oj:* ja tez tak mam, daltego u mnie w domu nie moze nic byc. w lipcu mialam juz 59,5 kg, ale bylo w domu duzo cukierkow czekoladowych i od nich przerwalam diete :/
bedzie dobrze!
Wersja do druku
oj:* ja tez tak mam, daltego u mnie w domu nie moze nic byc. w lipcu mialam juz 59,5 kg, ale bylo w domu duzo cukierkow czekoladowych i od nich przerwalam diete :/
bedzie dobrze!
początek dnia był dobry, ale właśnie w domu znowu słodycze, radziłabym sobie doskonale bez nich :(
Ile to potrafi człowiek utyć od słodkości, ech. :(
No nic, poradzimy sobie... :)
i cholera jasna dowaliłam więcej :(
3 tysiaki dziś na bank :(
Ja rano mialam w kieszeni spodni 5 zł i z czystego lenistwa go nie wyjęłam. A potem kupiłam bułkę słodką, paluszki i bounty'ego. :(
uzależnienie od pysznych rzeczy robi swoje :(
buuu mimo pełnego na maksa brzucha zjadłabym jakiegoś loda:(
właśnie takie myślenie mnie pogrąza, jak już w siebie nawpycham ile wlezie, to mysle sobie ze skoro zjadłam tyle to nic mi juz nie zaszkodzi i zrem i zrem najbardziej kaloryczne rzeczy, obłęd :roll:
ale nie martw sie, napady zdażaja się najlepszym ;)
oj znam ten bol :?
ja tez znam :/ te slodycze nas gubia :/ lepiej zjesc z 1500 kcal ale czegos zdrowego, np. warzyw, a nie pustych kalorii :/ przez slodycze przytylam 5 kg ktorych zrzucic nie moge :(
najgorsze właśnie, że to durne puste kalorie, ale pewnie każdy z chęcią by na takich tylko żył :roll: też utyłam i to szybko :( za cholerę nie chce zleźć, a ja jeszcze dzisiaj dowalam
tak właściwie to widziałam na wadze nawet 62,2 kg :( a teraz.. 4 kg więcej
inne osoby zjedzą sobie czekoladkę, ostawią, a ja nie począwszy od kostki kończy się na półtora tabliczki i coś jeszcze i jeszcze..:/ i znowu grubsza twarz, pas, uda
i co począć :/ chyba znowu redukcja od jutra :mrgreen:
3500 kcal :shock: