-
Moje ciche marzenie...
Witam wszystkich.
Mam takie ciche marzenie.... chciałabym trochę schudnąć. Wiem większość z was pewnie tak pisała. Mam na imię Iwona, 30 lat i słodkiego synka. Nie mogę powiedzieć, że kiedyś byłam szczupła bo to nie prawda. Byłam pulchna ale bez przesady. Niestety w ciąży miałam zatrucie ciążowe i dość poważnie przytyłam. Grubo ponad 30 kg. Wiele z tego straciłam ale daleko mi do tego jak wyglądałam kiedyś....a to już ponad trzy lata i kilogramów nie ubywa. Chodziłam kiedyś na aerobik. teraz nie mam na to czasu. Ćwiczę w domu ale nieregularnie. Niedawno wróciłam z synem ze szpitala i teraz na nic już nie mam czasu. Biegam tylko od jednego lekarza do drugiego. A potem od apteki do apteki. Nie mam czasu dobrze się wyspać, zjeść. Nawet bym nie pomyślała o odchudzaniu gdyby nie pewien fakt. Któregoś dnia babcia mojego męża powiedziała, że ja to chyba w domu nic nie robię tylko siedzę bo jestem taka gruba....Nawet do głowy bi mi nie przyszło, że mogę zostać w taki sposób odebrana. Wkurzyło mnie to do białości. I postanowiłam schudnąć nie dla niej, tylko dlatego że nie chcę być tak postrzegana. Dodam, żę mam 158 cm wzrostu i 72 kg (jeśli waga nie kłamie, bo na moje oko to chyba ze dwa więcej). Problem polega na tym że ogrom obowiązków nie pozwala mi narazie ani na regularne jedzenie ani ćwiczenia. A gdy pomyślę, że muszę się odchudzić to zaraz czuję, że chce mi się jeść. Tak jakbym musiała się najeść na zapas. Fajnie będzie jeżeli ktoś mi odpisze i podpowie czy mimo wszystko mogę coś zrobić dla siebie. Może podzieli się własnymi doświadczeniami a może poprostu wesprze mnie duchowo.
Chciałam jeszcze pozdrowić bardzo fajne dziewczyny, które poznałam ostatnio na gg.
-
Witaj Zimorodku.
Ja podobnie jak Ty chcialabym schudnac, ale nie troche lecz ok. 30 kg.Tez mam 30 lat i dwoch synkow.Ja z kolei bylam kiedys szczupla, po pierwszej ciazy udalo mi sie wrocic do swojej wagi ,ale po drugiej niestety nie :cry: Hormony sie rozszalaly i wlasnie przez nie nie moglam schudnac.Teraz juz nie mam problemow z hormonami, ale nadal mam problemy z nadwaga.Walcze z nia od osmiu lat ,ale bezskutecznie.W ciagu tych lat wyprobowalam rozne diety i srodki wspomagajace odchudzanie, czasami udawalo mi sie zrzucic kilka kilogramow ale po jakims czasie wracaly z nawiazka.Takim wlasnie sposobem doszlam nie tylko do nadwagi, ale nawet do otylosci.Teraz kiedy dzieci juz troche podrosly i nie musze im poswiecac tak duzo czasu jak kiedys chce sie wziasc za siebie i schudnac!W ''Pamietnikach odchudzania'' znalazlam diete BIKINI i tak mysle ,zeby ja zastosowac.Jezeli masz ochote,to mozemy zaczac ja stosowac w tym samym dniu i wspierac sie duchowo,zeby jakos ja przetrwac.Dziewczyny,ktore ja stosowaly pisza,ze nie jest zbyt rygorystyczna i mozna na niej zrzucic od 5ciu do 10kg w ciagu 10 dni-bo tyle trwa.Aha jak bys chciala do mnie napisac na GG ,to podaje swoj nr.4369075.
Koncze juz ,bo zrobilo sie pozno mysle, ze bedziemy sie wspierac w walce ze zbednymi kilogramami :D
Do napisania-Soniqe.
-
Hej zimorodku!
