry nogami...
Nienawidzę Cię za to, że patrzyłeś się w moją stronę, ale nie na mnie...
Nienawidzę Cię za to, że uśmiechałeś się do mnie, ale myślałeś o niej...
Nienawidzę Cię za to, że jesteś tak pewny siebie, a mnie wciąż dręczy głupia nieśmiałość...
Nienawidzę Cię za to, że żyjesz sobie w beztrosce, podczas gdy ja umieram...
Nienawidzę Cię za to, że wciąż, nieustannie muszę Cię kochać...
...tą znienawidzoną miłością...
-
Dziękuję bardzo.
Bardzo mobilizuje mnie czytanie tego Forum i historie inych.
-
Dafii - każde odchudzanie jest inne i niekoniecznie schudniesz tyle, ile przy poprzednich razach. Niestety w moim przypadku jest tak, że za każdym razem jest trudniej, tak samo z każdym kilogramem, ale zyczę Ci, żeby Twoje kilogramy spadały szybciej. ;) Co do ziemniaczków, to ja się dziwię, bo jadam ja chyba z raz na pół oku od święta i nie lubię w żadnej postaci poza gotowanymi. ;) Bardzo ładnie się trzymasz kalorycznie. A spacerowanie z bieganiem też super. :) Oby tak dalej! Buziaki!
-
hihi no popatrz :) też składałąm do poznania na UM ale na wydział lekarski. i nawet sie dostałam - ale ide do łodzi...
to teraz ogólnei do Was wszystkich kchane dziewczyny - POWIEDZCIE MI SKAD BIERZECE MOTYWACJE I SILNĄ WOLE?!?!?!?!?!?!?!?! bo ja chyab jestem... uzależniona od jedzenia!!!!! co z tego ze sobie postanowie ze jestem na diecie, że jem mniej albo ze nei jem kolacji albo zę nei tknę czekolady skoro i tak nic z tego :( kolejny raz nie potrafiłam sobie odmówić przyjemności jedzenia.
a moze to jest normalne i każdy tak ma na początku zmagań ze swoją wagą? jeśli tak to błągam podpowiedzcie mi jak Wy sobie z tym radzicie/radziłście i co zrobić żeby być twardzochem a nei mienciochem i nie poddać sie przy kolejnej cieżkiej próbie - tzn tak konkretnie: np jak jutro rano ograniczyć sniadanie do otrąb pszennych z jogurtem i suszonymi śliwkami, zamiast świeżej bułeczki z masełkiem, szyneczka, serkiem, ;pomidorkiem itd... i jak po południu uniknąć przegryzania? i jak nei przytyć 10 kg przez pierwszy rok studiów (to głównie pytanie do Ciebie, ninka ;) )
pozdrawiam cieplutko i zyczę kolorowych koszmarków :*
-
Cześć
Witajcie dziewczyny ja tez chce stracić kilka kg tylko jakoś mi to narazie marnie wychodzi.Pozdrawiam
-
Witaj dota. :D
@ Gustawa
Ja powiesiłam sobie na drzwiach lodówki swoje zdjęcie jeszcze kiedy miałam 95 kg. Wierzcie mi, przy moim wzroście to staraszny widok, tym bardziej, że miałam otyłość brzuszną. Obok tego zdjęcia wisi inne, to jeszcze z czasów kiedy byłam szczuplutka.
Działa niesamowicie!
-
Dzisiejszy dzień zaczęłam od godzinego spaceru z psem, później zakupy, małe sprzątanko i przed chwileczką zjadłam śniadanie. :D
Bułka z otrębami z dwoma płaskimi łyżeczkami masła i szczypiorkiem. Oraz dwa jajka na twardo.Pyyyszne było! I jak się okazuje wcale nie tak kaloryczne. :P
-
Daffi - brawo za śniadanko i spacerek, pięknie zaczynasz. :)
Gustawa - no cóż, u mnie się przytyło, bo wyniosłam się z domu i zaczęłam jeść to na co miałam czas. A najszybciej było: pizza, sosy, inne fast-foody. Podjadanie ze stresu przy sesjach... Mniej ruchu, bo jakoś nie mam ochoty spacerować po Warszawie. I się złożyło wszystko - już wiesz czego unikać. :) Teraz gotuje normalne, dietetyczne obiadki, głównie warzywa, ryby i kurczaczek. Żadnych fast-foodów, no przynajmniej baaardzo rzadko. ;) Jak już pisała Dafii - zdjęcia są świetną motywacją. Ja mam jeszcze te z okresu, gdy ważyłam 55-58kg, no i wystarczy, że zgłodnieje, popatrzę na zdjecia i na siebie w lustrze i jakoś mi przechodzi, albo przynajmniej jem mniej. Nie musisz się strasznie ograniczać z tym śniadaniem - wystarczy, że zamiast jasnej bułeczki zjesz ciemny chlebek i bez serka żółtego i bez masełka (jeśli możesz) i już będzie bardzo dietetycznie. :) Nie można się na początku strasznie ograniczyć, bo później jest ciężko wytrzymać, lepiej powolutku zmniejszać ilość jedzenia i wyrzucać z diety te najbardziej kaloryczne rzeczy. :)
-
Dobra... przyłączam sie do Ciebie ;] i trzymam mocno kciuki!! ;*
__________
"...tak bardzo chce!..."
I etap:
75kg - 70 kg
Obecnie: ? |waga zapsuta|
Nienawidzę Cię za to, że pojawiłeś się w moim życiu i wywróciłeś wszystko do góry nogami...
Nienawidzę Cię za to, że patrzyłeś się w moją stronę, ale nie na mnie...
Nienawidzę Cię za to, że uśmiechałeś się do mnie, ale myślałeś o niej...
Nienawidzę Cię za to, że jesteś tak pewny siebie, a mnie wciąż dręczy głupia nieśmiałość...
Nienawidzę Cię za to, że żyjesz sobie w beztrosce, podczas gdy ja umieram...
Nienawidzę Cię za to, że wciąż, nieustannie muszę Cię kochać...
...tą znienawidzoną miłością...
-
Trzymaj, trzymaj... oby się udało.
-
no dobra dzisiaj też mnei możecie opierniczyć - nei popisałam sie :( najpierw śniadanko (2 kromki chleba z białym lub żółtym serkiem i chudą szynką, ale przynajmniej bez masła...) obiad - 2 ziemniaki i troche fasolki (fasolke uwielbiam a to tylko warzywo więc sobie nei załowałam), i w międzyczasie jakieś 2 gruszki 2 jabłka i żelki :P no i nei licząc biegania po sklepach obuwniczych to zero ruchu :oops: ale do wieczorka dlaeko więc chyba będe to musiała nadrobić.
daffi z tym zdjeciem to fajny pomysł tylko ze jak w kuchni poweisze na lodówce swoje zdjęcia to reszta rodzinki mnei wyśmieje chyba :) ale np u mnei w pokoju jakbym takie powiesiła to zanim bym wyszła do kuchni po kolejną przekąskę to już bym się zastanowiła... wiec mozę skrzystam z rady.
gdybyście miały jeszcze jakieś pomysły na lepszą mobilizacje to piszcie :) ja na razie wiem czego robić nei powinnam - na pewno nei powinnam myśleć że nei mam dla kogo wiec nei musze sie odchudzać. najważniejsze to zrobić to dla siebie samej!! i nei powinnam sie and sobą użalać zę jestem taka a nei inna, tylko spróbować to zmienić, a to czego si enei da zmienić - zaakceptoewać!
hmm... brzmi banalnie... zobaczymy co z tego wyjdzie w praktyce.
-
Gustawo - ja też mam zdjęcia w pokoju i sobie oglądam co jakiś czas. Dodatkowo motywują mnie też różne ciuchy w rozmiarze S, w które jeszcze się nie mieszczę. A Po ich przymierzeniu też odchodzi mi chęć do jedzenia. Poza tym motywują mnie spotkania ze znajomymi, bo wiadomo, że każdy chce ładnie wyglądać :) ; czytanie forum i historii osób, które osiagnęły już swój cel, oglądanie zdjęć szczupłych osób, itd. W przypadkach nagłego głodu najlepiej wypić szklankę wody lub mleka i poczekać chwilę, albo wziąć się za jakieś ćwiczenia. A Twój jadłospisik dzisiaj wcale nie wygląda źle. Liczysz kalorie??