-
Witajcie, jestem tu nowa, czy przyjmiecie mnie do swojego grona ? Zaczęłam odchudzanie tydzień temu od wagi 85 kg, dzisiaj waga pokazała 83 kg, a chcę dotrzeć do 70-68 kg, sama nie wiem czy wytrwam w postanowieniu, a z Waszą pomocą napewno mi sie uda. Pozdrawiam cieplutko Ewa
-
długo nie wchodziłam na formum . Ale już się poprawiam. dietkuję cały czas. Ok 1000 kalorii i ćwiczę 2-4 razy w tygodniu. Waga mi spadła do 80 kg. Tyle tylko , że zaczynam mieć jakiś kryzys - po prostu mnie ciąąągnie jak diabli do słodkości. Ciężko to przetrwać. Ale muszę się trzymać :) Póki co zapijam wodą mineralną - ale .... NIE POMAGA !
-
Pozwól sobie na coś słodkiego - rodzynki na przykład. słodkie i pyszne, może zabiją chęć na inne słodkości?
Nie daj się, pozdrawiam!
-
no ładnie, wczoraj sobie nieźle pozwoliłam. Byłam na urodzinach (okrągłych :)) koleżanki. Impreza super, wyżerka ... mniam, mniam. i jak tu dietkować? Co prawda starałam się nie przesadzić. ale a to trochę jednej sałatki, a to drugiej, odrobinka galarety , no i ten tort, pyyyycha. A teraz mam wyrzuty sumienia.
-
Nie martw sie ja też miałam wczoraj kryzys !! zjadłam cała dużą paczke leysów!!! no i 800 kcal poszło w mig.. jedyne czym moge sie pocieszyć to to ,że nie przekroczyłam 1500 kcal no i dzis ... jak ja to mowie detox czyli soczki warzywne i herbatka (rygor załozyłam na siebie niesamowity jezeli chodzi o chwilke załamania ) nie mart wie bedzie dobrze nie od razy Kraków zbudowano !Nie tylko ty masz kryzysy i takie chile ,że splujesz sobie w brode ,że tyle zjadłaś :)
-
a ja jak bardzo mama ochotę na coś słodkeigo to jem kisiel ;)
gellwe :) pycha :) ale nie dodaje cukru ;)
-
rany, ostatnio jest mi bardzo trudno dietkować. A to imieniny , a to urodziny , a to znów imprezka bezokazyjna. A teraz na dodatek święta a wraz z nimi pełno pyszności. No i te mamy, ciotki, kuzynki -"no zjedz trochę, nie utyjesz od kawałka" - i tak ciągle. Znam to , bo już to przechodziłam.
Na razie się trzymam, ale co będzie jutro??!
-
hej i jak tam się trzymasz? mam nadzieję że dobrze! ja na te teksty "nie utyjesz od kawalka" mówię zawsze: "mam za wysoki cukier, muszę ograniczać słodkie" albo "lekarz kazał mi ograniczyć X bo mam złe wyniki" i to działa bo przecież "lekarz" wie lepiej :wink:
-
no , niestety nie trzymam się za bardzo :( . Co prawda w pracy jakoś daję radę , ale po powrocie do domu... . Raczej utrzymuje się w granicy 1200-1500 kalorii, ale to za dużo żeby schudnąć.
Waga ostatnio stoi w miejscu, nie wiem czy to ostatnie dni i mniejszy reżim żywieniowy czy też jest to ten właśnie moment krytyczny, który po prostu trzeba przeczekać.
Kurcze,, strasznie trudno czekac :)
-
wiesz, 1200-1500 kcal może być wystarczające do schudnięcia jeśli dorzucisz do tego jakiś sport :) U mnie waga też stoi w miejscu i mam przez to lekkiego doła :?