-
3...2...1...zaczynamy!
Witam wszystkich bardzo serdecznie:) mam na imię Kinga, 18 lat (od niecałego tygodnia jestem pełnoletnia:D), mieszkam w średniej wielkości mieście na Podkarpaciu. Piszę, bo pewnie tak jak większość osób tutaj chcę schudnąć...obecnie ważę ok. 80kg na 173cm. Trochę dużo... Tymbardziej, że ostatnie 10kg przytyłam w ciągu 2, 3 miesięcy...muszę tutaj zaznaczyć, że potrafię tyć tak szybko, bo jestem anorektyczką (teraz przy tej wadze już raczej nie:P) i bulimiczką. O depresji nie wspominam;/. dlatego moim głównym celem jak na razie jest pozbycie się napadów, bo od kilku miesięcy mam je praktycznie codziennie. zaczynam oczywiście od dzisiaj:D Wstałam z jakąś godzinkę temu i zjadłam 2 kanapki z szynką i zieleninką...wiem, ze jak na dietę to trochę dużo, ale boję się, że jeśli zjem małe śniadanie to napad murowany;/. Podoba mi się dieta garściowa....polega na tym, że je się 5-6 posiłków i każdy jest wielkości garści (to w skrócie).Potem...gdybym się już przyzwyczaiła do mniejszych porcji chiałabym przejść na dietę 1000kcal, bo 2 lata temu w ciągu pół roku schudłam na niej ponad 30kg (o tych wszystkich chorobach, których sie przez to nabawiłam pisałam wcześniej). Ale wiem, że teraz nie popełnię tego samego błędu z prostej przyczyny...za rok matura, a ja nie zamierzam gnić w szpitalach:). Oczywiście postaram sie zmusić do jakichś ćwiczonek...mam nadzieję, że sie uda.
Dzisiaj mam iść ze znajomymi na dyskotekę... z jednej strony dobrze, bo się wytańczę, a z drugiej to...alkohol;/. Trudno mi jest odmówić;p...tymbardziej, że wszyscy wiedzą, że mam kłopoty natury uczuciowej i pewnie nasz klasowy doktor<lol> stwierdzi: "trzeba to zalać".:p Uwielbiam ich, ale boję sie dzisiejszego wieczoru...Bo swoją drogą ja tez nie umiem sie opanować ani odmówić...i tu mamy problemos:D:D.
No to chyba na początek będzie tyle....proszę o jakieś rady:* ja też postaram sie pomagać w miarę swoich możliwości...bo w kupie jest siła:D:D
Ciumki:P:*:*:*
-
moim zdaniem 1200 bedzie lepsza;] nie zwalisz tak metabolizmu a chudnie sie tak samo =]
powodzenia zycze;]
podkarpacie rulez :D :twisted:
-
ja popieram Suszoną i odsyłam Cię tutaj => http://forum.dieta.pl/viewtopic.php?t=73264
wiem, że się odchudzałaś wcześniej, ale taka powtórka informacja wskazana :D
pisz codziennie, dasz radę wyjść z napadów ;]
ps. w podkarpackim [stalowa wola dokładniej] mam 2gi dom.. uwielbiam te rejony 8)
-
dziękuje za wiare:* dzieki temu tez zaczynam wierzyc ze sie uda:). Ja mieszkam w Tbg wiec niedaleko stalowej:P
A i zapomnialam napisac jakie jest moj cel:p a to przeciez najwazniejsze:) Chce wazyc 60kg...to jest dolna granica mojej normy...nie moge zejsc ponizej (chociaz bym chciala) bo automatycznie lekarze beda kazali mi przytyc:D a tego przeciez nie chcemy...ostatnio wazylam 60kg jakies poltora roku temu...jak poszlam do liceum...a wtedy zaczely sie imprezy wypady na pizze i sie posypalo:) teraz chce to odbudowac:) bo cche byc chuda na moja studniowke;p...wiem ze to dalekosieżne plany ale lepsze takie niz zadne;P no i pasuje w lecie pojechac nad jakas wode...coby sie troszeczke opalic...a jak z takim sadlem na plaze wyjde?:P
Pozdrawiam:*
-
damy radęę ; ) już raz schudłaś, teraz też się uda.
jak mija Ci dzień?
-
Raz się udało, drugi raz też się uda!!!
Ciwiczonka
Słodyczom i alkoholowi powoli mówimy stop, bo tak nagle to sie nie uda
Nie opychac się na wieczór
I dążyć do celu
A przedewszystki WIARA WIARA WIARA WE WŁASNE SIŁY!!!!