Nie jesteś tu sama, która walczy z kilogramami pociążowymi. Ja mam do zrzucenia jeszcze 15kg, 3 kg już schudłam :D . Mam 11 miesięcznego synka, więc sporo roboty przy nim, a gdy on idzie spać - całą chatę do ogarnięcia i obiad do ugotowania, tak więc czasu na ćwiczenia nie mam, ale nie mam też siły. Ja stosuję dietę 1000-1200kcal, wszystko co jem zapisuję w dzienniku kalorii i jakoś powolutku waga idzie w dół. Skoro nie masz czasu w dzień na przygotowanie sobie posiłków, to może ugotuj sobie warzywka poprzedniego dnia, jak dziecię już pójdzie spać. Ja jem tak:
rano - śniadanko - chleb żytni z serkiem lub wędliną z indyka i jakieś warzywko (np. pomidor)
ok. 12 - jakiś owoc (kiwi, jabłuszko, grejfrut)
ok 15 - dużo warzyw z mięskiem gotowanym (np. pierś z indyka, schab gotowany) lub rybką gotowaną
ok. 18 - warzywa (np. fasolka szparagowa, kalafior itp)
Ponieważ chodzę spać dość póżno, o 20 jem jeszcze jakąś surówkę, bo inaczej bym padła do rana. Ja raczej dobrze znoszę tę dietę, nie chodze głodna, a czasami pozwalam sobie na małe co nieco, np. kisiel, budyń, galaretkę lub batopnik Corny do kawki. Ale tstaram się aby te słodkości też mieściły się w limicie 1200kcal dziennie. Nie wiem czy to co napociłam ci w czymś pomoże, ale trzymam kciuki za ciebie!!!
-
Witaj Zimorodku.
Gdzie sie podziewasz?Nic ostatnio nie piszesz, a ja chcialabym sie dowiezdziec czy zaczelas moze jakas dietke stosowac.Ja jakos nie moge sie zabrac za dietkowanie ,a tym bardziej za cwiczonka :oops: ale skakanka juz przygotowana i mam nadzieje,ze w koncu nabiore ochoty na poskakanie sobie na niej.Co do diety,to caly czas mysle o 13sto dniowce tak na poczatek,ale jak wczesniej pisalam nie mam jakos zapalu,zeby sie za nia zabrac. Chyba ta pogoda tak na mnie wplywa,ze nie mam na nic ochoty.No coz moze za kilka dni bedzie lepiej?
Lece teraz na obiadek,jeszcze sie odezwe pa pa.
-
Jestem.
Mam tylko mały problem z dzieckiem. Latam jak głupia po lekarzach a do tego obowiązki dnia codziennego i tak wychodzi, że wieczorem jestem tak skonana, że już na nic nie mam ochoty. Zmuszam się do codziennych ćwiczeń i do ograniczenia spożywanego pokarmu. Zastanawiam się nad tą dietą o której rozmawiałyśmy. Wiesz ja może też od jutra. Jeszcze pogadamy wieczorkiem.
-
Słoneczka trzymam za Was kciuki !!!!
Jestem w podobnym wieku,po ciąży zostało mi trochę ciałka.No, może trochę więcej niż troche, miałam do zrzucenia 20 - 25 kg.Całe wieeeeeeeelkie 9 kg. tłuszczyku mam już za sobą.To jest mój siódmy tydzień " postu".Do efektu końcowego jeszcze długa droga.Ale fajnie jest zrzucać dzinsy przez biodra bez ich rozpinania.....................................
Życzę powodzenia w walce z tłuszczykiem i .............................................Sobą .
Trzymajcie sie cieplutko i................................................. ......diety.
Przesyłam wielkie słoneczko i życzę dużo zdrówka dla dzieciaków.
Pa................................................ .............................................
-
Hej Zimorodku.
Przejrzalas te dietke ktora Ci polecilam?Ja zaczynam ja stosowac od jutra,dzis mnie odwiedza siostra ze swoja rodzinka wiec wole zaczac dietkowac od jutra,zeby nie skusic sie na male ''conieco''.Wczoraj wieczorem net mi szwankowal wiec nie moglam zjawic sie na GG,tak jak sie umawialysmy :cry:, moze dzis sie uda?
MAYYKA gratulacje z powodu zrzuconych kilogramow oby tak dalej!
Teraz zmykam, pozdrawiam Was waszystkie w ten cieplutki jesienny dzionek.
-
Cześć! :D Zapisuję się do Waszego KLUBU bo mam podobny problem. 30 lat, 20 miesięcznego synka i kilogramy na zbyciu. Część po ciąży a częśc od zawsze. Obecnie mam 164 cm wzrostu i 77 kg. Marzę o 60 kg.
Jeśli mogę to bardzo chętnie sie przyłączę również od jutra.
Więc dziewczyny zaczynamy: 7 paździenik START
Razem będzie łatwiej.
Jaką dietę zamierzam stosować? Zastanawiam się nad bikini i plaż południowych. Na tej drugiej przez 2 tygodnie schudłam 4 kg i 7 cm w pasie mniej.
Pozdrawiam i trzymam kciuki
pa :D
-
1libra witaj.
Z ta Bikini to trafilas w sama dziesiatke, nie wiem czy udalo mi sie na nia namowic Zimorodka ale ja na 100% jutro zaczynam wlasnie te diete.Czytalam wypowiedzi osob ,ktore ja stosowaly i stwierdzilam, ze to jest dieta dla mnie.Nie trzeba sie mocno glodzic, a i kilogramki ladnie ''uciekaja''.Jak uda mi sie przez nia przebrnac, to bede stosowala 1000 kcal i mysle ze powolutku zaczne sie ''zmniejszac'', czego zycze sobie i Wam dziewczynki.
Pozdrawiam Soniqe.
-
:D :D hej!
to co od jutra BIKINI, troszkę gimnastyki takiej domowej oczywiście i czerwona herbatka ok litra dziennie - podobno ma nieziemskie skutki.
Rano skok na wagę żeby uwiecznić ilośc kg żebym potem mogła się pochwalić ile to schudłam hi hi :lol:
No myślę że nie będzie tak źle - kurcze no wkońcu kiedyś muszę schudnąć więcz czemu nie od jutra.
Marzy mi się obcisła sukieneczka tak na Sylewestra - bo w zeszłym roku jak chciałam coś kupić to okazało się że jest i owszem ale tylko na "szczypiory" no to niby gdzie ja miałam schować oponkę z brzucha.
Tak więc mój plan to JA W WYSTRZAŁOWEJ SUKIENCE NA SYLWESTRA!!! nie przeczę że wolałabym szybszy efekt ale ......... no dobra koniec marzeń jutro do dzieła i wspierać mnie dziewczyny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :!: :!: :!: :!:
-
Witam :lol:
Powiem wam ze czytalam sporo na temat tej diety ale niewiem gdzie mzna znalesc na czym ona polega :?: domyslam sie ze trzeba sie trzymac danego menu ale gdzie go znalesc :?: ja tez bym chciala sie do was przylaczyc , no ale ........
Zycze wam powodzenia .... napewno wytrzymacie na dietce :lol:
AAA zapomnialam sie przedstawic , mam 29 lat (jeszcze :lol: ) no i tez mam oponke ale nie po dziecku , poprostu powstala w skutek mojej g......ty :?
No i tez bym chciala zalozyc suknie i czuc sie nieskrepowana tym ze cos mi gdzies zabardzo wystaje :)
Ok jak mozecie podajcie mi stronke gdzie mozna cos poczytac o tej bikini .... dzieki
Pozdrawiam
-
Cześc freda75! :D
Witam w naszym klubie o ile można to tak nazwać.
oto stronka o diecie bikini
http://ww1.dieta.pl/dietofWeek.asp?id=354
Myślę że będzie ok i damy radę. Razem raźniej!!!!
Pozdrawiam
-
1Libra oczywiscie,ze mozna ''to'' tak nazwac.Jestesmy klubem i juz!Moze nazwiemy nasz klub ''Klubem trzydziestek? he he :lol:
No dobra dziewczynki koniec zartow od jutra bierzemy sie ostro do roboty, a za jakis czas chwalimy sie efektami naszej ciezkiej pracy.Do Sylwestra mamy troche czasu wiec moze uda nam sie wbic w suknie :wink: i szalec cala noc-ale sie rozmarzylam :oops:
Mam nadzieje, ze nam sie uda!
POZDRAWIAM :D
-
hej poczekajcie.
Ja od jutra. Może być dieta bikini. Miałam z tym straszny problem bo dopiero dziś ją znalazłam. Ale za to ostatnie dni ... no napewno straciłam parę kilo. A zaczęło się tak:
ćwiczyłam w domu na specjalnej maszynce (najlepiej służy do spalania wyżej wspomnianej oponki); chodziłam na bardzo długie kilku kilometrowe spacery; do tego w domu ani na chwilę nie usiadłam; do tego nerwy(dziś byłam w szpitalu, okazało się że mój syn ma złe wyniki badań i musiałam go natychmiast przywieźć do szpitala na nowe, stawka była wysoka bo przy tak złych wynikach badań wchodziłoby w grę trwałe uszkodzenie nerek, stres był niezły, na wynik czekaliśmy godzinę i okazało się że pani wcześniej w laboratorium pomyliła się a teraz wynik jest ok, powiem szczerze, że ulgę poczułam dopiero około godz. 20). tak więc jakby prawie zaczęłam z wami tylko trochę inaczej. Jedna rzecz mnie przeraża a mianowicie, że trzeba wypijać aż takie ilości wody min. Bo ja nigdy nie odczuwam pragnienia i pijam tylko 3 kawy dziennie i 1 herbatę na trawienie raczej z musu. A właśnie pijecie jakieś?
Już was dłużej nie zamęczam i będę biegła do ćwiczeń. Wybaczcie mi kiedy będę dłużej milczeć. Będzie to oznaczać że mam problemy z synkiem bo on ma poważną chorobę nerek i muszę cały czas łazić po lekarzach. Ale będę się odzywać. I dziękuję wam za wsparcie bo gdybyście nie odpisały to w natłoku tego wszystkiego na pewno nie zdecydowałabym się na stosowanie diety.
