przeczytaj stronę wcześniej mój ostatni post.^^
skóra po nim jest..ehh...idealna.:)
Wersja do druku
przeczytaj stronę wcześniej mój ostatni post.^^
skóra po nim jest..ehh...idealna.:)
Hmm.. a ile takiej kawy potrzeba?
no taką kopiatą łyżeczkę..ii trochę wody do tego na papkę taką..
Cynamonek chyba robiła tak, że wzięła fusy po wypitej kawie.:)
na jedno wychodzi..
Musze spróbować kiedyś ;] tylko nie wiem kiedy :( bo jestem jednak zwolenniczką wanny, a kąpać się z fusami nie mam ochoty ;p
Więc po dziś również 1000 kcal.
jeju, sama nie wiem jak ja to robię.:? za dobrze mi to wszystko idzie..
i 0 słodyczy od tygodnia. I nawet wcale mnie do nich nie ciągnie.:)
od paru dni boję się stanąć na wagę.
od jakiegoś tygodnia do ubikacji chodzę tylko siusiu.:?
coś jest nie tak..chyba sobie jakąś Xennę kupię.^^
wolę teraz na wagę nie stawać, bo wiem że dopóki się nie wypróżnię, waga mi nie spadnie..
cholera no.:? :?
Dziś miałam 2h męczącego wf'u, jutro będą taaaakie zakwasy..
odpuszczam sobie dzisiejszą dawkę ćwiczeń..
Ehh w ogóle na te ćwiczenia nie mam natchnienia..
Ahh ta 'piękna' jesień...:(
stanęłam na wagę i się załamałam.:]
+1kg...mimo że dieta jest w porządku..
wiem że +/- 1kg to normalne, ale dla kogoś kto zrzucił dopiero 2kg to tragedia...;(
w załamaniu zaczęłam jeść, no idealnie, nie ma coo...:(
kuźwa nienawidzę siebie..własnego ciała...ehh..;(
w dodatku mam zakwasy na nogach i tyłku..;( miłych ćwiczeń, taa...:(
nie łam sie i nie pocieszaj jedzeniem bo to najgorsze co teraz mozesz zrobić, a waga ruszy i tak musisz być cierpliwa, mnie moje wachania wagi tez wkurzają więc je olewam :wink:
śniadanie:
płatki Fitness+mleko 0,5% - 300 kcal
obiad:
gorący kubek- 70 kcal
podwieczorek:
2 jabłka- 125 kcal
kolacja:
2x Wasa+ 2x szynka-100 kcal
razem: 595 kcal.
pokuta za wczorajszy dzień.
najlepsze jest to, że nie czuję się głodna.:)
wczoraj rozpisałam sobie jak będzie wyglądał mój dzień- trzymałam się tego i jestem z siebie dumna.
ćwiczenia- wycisk na wf'ie a wieczorem będą jeszcze brzuszki.
oj zeby mi wiecej tak nie bylo :!: :twisted:
ale mi na 1000-1200 przybywa zamiast spadać..:(
i już wolę trochę mniej zjeść niż więcej poćwiczyć..wiem wiem głupie podejście..