za dwa tygodnie wyjeżdżam na obóz i...mam problem. co będzie z moją dietą?
odchudzam się na 1000 kcal, zazwyczaj do tego tysiączka nie dobijam - jest ok.800.
jak Wy sobie radzicie na takich wyjazdach?
Wersja do druku
za dwa tygodnie wyjeżdżam na obóz i...mam problem. co będzie z moją dietą?
odchudzam się na 1000 kcal, zazwyczaj do tego tysiączka nie dobijam - jest ok.800.
jak Wy sobie radzicie na takich wyjazdach?
jest już bardzo dużo takich wątków - nie leń się i poszukaj :?
Lol 800 kcal teraz na wyjeździe będzie Ci trudniej. Jeżeli to jest obóz nie będziesz miała łatwo musisz jeść to, co Ci dadzą, czyli najczęściej biały chleb wędlinka żółty ser może jakiś dżem. Chyba, że będziesz kupować sobie sama, ale to też tylko śniadania i kolację, obiad najlepiej jeść ciepły. Musisz bardzo uważać i nie dojadać między posiłkami jeść małe porcje i rezygnować z czego się da (masła, podwieczorka typu batonik) no i uważaj na dyskotekach.
Pewnie będziesz dużo chodzić, pływać, zwiedzać i tak dalej więc nie będzie tak źle :wink: Większość osób na obozie chudnie, zmiana klimatu i normowane godziny posiłków sprawiają że spada im masa ciała. Wiem jak to jest też kiedyś po diecie byłam na obozie i niestety, mimo iż ze wszystkich przyjemności rezygnowałam nabrałam 2 kg, ale nie martw się z Tobą może być inaczej.
Zrobiłam założenie, że na wyjazdach wakacyjnych będę jadła wszystko, ale mniej. Najbardziej obawiam się tych piwek, które wszyscy sączą od rana do nocy. :( Najwyżej przytyję te dwa kilo i po wakacjach zacznę znów rygorystyczną dietę. No bo jakie jest inne wyjście, przecież nie będę się katować. :P
z dietą na wyjazdach chyba wszystkie mamy problemy...
Ja też........A TO JUŻ W PIĄTEK!!!!!!!!!!! :shock:
hehh ja tez juz w piątek wyjezdzam i to na ponad 3 tygodnie... w 3 tygodnie to mozna przytyc ohoho a jak przestane sie miescic w moje jedyne jeansy to co zrobie? nago bede chodzic? :? trzeba sie pilnowac, trzeba a szkoda bo daleko jade i tyle nowych rzeczy mogłabym spróbować... ale jeansy są jedne jedyne, nierozciągliwe i w dodatku takie w sam raz a po upraniu nawet powiedzialabym ze stanowczo zbyt opięte.. :/
dobrze trafilam bo juz mialam nowy watek zakladac... :)
chodzi o to ze planuje wyjechac nad morze ok. 6.08. i raczej nie bede tam miala warunkow do dietkowania. poza tym nie darowalabym sobie gdybym nie zjadla choc raz tego pysznego kebaba, smazonej rybki, gofra, goracego paczka i tych innych specjalow ktore tam maja. oczywiscie raczej nie bede sie obzerac, bo wiem co to znaczy dla mojej figury (jaka by nie byla... :P)
no i chodzi o to ze chcialabym zrzucic jeszcze jakies 6-7kg, co daje ze 2 miesiace diety, i tak sie zastanawiam co zrobic zeby jakos drastycznie nie przytyc przez te... hmm... jakies 10dni... myslalam zeby na jakis czas przed wyjazdem stopniowo troche zwiekszyc limit. moja propozycja to zwiekszyc przez 2tyg przed wyjazdem do jakichs 2000kcal... po powrocie oczywiscie wznowic procesik odchudzanka ;)
co o tym myslicie :?:
pewnie mieszkasz gdzies daleko morza:D? no ja mieszkam w szczecinie wiec czeso nad morzem w wakacje bywam nawet na weekendy tylko (oczywiscie tylko przy ladnej pogodzie) czasem jezdze tylko na jeden dzien i musze ostro sie pilnowac zeby sobie goferka cieplego nie zjesc:) z bita smietana itp. ale narazie sie ladnie pilnuje i trzymam kciuki zebys nie przytyla i nie rzucila sie na wszystkie pysznosci:D
ja tez nad morze sie wybieram 7 lipca :D zastanawiam sie czy nie zabrac wag ! zwyklej i kuchennej :D ze zwyklej zrezygnowalam, ale nad kuchenna mysle :D najbardziej boje sie nie o pokusy typu gofry, bo czasem pozwole sobie na loda (w Dziwnowie sa przepyszne), ale o to, ze dziadkowie beda wpychac mi jedzenie. jak ja tego nie lubie. mam 22 lata, rodzice uwazaja, ze wiem co robie (i maja racje) ale babcia jest niemozliwa ! jak ja tam wytrzymam??:D:D chyba jednak zabiore ta wage kuchenna :D :D :D :D
mala - owszem, blisko morza nie mieszkam, bo w Wa-wie :) zreszta, do Szczecina tez sie wybieram :D juz nie moge sie doczekac... :twisted:
a w zeszlym roku nad morzem (w moim Wladyslawowie ukochanym) nie bylam, wiec musze nadrobic "zaleglosci" zywieniowe ;) :P :D
ale niestety wagi kuchennej jak nie mialam tak i nie mam :(
osobowej nie bede brac bo... troche ciezka jest :lol:
Dziewczynki,wyjeżdzam za 3 godziny :D Jade pod Szczecin :D Trzymajcie za mnie kciuki a raczej za moje jedzonko :D
za 3 godz :?: a coz to za barbarzynska pora na podroze :?: :shock:
a gdzie konkretnie :?: to jakis wyjazd zorganizowany czy sama do rodzinki jedziesz :?: :)
bede 3mac kciuczki za Twoje opanowanie (wzgledem jedzenia ;)) i Twoja wage (zeby Cie mile zaskoczyla po powrocie do domq :D)
milego wypoczynku :!: :D :D 8)
wyjeżdżam na Sylwestra w góry do schroniska na niepełny tydzień. Do dyspozycji nie sądze, żebym miała jakieś sklepy, gdzie mogłabym zaopatrzyć się w żywność, dlatego plan był "bierzemy jedzenie ze sobą". Pewnie będzie tam jakis bufet, czy cos, ale nie mam zamiaru z niego korzystać. Jak myślicie, co zabrać? Nie będę brała żadnych konserw ani słoików, bo są za ciężkie? Czy czeka mnie tydzien na zupkach instant? Macie jakis pomysł?
Qwerq, nie napisałaś czym jedziesz i jaka waga bagażu wchodzi w grę, ale domyslam się, że do schroniska musisz sama dotaszczyć swój ekwipunek. To trochę ogranicza wybór produktów, zupki instant są jednak najlżejsze :wink: Ja mogę polecić:
- tuńczyk w sosie własnym
- pieczywo chrupkie (to banał, wiem)
- puszki z daniami z soi, takie tylko do podgrzania. Mają mało kalorii, a są bardzo smaczne.
- pikle
- otręby granulowane, np. śliwkowe
Kurczę, pewnie nie dasz rady zmieścić i unieść tego w plecaku :? Jakby co, to ruch w górach pomoże Ci spalić "złe" jedzenie. :)
jadę pociągiem. nie ma mowy o puszkach, słoikach, nawet kartonu pieczywa chrupkiego nie będę wieźć. Nie mam pojęcia, czy bedziemy tam mieli do dyspozycji jakąś kuchnię. Wracam pojutrze ze studiow na świta do domu i tam wypytam o szczegóły znajomych, z którymi jadę... Będę prosiła pewnie o waszą pomoc jeszcze