Jesteście wszystkie super. Życzę wam ogromnie dużo samozaparcia i silnej woli i wspaniałych koleżanek, które podtrzymają was na duchu kiedy przyjdzie kryzys.
Dziękuję wam bardzo.
-
Hej Zimorodku.
Wczoraj zaczelam diete bikini, wiec jeden dzien mam juz za soba.Przebrnelam go bez zadnych wpadek.Nie wiem jak bedzie dalej mi szlo ,ale mam nadzieje,ze dam rade.Dzis same owoce i woda.
Pytasz czy pijemy herbatki i jakie.Ja pije czerwona herbate na zmiane z melisa mieta lub bratkiem,czasami pije zielona herbate ale za nia nie przepadam.
Przykro mi z powodu choroby Twojego synka i ciesze sie ,ze wyniki sa ok.Mam nadzieje,ze szybko wyzdrowieje i tego Jemu i Tobie zycze.
Jak znajdziesz czas, to napisz czy stosujesz diete i wogole jak Twoje samopoczucie.
Pozdrawiam wszystkich ''odchudzaczy'' , pa pa.
-
Witajcie klubowiczki!!! :lol:
soniqe widzę że nieźle Ci idzie - oby tak dalej . U mnie małe grzeszki ale takie małe. Pozatym trzymam się. piję czerwona herbatkę, muszę kupić jeszcze bratek jeszcze nie piłam - zimorodek ja też mam ten problem że nie lubię pić - szczególnie gdy mam wypić tyle wody niegazowanej to mnie skręca :x - ale musisz przezwyciężyć to bo woda jest w naszym stanie bardzo wskazana,trzeba postanowić a potem jakoś pójdzie... tak było u mnie zawziełam się i powiedziaam - cholera no musze wypić tą wodę jeszcze łyczek i łyczek i idzie. postaraj się! trzymam kciuki
ucałuj syneczka i nie martw się wszystko będzie dobrze - pozytywne myślenie to bardzo ważna sprawa. :D
Do Sylwestra będziemy laski - a co tam - niech nam zazdroszczą!!!!!!!!!!
Pozdrawiam cały klub trzydziestek :P Miłego popołudnia
-
Ja też od wczoraj walczę na pełnym froncie przy diecie bikini.
Zaczęłam od odpowiedniego nastawienia mojej rodziny. Mają mnie wspierać, pomagać i pilnować. Cieszę się że zaczęłyśmy wszystkie razem łatwiej nam będzie siebie na wzajem wspierać. A co do synka to i z jego choroby można coś dobrego dla siebie wyciągnąć. Ponieważ przyjmuje hormony jest bardzo ale to bardzo pobudliwy więc chadzam z nim na długie spacery aby się trochę wyszumiał i choć trochę zmęczył. Jeżeli tak będzie wyglądało całe najbliższe pół roku to może jednak schudnę. Synek się śmieje ze mnie że pijam herbatki na kupki. Naprawdę bardzo go to śmieszy. Mnie nieco mniej ale niech będzie. Trzymam za was wszystkie kciuki. Niech zbędne kilogramy idą sobie precz. A my bądźmy ...hm....
papa
-
Uff!
Dziewczyny nie wiem jak ja to zrobilam ,ale wytrzymalam ten dzien na samych owocach :!: :shock: :!: Nawet poskakalam troche na skakance i pospacerowalam sobie.Najgorzej bylo jak przygotowywalam dzieciom na kolacje pyszna jajeczniczke na szyneczce i cebulce,dostalam strasznego slinotoku ale nie poddalam sie :!:
Do sylwestra musze zgubic przynajmniej 10 kilogramow i nie moze byc inaczej :!:
Mam nadzieje,ze wam tez sie udalo wytrwac w swoich postanowieniach i mysle, ze razem damy rade.
Pozdrawiam i trzymam kciuki :lol:
-
Soniqe wielkie gratulacje
Ja również wiem jak to boli gdy przygotowuje się dla innych smakołyki a ciebie w środku skręca. Na moje szczęście mój syn je ostatni posiłek razem ze mną około 18 a mąż ... ze dwa razy dostał burę bo przychodzi z pracy i kusi smacznym i pachnącym mniam mniam. To że się odchudzam to też jego zasługa. W zasadzie bardzo mnie do tego motywował. A jak się biedak musiał napocić aby używać odpowiednich słów. No wiecie taki temat jak skłonić żonę aby trochę schudła to jak chodzenie po polu minowym. No i teraz ja go grzecznie poprosiłam aby jadał w kuchni a nie w pokoju pod moim nosem. I jest mi dużo łatwiej.
