no to niemal tyle samo bagażu do zrzucenia, co mój małżonek...hihih. ale jemu już 3kg odeszły w siną dal w ciągu tygodnia zeszłego....
jak tam twoja walka z kilogramami??
Wersja do druku
no to niemal tyle samo bagażu do zrzucenia, co mój małżonek...hihih. ale jemu już 3kg odeszły w siną dal w ciągu tygodnia zeszłego....
jak tam twoja walka z kilogramami??
A ja zaczynam od nowego roku :D Bo to najlepszy czas na zmiany.
Rok temu też startowałem ze 110kg i do 15.02 wazyłem 96kg. Także DA SIĘ! Niestety później wróciłem do domu (studiowałem w niemczech i mieszkałem sam) i wróciłem do kuchni "domowej". Teraz znów się zapuściłem i postaram się powtórzyć mój wyczyn sprzed roku.