coś duzo tego szpinaku :) Szybo spada, szybko wraca, więc może to lepiej ze wolniej...
Wersja do druku
coś duzo tego szpinaku :) Szybo spada, szybko wraca, więc może to lepiej ze wolniej...
dobrze jest, nie poddawaj się, ładnie ci idzie, zaraz bedzie widać 8 z przodu
buziolki :D :D
http://gify.klimacik.pl/mini/1473.gif
miłego dzionka :) :)
U nas dzisiaj pada :lol: Po kilku dniach upałów to miła zmiana pogody :lol:
W diecie bez zmian :? tz. dieta wciąż trwa, waga wciąż stoi :wink:
Ja chętnie przywykłabym do tego, że mam 90 kg, radzę sobie z tym tyle, że ja wciąż tyję :!: Jak tylko zaczynam "normalnie" jeść natychmiast zaczynam tyć :( a wiem już jak to jest ważyć 110 kg :cry: Już nigdy nie chcę tak ważyć :!:
Nie chcę wiele, chcę ważyć 80 kg, przecież to nie takie znów wielkie odchudzanie 10 kg :?
Jestem głodna :cry: Izabela.
http://tickers.TickerFactory.com/ezt...c1a/weight.png
Izuniu
Chciałabym ważyć tyle co Ty. Dużo osiągnęłaś. Strasznie frustrujące są takie zastoje. Ostatnio bardzo się pilnowałam i był taki moment że po dniu bardzo skromnym jedzeniowo ważyłam więcej niż poprzedniego dnia. Ciekawe co?
Trzymaj się i nie poddawaj. Twoja siła jest moją siłą .Pamiętaj.
No tak. To znowu ja.
Dzisiaj zaczynam dzień ze wspomagaczem. Trochę się boję, bo to zwyczajna trucizna. Patrzę na Twoje osiągnięcia i jestem z Ciebie dumna. Jeżeli chcesz zachować tą wagę to juz nigdy nie możesz jeść tak jak kiedyś.Im szybciej to zrozumiesz tym lepiej dla Ciebie.
Pozdrawiam i miłego dnia.
Pola kochanie :D
90 kg to wciąż wielka gruba baba. Gdybym ważyła 80 kg byłabym taką mamuśką do której fajnie się przytulić :lol: Tak bym chciała, ale chyba nic z tego :? Dzisiaj w 12 dniu diety kopenhaskiej ważę 90 kg czyli ok. 3 kg mniej :( Do kitu to wszystko :!:
Od poniedziałku przechodzę na warzywa i owoce, mięsa póki co mam już dość. Dzisiaj w sklepie stałam przed bułkami, wydaje mi się, że wciąż pamiętam jak smakują :lol: Nie skapituluję :!: Nie poddam się :!: W końcu będę musiała zacząć chudnąć :lol:
Tymczasem chyba zatrzymuje mi się woda w organizmie, bo budzę się ze spuchniętymi oczami :? Jutro kończę dietę. Skończę ją :!: Ale nie polecę jej nikomu.
Pozdrawiam wszystkich. Izabela.
http://tickers.TickerFactory.com/ezt...c1a/weight.png
Po kopenhaskiej nadal ważę 90 kg :lol: Chyba już nie będzie inaczej :? Dobrze chociaż, że 2 dni po diecie nie rzuciłam się na jedzenie, bo czuję, że gdybym pojadła sobie do syta to szybko ważyłabym z powrotem 93 kg :D Zastanawiam się mocno nad Meridią, byłam w aptece wyłudzić bez recepty, ale nie udało mi się. Jak pomyślę, że mam iść do lekarza i prosić o lek, to mnie odstrasza :( Zastanawiam się czy lęk przed lekarzem jest większy, czy chęć schudnięcia :wink: Izabela.
http://tickers.TickerFactory.com/ezt...c1a/weight.png
znaczy kopenhaska nie dla ciebie :) Ja zwróciłam sie w strone metody Montiego, nie stosuje jej rygorystyczne jak na rzazie, ale idę chyba w dobrym kierunku....ważne dla mnie jest , że nie liczę kalorii (nigdy nie mogłam sobie z tym poradzić) i moge jeść do syta :) Muszę tylko wyeliminować podjadanie pomiędzy posiłkami. taki sposób jedzenia jes dietkowo niedietkowy, bo nie ma rygoru konkretnego posiłku....może i tobie taki sposób by pasował
miłego dzionka :)
Wiem co przeżywasz. Gdybym mogła telepatycznie Ci pomóc.
Diety to przekleństwo, ogromne wyrzeczenie i szybki wzrost wagi po diecie.
Co do Meridii.
Biorę ją piąty dzień. Nie mam zdrowotnych problemów. Ale nie odczuwam żeby w jakis wyraźny sposób hamowała apetyt. Bywam niestety wieczorem głodna. Wczoraj zasnęłam wieczorem nad książką, obudziłam się o drugiej w nocy, poszłam do kuchni i zjadłam kanapkę. Klops.
Tak więc to nie jest cudowny lek, który za nas rozwiąże nasz problem.
Musisz poświęcić chociaż kilka minut dziennie na ćwiczenie fizyczne. I na pewno nie jeść po 18 godzinie. Wyrzec się na jakiś czas słodyczy, jeść małe porcje i ...................
A co Ci będę gadać po próznicy, przecież o tym wiesz.
Trzymaj się, przypomnij sobie jak wyglądałaś i jak się czułaś 20 kg więcej.
Od razu poczujesz się lepiej.