Mam nadzieję, że ja też jutro jakoś przetrwam. Choć najgorszą rzeczą z jaką mi przyszło się zmierzyć było wypicie 2 litrów płynów. Ale poszło.. No to do jutra.
-
Hej dziewczyny co z wami?
Jak wam dzisiaj idzie?
Odezwijcie się.
Ja zjadłam 1017 kalorii a spaliłam 1003 Kalorie. Czy powinnam spalić jeszcze coś? Czy taki wynik jest ok. Dziś rozmawiałam z moją kumpelą pielęgniarką powiedziałam jej że mam dietę i jem ok 1000 kalorii i jestem najedzona a ona mi na to poczekaj porozmawiamy za tydzień... Zobaczymy co powiesz. Wiecie co miała na myśli? Czyżby kryzys? Bo ja jestem dopiero pierwszy raz na diecie więc może napiszcie mi czego mam się spodziewać?
-
Hej dziewczyny.
Wpadlam tylko na chwilke bo cos zle sie czuje chyba angina mnie dopadla.
W piatek i sobote dieta przebiegala prawidlowo bez zadnych odstepstw, ale wczoraj niestety troche presadzilam z jedzeniem :oops: Trudno co bylo minelo, dzis nastepny dzien diety i napewno nie bedzie zadnych wpadek :!:
Zimorodku gratulacje z powodu wstawienia obrazka,jednak poradzilas sobie :lol:
Mam nadzieje, ze z dietka tez dobrze sobie radzisz, a slowami kumpeli sie nie przejmuj,nie ma co sie martwic na zapas tym co bedzie za tydzien.
Mam nadzieje, ze odezwa sie dziewczyny z''Klubu trzydziestek'' i w razie zalamania razem ze mna beda Cie wspierac.
Teraz juz zmykam,moze wieczorem sie odezwe, nadal mocno trzymam kciuki za nas wszystkie :roll:
PA PA.
-
Dzięki. No hm...ja też wczoraj wpadłam zjadłam ciastko. Ale mam wyrzuty sumienia. Za to dziś zobaczyłam w lustrze swoje odbicie. Oj chcę go zmienić. Zaraz wskakuje na maszynkę i ćwiczę. Jakoś radzę sobie z piciem. Ale to jest chyba najtrudniejsze w całej diecie. Przykro mi, że cię coś dopadło. My w lecie zrobiliśmy dużo soków malinowych i teraz korzystamy. Na szczęście choroby nas omijają. Pozdrawiam. Dziewczyny z klubu odezwijcie się. Będzie nam miło.
-
:D Cześc klubowiczki trzydziestki :!:
Przepraszam że nie dawałam znaku ale w weekend byłam w szkole (zachciało mi się studiować - obecnie dopiero II rok) a wczoraj miałam imprezę - swoją 30!!!!!! no to jak przypuszczacie dieta poszła............. ale teraz jako prawdziwa trzydziestka dieta 100% i nie poddam się.
Cieszę się że Wam tak dobrze idzie, małe wpadki będą się zdarzać ale grunt że plan wykonujemy.
Sylwester tuż tuż..............
pozdrawiam wszystkich i do usłyszenia.
Idę sobie zrobić czerwoną herbatkę...
no to pa pa :D
-
Libra wszystkiego najlepszego z okazji 30.
Napisz jak impreza się udała.
Ja walczę. Dziś bez wpadek. Trochę ciężko mi ćwiczyć bo u nas modernizacja balkonu a to oznacza pana "robotnika" przez cały dzień w domu. Ale jeszcze mam czas. Przerzuciłam się na dietę 1000 kalorii. Ta mi bardziej odpowiada. Wiecie łatwiej znieść, że nie tylko ja miałam wpadkę. Tak więc kończę życząc nam wytrwałości.
-
1libra 100 lat i samych sukcesow :!:
Fajnie, ze jestes z nami z powrotem.
Zimorodku nie wazne jaka diete stosujesz-grunt zeby byly efekty :lol:
Ja narazie nadal walcze na BIKINI,ale jak uda mi sie dobrnac do konca, to tez przejde na 1000kcal.
Dzis tez nie zaliczylam zadnych wpadek, moze dlatego ze bylam duzo poza domem i nie mialam czasu na ''skoki w bok'' :?: Jutro niestety caly dzien spedze w domu bo moj mlodszy sie rozchorowal i musze sie nim opiekowac, mam jednak nadzieje ze dam rade i nie skusze sie na nic nadprogramowego :wink:
Teraz lece lulu, dobranoc.
-
:D cześc Klubowiczki!!
Dziękuję za zyczenia - ja też sobie życzę wytrwałości!!!!
Imprezka choć mniej huczna ale miło było i bez ciasta sie nie obyło - no i teraz to bede spalać na rowerku.