-
Bizia jest przykładem silnej woli i wiary we własne siły ;)
Powodzenia ;]
-
dziekuje Wam za wiare:*:* nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy:)
No to tak...wczoraj zjadlam przez caly dzien jakies 1300kcal, potem poszlam na dyskoteke...i wypilam 1 piwo (az sama sie zdziwilam ze tak malo:P) i sok grejpfrutowy...no i musialam zjesc ta mala czekolade aero bo mi sie slabo zrobilo;/ w ogole jakos tak dziwnie sie czuje jakbym kaca miala;p a przeciez nie mam:p. Ale jestem z siebie dumna...tanczylysmy przez 3 godziny praktycznie bez przerwy:Pi dzisiaj padam:D nogi tak mnie bola ze sie ruszac nie moge:D Za to ile kalorii poszlo... :twisted: nawet nie liczylam- ale zapewniam ze sporo...w zyciu sie tak nie wytanczylam:D
a dzisiaj....wstalam jakies pol godzinki temu i zjadlam 2 kanapki...boje sie bo mam na obiad golabki...i rodzice sie beda czepiac ze nie jem;/ ( w sumie rozumiem ich, bo tyle ze mna przeszli ze sie boja;/) ale damy rade
A zapomnialam dodac ze jeszcze wczoraj zrobilam 20 brzuszkow...jakas chcica mnie naszla...postanawiam wrocic do formy sprzed 3 lat kiedy robilam po 1000 brzuszkow na dzien:P a brzusio mialam wtedy cud miod:P
Od jutra do srody mam egzaminy z calych 2 lat (angielski, polski, historia) najbardziej boje sie historii bo od tego jak napisze zalezy czy bede mogla zdawac mature na rozszerzeniu;/....a jak sie stresuje to jem;/ mam nadzieje ze tym razem bedzie inaczej:P
Pozdrawiam serdecznie i zycze milego dzionka:):* ( ja swoj spedze przed ksiazkami;/)
-
jasne, bedzie wszystko dobrze :) nie dasz sie! ja nie potrafie sie uczyc i odchudzac.. dla mnie to sie wyklucza, podczas roku szkolnego tyje jakies 10kg co najmniej.. Moze na studiach juz tak nie bedzie.. Ludzie nigdy wiecej liceum nie bedzie... Nie moge w to uwierzyc :p
-
studia to tez nie je bajka... a sesja ?;/ koszmar...chyba wole mature ;]
-
Nawet nie próbuj schodzić poniżej 1200, bo te chorobz mogą wrócić... Trzymam kciuki, uda Ci się! :mrgreen:
-
No brawo brawo. Począteczek dobry, bardzo dobry.
A dziubek coś tam marudzi, ale ja wcale nie jestem przykładem bo teraz mam silną wolę ale na początku wcale tak nie było. Więc przykład proszę brać z kogos naprawdę godnego tego zaczszytu...
-
ale musiałaś walczyć, żeby mieć silną wolę :)
-
o jaaa....nie jest za dobrze...dopiero drugi dzien...dopiero po 16-00 a ja juz zjadlam ok.2000kcal....do jutra nic nie jem:P piszecie zebym nie jadla mniej niz 1200kcal a ja na razie nie potrafie zejsc ponizej 2000;/...trzeba cos z tym zrobic...w ogole jakos dziwnie sie czuje....caly dzien mam dreszcze i mnie leb boli...mam nadzieje ze sie nie rozchoruje, bo gdybym siedziala calymi dniami w domu to pewnie bym z kuchni nie wychodzila jak zwykle :( Ale daje rade...motywacja jest...na razie pojde sie chyba wygrzac do lozka...zrobie sobie pu-erh wezme tabletke na łeb i sie wykuruje:P a pod wieczor postaram sie cos pocwiczyc (mam nadzieje ze mi wyjdzie)
Jak dla mnie to wszystkie macie piekielnie silna wolę, ktorej Wam zazdroszcze:* ja tez tak chce<lol>
-
Kochana ja jakbym miała liczyć kalorie ile ich pochłaniam to bym sobie chyba walnęła kulkę w łeb. To całe liczeni i to wszystko to mnie normalnie dobija.
Ja staram się nie jeść tłustych rzeczy, smażonych chociaż jajeczniczkę rano jem, bo wiem, że i tak ja spalę. Nie jem białego pieczywa, masła i słodyczy.
Nie liczę ile kalorii zjadłam, ale ćwiczę i nie jem tych produktów sprzyjających tyciu i się dobrze czuję.
Więc moja rada staraj się nie jeść tych tuczących rzeczy i odpuść liczenie kalorii.
Będzie ci łatwiej naprawdę
Wierzę w Ciebie i ćwicz, a silna wola z czasem się wyrobi.
-
hej! : ]
też miałam napady bulimiczne i zasmakowałam innych zaburzeń żywienia. nic fajnego, ale cóż, z tego da się wyjść. trzeba tylko chcieć. :* chodzisz do psychologa, ktos Ci pomaga? Bo samemu raczej się nie da, niestety.
trzym się. ;*
-
jestem straszna...nienawidzę siebie...cały czas się poddaję...może w głębi duszy nie zależy mi na tym tak bardzo?...akurat! to mój prawie jedyny i najważniejszy cel życia....jak na razie-chciałabym, żeby się to kiedys zmieniło. A co teraz? wstyd mi było w ogóle sie tu pokazywac przez ostatnie 2 tygodnie...zawaliłam na całej linii...moje życie teraz to jeden wielki niekończący sie napad:(...nie potrafie sobie z tym poradzic...a tak bym chciala!...nie chce mi sie nawet wychodzic z domu...tak bardzo sie siebie wstydze...dzisiaj zalozylam do szkoly legginsy i krotkie spodenki...od razu jak wyszlam na ulice to tego pozalowalam (nie zeby mi ktos cos mowil, ale czulam na sobie drwiace spojrzenia)...dlaczego to jest takie ciezkie??!!
Ktoras z Was sie pytala czy mam psychologa...tak, od 3 lat jezdze do rzeszowa do specjalisty...oprocz tego biore psychotropy;/ Jednak nie bylam tam juz 2 miesiace...nike chce...nic mi to nie pomaga:( wrecz przeciwnie z kazdej wizyty wychodze z wiekszymi wyrzutami sumienia...a teraz kiedy juz jestem pelnoletnia rodzice nie zmusza mnie do leczenia...i tak przez te 3 lata jezdzilam tam ze wzgledu na nich;(
beznadzieja........
P.S. Zna moze ktoras recepte na odkochanie sie w chlopaku, ktory traktuje Cie tylko jak przyjaciolke? Zerwanie kontaktu odpada...