-
To już chyba koniec...
Hej!!!
Odchudzam się od 5 tygodni, troche schudłam (lecz jeszcze za mało) i co z tetgo jak zaczynam jeść od nowa słodycze... jestem od niech normalnie uzależniona :( jak tak dalej pójdzie to całe moje odchudzanie pójdzie na marne :?
Może ktoś z was wie jak mam pozbyć się myśli o słodyczach :?:
Też macie takie probleby :?:
3majcie za mnie kciuki :D
Pozdrawiam :wink:
-
hej :) wiesz, słodycze to szerokie pojęcie.
ale aby pozbyć się myśli o słodyczach typu snikersy i czekolada, chipsy... to może zamiast zapominać warto je czymś zastąpić?
polecam przede wszystkim:
:arrow: sałatka owocowa z winogron truskawek i banana lub kiwi. Czerwona słodka i pyszna.
:arrow: koktail z truskawek i jogurtu. dosłodzić słodzikiem.
:arrow: jaśki mleczne (można nawet same pochrupać)
:arrow: batoniki fitness z mleczną czekoladą (90kcal) lub jeszcze pyszniejszy corny linea z białą czekoladą (74kcal)
:arrow: zielone jabłuszko
:arrow: lizak (60kcal)
:arrow: pszenica w miodzie
:arrow: naleśnik lub owsianka z dzemem niskokalorycznym
:arrow: seven days bake rolls
jak coś wymyślę to jeszcze napisze ;)
jak bedziesz jadla słodycze to chyba sie domyslasz co sie stanie ze zbednymi kilogramami ;)
-
A jeśli obawiasz się, kropeczko, że podjadać będziesz za dużo czegokolwiek - czy to będzie czekolada i chipsy, czy też przekąski podane przez Tlenkę - to może warto sobie w ogóle zabronić słodyczy? ;) Nie, nie na zawsze, bo wtedy nie dałoby się chyba utrzymać takiego ograniczenia... ale można sobie wybrać jakąś datę - np. zakończenie roku szkolnego, imieniny cioci, Noc Świętojańską, dzień wyjazdu na wakacje - i powziąć naprawdę mocne postanowienie nietknięcia w tym czasie słodyczy :) Nie wiem, jak to jest u Ciebie, ale ja jak zaczęłam wychodzić z diety, to coraz częściej pożywny a małokaloryczny podwieczorek (jakiś ogórek, serek biały czy coś) zastępowałam czymś słodkim... Albo na słodkości przeznaczałam troszkę kalorii z kolacji... Ale postanowiłam sobie do 27 maja nie jeść żadnych słodyczy, nawet najmniejszego cukiereczka, jednej gałki lodów - i muszę się pochwalić, że mi się udało :) Więc może Tobie też wyjdzie takie stuprocentowe ograniczenie zamiast "małej ilości" - bo naprawdę ciężko jest zjeść tylko trochę, jak juz się poczuje, "jakie to dobre" :P
-
ja uwazam ze mozesz postanowic sobie ze np w jeden dzien w tygodniu bedizesz jesc slodycze oczywiscie w rozsadnych ilosciach;p
-
kropeczko ze mnie taki ciasteczkowo-cukierkowo-czekoladowy potwor :oops: nie ma slodyczy pod reka-nie jem,ale wystarczy ze moja mama kupi-zaraz jakos tak dziwnie znikaja :roll:
grubasek rada naprawde swietna,wydaje mi sie ze raz w tygodniu w rozsadnych ilosciach mozesz pozwolic sobie na male conieco ze slodkosci,lepiej to nizbys miala nagle rzucic sie na nie i wchlonac w zatrwazajacych ilosciach.