Ale człowiek jest durny najpierw sie naje a potem musi ciezko pracować żeby to zgubić.
Cieszę się że Wam dobrze idzie. 1000 kcal to naprawdę super dieta i jak czytałam na forum to większośc ja stosuje i ma efekty.
Ja narazie zostanę przy bikini - kusi mnie te 5kg w 10 dni
Tak więc do usłyszenia.
pa pa :D pozdrawiam wszystkich
-
Sama w to nie wierze ale nadal idzie mi bezwpadkowo.Czyzby ten Sylwester tak mnie mobilizowal?W sobote ostatni dzien BIKINI, jezeli wytrwam do konca ,to w niedziele rano uroczyste wazenie.Nawet jek bede wazyla o 1 kg mniej, to od razu o tym napisze.Narazie nie podaje swojej wagi wyjsciowej,bo to strasznie duza cyfra i troche jest mi wstyd, ze sie do takiego stanu doprowadzilam :oops: :oops: :oops: .
Myslalam ze dzis spedze caly dzien w domu ale jednak wieczorem udalo mi sie wyrwac z tych czterech scian i troche sobie pospacerowalam.
Teraz ide ogladac razem z mezem mecz.
Pozdrawiam.
-
U mnie raz lepiej raz gorzej. Mam tak strasznie dużo biegania i załatwień, że różnie u mnie z dietą. Raz jem 800 a raz 1300-1500 kalorii. Ruszam się za to nieporównywalnie więcej niż wcześniej więc efekty i tak powinny być widoczne. Ja nastawiam się na dłuższy okres wstrzemięźliwości żywieniowej. Jedno co się nie zmienia to ćwiczenia. Codziennie daję sobie wycisk pół godzinny albo dłuższy ale taki, że potem nawet przez sen czuje obolałość moich mięśni. Nawet nie mam zakwasów tylko ból przepracowanych mięśni. Za to zauważyłam maleńki postęp brzuszek jest jakby nieco bardziej płaskawy. Zastanawiałam się czy aby mogę użyć takiego określenia bo mając 158 mam 73 kg. więc napiszę może że mniej się rozlewam. Bardzo mnie ubawił pewien fragment książki, która bardzo umiliła mi czas stania w niebotycznej kolejce (od 8 rano do 14). Cytat pochodzi z ksiażki typu "Nigdy w życiu" dla zainteresowanych podam szczegóły. Jednak rozmyśliłam się nie będę cytować. Ale książka super chociaż to nie moja ulubiona dziedzina z zakresu literatury.
Aha byłabym zapomniała mam pytanie dziewczyn ile spalacie kalorii dziennie? Czy powinno się spalić tyle ile się zjadło czy więcej aby schudnąć? I jak policzyć kalorie w staniu w kolejce ok. 6 godzin. Przecież wiadomo, że potem ze zmęczenia spala się dużo więcej.
Dzienniki kalorii i spalania super. odkryłam (wstyd dopiero teraz).
-
Hej dziewczyny.
Trzymam sie nadal diety, jutro ostatni dzien BIKINI potem przechodze na 1000kcal.Zawzielam sie i nie odpuszcze :!:
W domu mam szpital-maz chory i synek tez chory, dobrze ze mnie przestalo bolec gardlo.
Wieczorem lece z malym do lekarza bo czwarty dzien bierze antybiotyk, a kaszel ma jeszcze gorszy niz na poczatku choroby.Mam nadzieje ,ze obejdzie sie bez zastrzykow chociaz malo to prawdopodobne.
Zimorodku nie orientuje sie zbytnio w tych bilansach kalorycznych, ale mysle ,ze napewno zeby chudnac trzeba wiecej spalac niz sie wchlania(jedzenia oczywiscie).
U mnie teraz z tym spalaniem sprawa wyglada nie ciekawie bo musze siedziec w domu i opiekowac sie chorymi ale jak wyzdrowieja, to bede mogla wychodzic na dluzsze spacery i przy tym troche wiecej spalac.
Dziewczyny piszcie co tam u Was, jak idzie dietkowanie?
Razem napewno damy rade :!:
-
Dziewczyny gdzie sie podziewacie :?:
Ostatni dzien BIKINI powinnam sie cieszyc bo jakos udalo mi sie ja przetrwac ale jakos wcale sie nie ciesze.Zalapalam jakiegos dola, maly chory(zapalenie oskrzeli), a i Wojtek(maz) dziala na mnie jak plachta na byka.Chyba przechodzi jesienna depresje i dlatego jest taki wkurzajacy.Na dobitke przyjaciolka, ktorej nie widzialam osiem lat(wyjechala do Kanady) przyslala mi e-mail z wiadomoscia ,ze w czerwcu do mnie przyjezdza i ze zdjeciami , na ktorych wyglada jak modelka.Jak ja sie jej pokaze z ta moja waga?Ale z drugiej strony tak sobie mysle, ze to moze byc nie zla motywacja :idea: zebym do czerwca pozbyla sie tych moich zbednych kilogramow.
