-
Do 48!!
Niestety... Stało się. Nie potrafiłam się oprzeć słodyczom :( Ważyłam 48... A teraz?? 52 :( Wystarczy tylko, że jest jakaś czekolada lub coś podobnego w pobliżu i się rzucam od razu. Gdyby tylko na 1... Wtedy połowa lodówki niknie w mgnieniu oka. (Niestety nie mogę się pozbyć świstwa, bo tato cały czas mówi, że jestem za chuda i chce mnie utuczyć - bo sam jest otyły... klapa) Ale mam postanowienie. Nie będę jadła juz słodyczy i będę jechała tylko na 900 kcal. 4 kg, myślę, że nie jest to wygórowane marzenie... 3majcie za mnie kciuki. Obiecuję, że dzisiaj zjadłam ostatnią czekoladę. Od jutra koniec z nałogiem... A jak coś napiszę, że amam ochotę na batonika, to strzelcie mnie tak mocno, aby mi się odechciało ;)
-
Wiesz co Yanaka.
Chyba troszkę przesadzasz. 52 kilogramy to bardzo dobra waga, więc nie musisz stosowac jakiś specjalnych diet.
Poprostu ogranicz słodycze i będzie po kłopocie. Nikt Ci przecież nie karze zjadać całej czekolody czy kilku batonów na raz - takie jest moje zdanie
Pozdrawiam
-
Ja też mam okropny problem ze słodyczami gdy tylko widzę coś w sklepie albo widzę że moja siostra je. Ja nawet potrafię zjeść kilogram ciastek dziennie, i mimo tego że tyle schudłam słodycze czuje nadal, to już jest moje uzależnienie.I wydaje mi się że masz idealną wagę.
-
Yanaka, pochwal nam się ile ważysz...
A o slodyczach to weź mi nawet nie mów, bo jak widzę cokolwiek słodkiego to mi jęzor do d*** ucieka :D
-
chyba musiałabyś mierzyć z 140,żeby 52 kilogramy to było za dużo... :|
-
Kurcze...jak mam sie podbudować skoro znów ten sam problem...chude gadają ,że sa grube...to co ja mam powiedzieć ...na ulicę nie wychodzić czy jak??? Dziewczyny poszalały z tym odchudzaniem...
-
Ja tak na prawdę dopiero teraz nie wstydzę się wyjść na ulicę, wcześniej widziałam za sobą ten wzrok tych ludzi, ta pogarda i obgadywanie na boku, właśnie dla takich momentów by ludzie cię inaczej postrzegali warto schudnąć. I ja tak sobie powtarzam, i jem czasami tylko dwa posiłki dziennie.