-
Mój pamiętnik Kaja
Odchudzam się już dwa tygodnie, ale już dawno nie miałam tak kąśliwych uwag na temat mego odchudzania. Dziś dostałam zdrowo. Najgorsze jest to, że nie umiem odpowidzieć w zamian. I to ze strony rodzinki. Postaram się o tym nie myśleć, ale jest mi przykro. :( :( :(
Dziś zjadłam: śniadanie: kromka chleba plasterek wędliny, pół dużego jabłka, herbatka regulawit. Potem kawa rozpuszczalna bez cukru. Obiad: 130 g kiełbasy, półtorej kromki chleba, jedno małe skrzydełko kurczaka wędzonego,i kawa. Kolacja: sałatka warzywna.
Spalanie: rano zakupy, od 9-13 na polu przy zbieraniu ziemniaków. Potem obiad i praca w ogrodzie do godz.17. Kolacja mycie się i ............. powinnam jeszcze poćwiczyć brzuszki, ale nie mam siły. :? :? :?
-
Witaj :)
Kąsliwe uwagi? wiem cos o tym, ale naprawde najlepsze co mozesz zrobic to je ignorowac, w koncu sie im znudzi :)
Jak zobacza efekty to nie wiem czy im tak do smiechu bedzie :wink:
Napisz ile masz lat, jaka waga i wzrost, no i najwazniejsze.. nie przejmuj sie :!: Nie dla nich chyba to robisz tylko dla siebie :)
-
-
hej!!!
racja - olej te uwagi, zobacza pozniej, ze sie mylili a Ty pokazesz co potrafisz!!!!
ile masz wzrostu?
ile kg?
ile chcesz zrzucic?
napisz cos o sobie i o planach
powodzenia...
http://tickers.tickerfactory.com/ezt...936/weight.png
-
ile wazysz jaki masz wzrost i wiek?
-
Mój pamiętnik Kaja
Serdeczne dzięki za wsparcie!
Cały dzień trzymałam dietę, wieczorem nie wytrzymałam, zrobiłam pizzę i ............
jak myślicie........ oczywiście nażarłam się.
Jest mi głupio i wstyd. Obiecuję więcej tego nie robić.
Muszę nauczyć się kontrolować, ale wczorajsze uwagi moich najbliższych nie wyszły dla mnie na zdrowie.
Nie jestem osobą młodą, powinnam już się przyzwyczaić.
Gdy zaczynałam odchudzanie ważyłam 116 kg. Tak, tak aż tyle. Ale to było dwa lata temu, spadła waga do 85. :D :D I chyba za mocno wierzyłam w siebie, myślałam że nie będę tyć. Niestety przytyłam do 94. :cry:
Coś się we mnie załamało. Nie umiałam dalej walczyć. Z każdej strony dopieka mi życie. Rodzina też nie wspiera, czeka kiedy rozłożę się. Gdyby nie mąż to nie wiem czy nie zrobiłabym jakiegoś głupstwa. To wszystko mam już częściowo za sobą. Bo wiem, że jeśli się poddam, będą się cieszyć.
Mam 177 cm wzrostu. Obecie ważę 90 kg. Chciałabym schudnąć przynajmniej do 75 kg. Czy mi się to kiedyś uda?
Jeśli ciężko jest wam, pomyślcie że są tacy, którym być może jest jeszce gorzej.
To pomaga. Ja tak sobie myślę. Przepraszam, za gorzkie słowa.
Od teraz będę myśleć ciepło.
Będę walczyć ze swoimi słabościami.
Od jutro obiecuję kontrolować na nowo swój jadłospis.
Ale poćwiczyłam 15 minut było 40 brzuszków. To trochę mało. Sprubuję do 100. Może mi się uda.
Pozdrawiam Wszystkich, Młodych, Strarszych i najstarszych.
Trzymam za Was kciuki. Sprubujcie powalczyć choć odrobinkę. :!: :!: :!:
:) :) :) :)
-
Kwiatuszku gdy przeczytałam Twój ostatni post to tak jak bym czytała o sobie z przed roku.
Też byłam pełna wątpliwości co do swojej wartości.