Zobaczymy jak to sie wszystko potoczy, mam nadzieje ze bedzie ok.
Koniec marudzenia, czekam na Wasze relacje, pa pa.
-
Zimorodek, 1libra odezwijcie sie.
Przed chwila sie zwazylam i po dziesieciu dniach dietkowania jest mnie o 4 kilogramy mniej :!: :!: :!:
Dzis sobie zrobie mala przerwe w dietkowaniu bo mam straszna ochote na rosolek i kurczaczka, ale od jutra dalej dieta-1000 kcal.
Wiem ,ze na poczatku zawsze sie szybciej chudnie i na tysiaczku pewnie waga bedzie spadala wolniej ale mam nadzieje ,ze do Sylwestra schudne tyle ile sobie zaplanowalam czyli 10 kilo.
Dziewczyny piszcie jak Wam idzie dietkowanie i czy juz sa pierwsze rezultaty.
Pozdrawiam.
-
Kupiłam Hula hop i kręcę dodatkowo. Robię wszystko aby coraz więcej ćwiczyć. Z dietą różnie. Mam zły okres. Teraz jest właśnie czas kiedy mój organizm przyzwyczaja się do zimy. Zwykle w tym okresie zjadałam ze 2 tabliczki czekolady przez jakiś tydzień i miałam to z głowy ale teraz... Rozumiem cię Soniqe też jakoś u mnie nie wesoło chociaż nic złego się nie dzieje. Bardzo boleśnie odczuwam stratę kalorii. Nosi mnie na całego. Kupuję całe kilogramy jabłek i marchewki. Resztę napiszę jutro bo mnie wyganiają od komputera.
WIELKIE GRATULACJE DLA KLOEŻANKI Z POWODU UTRATY ZBĘDNYCH 4 KILOGRAMÓW. :P
ps. Tak ci zazdroszczę :evil: i tak się zawziełam po tym jak zobaczyłam dziś zgrabne nogi legalnej blondynki 2
-
Soniqe GRATULUJĘ!!!!! JESTEŚ SUPER!!!!
i zazdroszczę Ci baaaaaardzo
U mnie nic ciekawego :? Ze względu na szkołę niestety musze zrezygnować z bikini i przejśc na 1000kcal. Do szkoły jeżdżę praktycznie w każdy weekend 70 km no i wiadomo że nie da rady dostosować diety w tych dniach.
Zastanawiam się nad kapuściana zupą. W czerwcu stosowałam przez tydzień i 3kg spadły potem przez kolejny tydzień 1000kcal i kolejne 3 spadły i o dziwo jo jo nie było.
Ale to myślę, na razie 1000kcal.
Nie mam tak wyraźnych rezultatów ale 1 kg mniej mam. Na początek dobre i to.
Zimorodku my też będziemy miały takie zgrabne nogi...
Pozdrawiam moje koleżanki z klubu trzydziestki
Do usłyszenia!!
Pa pa
:D :D
-
Kupiłam hula hop również synkowi (rozmiar bobasy lat 3-5) jest zachwycony i cały dzień chce ze mną ćwiczyć. Od dzisiaj prowadzę też poszukiwania zdjęcia pięknej kobiety o nieskazitelnej figurze. Takiego zdjęcia, w które można patrzyć bez końca. Wydrukuję go sobie i 1 powieszę na lodówce a drugie będę nosić zawsze przy sobie. To ostudzi mój zapał do jakichkolwiek słodkości. Wydaje mi się, że taka wizualizacja dużo może dać bo zawsze jak obejrzę film z jakąś zgrabną aktorką (np wyżej wspomniana Legalna blondynka) to aż mnie prawdziwa złość bierze i mam wtedy ogromnie dużo zapału i siły do ćwiczeń. Muszę to wykorzystać. Tak, że jak obiły się wam takie zdjęcia o oczy to dajcie znać.
Pozdrawiam bardzo cieplutko klubowiczki.
-
Hej dziewczynki dziekuje za gratulacje :lol: .
Bardzo sie ciesze z tych utraconych kilogramow, ale w moim przypadku jest to ''kropla w morzu''.Przede mna jeszcze dluga droga do celu ,ale mysle ,ze powolutku do niego dobrne :!:
Zimorodku z tym hula hopem ,to jest swietny pomysl i przy nalblizszej okazji tez sobie kupie.
1libraten zrzucony kilogram to tez jest sukces-powoli ,a do przodu.
Teraz stosuje diete 1000kcal tak jak Wy i nawet nie odczuwam wielkiego glodu, narazie nie zaliczam wpadek i mam nadzieje ze dalej tak bedzie.
POZDRAWIAM.
-
Oj Soniqe przygotuj się na poważny ból mięśni. Mogę ci rozpisać po kolei jakie mam mięśnie bo je wszystkie nieznośnie czuję. No nie tak, żebym nie mogła chodzić ale na tyle mocno aby to chodzenie utrudnić.
Chciałam się z wami podzielić jeszcze dwoma niezawodnymi sposobami na schudnięcie.
1. Remont. Remont całego domu pozwala na schudnięcie około 10-18 kilogramów. Przetestowane na mojej cioci i mojej mamie.
2. Hm... może zacytuję bo to sposób zaczerpnięty z książki którą ostatnio czytałam (książka opowiada o współczesnej 30 latce z 2 dzieci nadwagą, nową pracą i problemami z mężem)
"Dzięki Bogu, moje ciężkie przejścia miały jedną dobrą stronę: straciłam mnóstwo kilogramów. Nic tak nie pomaga zrzucić wagi jak odrobina nieszczęścia. Należy zapomnieć o wszelkich dietach i zachęcić męża, żeby poszedł i przespał się z inną. To czyni cuda, choć wątpię, aby przesłodzone poranne programy telewizyjne dla kobiet z przekonaniem polecały tę metodę."
Żadnej nie polecam.
Tak tylko głupoty piszę może wam się zrobi weselej. Pa.
-
E nieładnie.
Nie chcecie gadać ze mną czy już zrezygnowałyście z diety. Ja zaliczyłam pierwszy poważny kryzys. Wczoraj pierwszy raz nie ćwiczyłam. Wieczorem poprostu przewróciłam się do wyrka i już mnie nie było. Nabiłam też kalorii. Gdybym tego nie zrobiła to dziś bym wcale nie wstała. Za to dla odpokutowania dziś był spacer, godzina kręcenia hula hop. A potem 160 "skłonów" na maszynce. I wkońcu czuję mięśnie. A wy co? Nie gadacie nic do mnie a jak powiem że za chwilę sięgnę po czekoladkę?
Żartowałam musiałabym ją potem spalić a już nie mam siły ćwiczyć więcej.
No będę tu jeszcze zaglądać. :cry:
-
No to zostałam sama. Fajnie. Czy ktoś zechce się ze mną odchudzać?
:?:
-
Witaj !!!
Dziewczyno ty weż sie w garsc i nie tłumacz sie ze masz mase obowiązków i nie masz mozliwosci regularnego jedzenia czy cwiczenia . Tak sobie mysle ze DLA CHCĄCEGO NIC TRUDNEGO !!!!! Nie przejmuj sie przede wszystkim tym ze ktos ci powie ze masz grubą pupe czy ogólnie ze sie roztyłaś. To wtedy ty powiedz sobie w myślach : JA WAM JESZCZE POKAŻE !!!! ZOBACZYCIE JAKA BEDE LASKA !!! Sluchaj jezeli nie ejstes w stanie sama zebrac sie w garsc i odchudzic ( w co nie wierze) to po prostu idz do dietetyka ( nie wiem skąd jestes) ale poszukaj w twoim miescie poradni ( w Warszaie jest instytut żywności i żywienia ) , wiem ze potrzebne jest tylko skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu i sa to bezplatne wizyty .Pisze o bezpłątnych bo wiem ze wizyta u dietetyka prywatnie kosztuje ok 200 -300 zl. a w dzisiejszych czasach z finansami raczej u wielu z nas krucho :( .Moze poszukaj jakiegos klubu dla grubasów ( ja tez do takiego chodzilam to byli strażnicy wagi i tez przychodzily dziewczyny z małymi dziecmi bo nie miały ich z kim zostawic i nikomu to nie przeszkadzało ) Mysle ze przede wszytskim potrzebujesz takiego wsparcie od innych ludzi a wtedy to juz kilogramy same spadną.Bedzie dobrze ! :D Pozdrawiam cie bardzo serdecznie Aga :D
-
Witaj Zimorodku.
Wcale nie zostalas sama,caly czas jestem z Toba.Z przyczyn niezaleznych ode mnie nie moglam do Ciebie napisac, ale juz jestem i mozemy nadal sie razem odchudzac.
U mnie przez ostatnie dni bylo kilka grzeszkow ale od jutra nadal 1000 kcal i ani troche wiecej. :!: :!: :!:
Aha i nie siegaj po czekoladke,bo potem trzeba bedzie dlugo ja spalac :wink:
Pozdrawiam dziewczyny z naszego klubu i nie tylko pa pa.