Podjęłam decyzję i uparcie małymi kroczkami dążyłam do celu.
Udało mi się w maju osiągnęłam to co pragnęłam. Po drodze nabrałam pewności siebie i zyskałam wsparcie męża i syna .
Ty osiągnęłaś już bardzo dużo , jeśli dobrze obliczyłam 22 kg i nie zmarnuj tego , nie daj im powodu do satysfakcji z Twojej porażki.
Myśl pozytywnie :!: :!: :!: .
A ja chętnie będę Ci towarzyszyć i z całego serca wspierać na tej nie łatwej drodze do szczuplejszej sylwetki.
-
Kwiatuszku drogi, nie zalamuj sie tylko!!!
gwarantuje Ci, ze wszystko bedzie w pozadku... silna wole trzeba cwiczyc; czasami niestety grzeszki sie zdarzaja i masz ochote wszystko rzucic, ale ja mam ogromne wyrzuty sumienia - i one pomagaja mi nie zrobic juz tego po raz drugi... w koncu czlowiek uczy sie na bledach :wink:
bede Cie odwiedzac i wspierac w Twoim dzialaniu - pamietaj, ze nie jestes sama - masz nas, forumowiczki :wink:
pozdrawiam
http://tickers.tickerfactory.com/ezt...936/weight.png
-
Mój pamiętnik Kaja
Bardzo, alo to bardzo dziękuję wszystkim za wsparcie. :D :D :D
Gdy Was przeczytałam zrobiło mi się ciepło, teraz wiem, że w tych najcięższych momentach mi pomożecie.
W niedzielę mój mąż wywiózł mnie trochę pojeździć po górach, niestety samochodem.
Gdy wdrapałam się, zobaczyłam przepiękny widok. To nie da się opisać. Może dzięki tym widokom wróciłam do ludzi. Jeśli kiedykolwiek będziecie w Suwałkach pojedźcie na Cisową Górę. Widok jest wspaniały. Zapraszam do Suwałk. !: :!: :!:
Zrobiłam kilka zdjęć. Tylko nie wiem czy wyjdą, ponieważ wystraszył mnie zając i aparat potoczył się w krzaki, teraz jest w naprawie. Jeśli coś wyjdzie to postaram się wrzucić tu na forum.
Dziś wytrzymałam nie obżeram się.
Moim największym problemem w diecie są wieczory. Z rana mała kanapka herbata. Czasem pół jabłka. Więcej nie dam rady wcisnąć. W pracy też niewiele, a gdy przychodzę do domu to głód dopada mnie. Staram się zjeść niewielką przegryzkę typu jogurt lub pieczywo chrupkie. Ale gdy wszystkim robię obiadokolację, rzadko kiedy mogę wytrzymać. Dziś mi się udało. :D :D :D
Oczywiście zrobiłam sobie lekką kolację, ale już teraz czuję, że gdy tylko zajrzę do kuchni nie wyjdę, jak coś nie wezmę. A w mojej kuchni nie ma drzwi, więc nie mogę zamknąć na klucz.
Moja znajoma powiedziała mi dziś, że gdy odchudzała się zrobiła sobie zdjęcie w stroju i powiesiła na lodówce, gdy tylko chciała coś skubnąć, musiała zerknąć na nie i skutek był natychmiastowy. Odechciało się jeść. Muszę też to zrobić jak odbiorę aparat. Bo na razie to nie możliwe.
Oj chyba za dużo się rozpisałam, idę choć odrobinkę poćwiczyć.
Pozdrawiam Wszystkich :) :) :)
Kaja
-
Hej kwiatuszku...a moze sprobuj zropbic inaczej...wg zasady sniadanie zjedz za 2 obniadem podziel sie z kolega a kolacje oddaj wrogowi? Oczywiscie nie odchodzac od diety. Sniadanie to posilek ktory powinien dostarczyc Ci energii na caly dzien...mozesz oczywiscie sie do tego nie stosowac;)
Ja tez wiem co to znaczy kiedy Ci wszystcy dogryzaja...heh...to jest straszne...ale bede tu zagladac i Cei motywowac w miare mozliwoscie ;)
papaty