cudownie Słonko sobie poradziłaś :)
jestem z Ciebie bardzo dumna :)
za tydz już pozbędziesz się kilosika minimum :)
całuje :*
Wersja do druku
cudownie Słonko sobie poradziłaś :)
jestem z Ciebie bardzo dumna :)
za tydz już pozbędziesz się kilosika minimum :)
całuje :*
dzień dobry Kochana :)
trzymam kciuki za dzisiejszy dzionek :)
prosze tutaj wszystko pięknie pisac :)
Cześć Moje Słoneczka :D Dzięki,że jesteście :D
Wczorajszy dzień mogę zaliczyć do uanych, chociaż...zjadłam 2 cukiereczki w kinie i w sumie wyszło 1200kcal :oops: to wszystko wina mojego Kochanego chłopaka,który te cukierki pakował mi do ust :twisted: no a ja biedniutka nie potrafiłam odmówić :roll:
Dzisiaj jestem już po śniadanku i zaraz zrobie sobie kawusie :D
Miałam w planach wyjście na sklepy,ale jak patrzę na to co się dzieje za oknem to najcętniej odpłynelabym w objęciach Morfeusza :wink:
Życzę udanego dzionka moje Laseczki :D
aa tam dwa cuce ja czasami zjem 5 w limiciku :D więc nie przejmuj sie faceci są od osładzania nam życia :) a te dwa cuce spaliłaś od namietnego buziaka albo kinowych emocji :)
Ale mnie rozbawiłaś tymi "cucami" jeszcze nie słyszałam tego określenia :D :D :D jest kapitalne hihi
witam .. jak tam kolejny dzien dietkowania?? Ja staram sie zawsze dobic do tysiaka.. i potem go minimalnie przekraczam.. ale nie gloduje i to sie liczy. Czasem tylko jak zaburczy mi w brzuszysku.. to slychac chyba na kilometra :). Pysiu pieknie sobie radzisz. Na pewno nawet sie nie zorientujesz jak szybko te 4 kiloski umkna..
zycze milego dnia dietkowania.. ehhh z tym Morfeuszem to tez bym sobie gdzies odplynela :)
dzięki :lol: :lol:
pysiu bardzo ładnie. A dwa cukiereczki? No przecież trzeba się tez cieszyć życiem, a nie tylko odmawiać sobie wszystkiego. A dwa to przeciez nie tak dużo. Ale nie codziennie i wszystko będzie dobrze :D
co Wy dziewczyny macie z tymi zdrobnieniami? oszaleć można czytając posty z tymi wszystkimi śniadankami, kawusiami, buziaczkami, itp itd :):) wybaczcie moja lekką zgryźliwość, ale to zwyczajnie "dało mi po oczach" :):)
a tak w ogóle, to witam serdecznie :) naprawdę nie jestem jędzą... no może odrobinę :)
tak... ja również się odchudzam... już od jakiegoś miesiąca... efekty zadowalające... kilogramów nie liczę, zdecydowałam się na kontrolę utraconych tu i ówdzie centymetrów... i jak na razie jestem bardzo zadowolona... w ogóle ciało mam ładniejsze dzięki ćwiczeniom, szczególnie pupę :)
dieta: "zielona" - warzywa, owoce, chude mięsa i ryby, odtłuszczony nabiał, woda, oszczędnie kawa i herbata (po jednej dziennie)
ruch: 6 razy w tygodniu aerobik wysiłkowy (cardio) plus brzuch (abs) oraz dodatkowo któraś z wybranych grup mięśni: pupa+nogi, ramiona+ręce, klatka piersiowa+plecy, razem 6 x 1h = 6h / tydz.
dzień wolny - bez aerobiku, ale na diecie: piątek
grzechy i słabości (popełnione w trakcie odchudzania):
- majonez (jako dodatek do sałatki z makrelą wędzoną)
- wszelkie kluski - makarony, pierożki, kopytka, naleśniki (spora porcja lasagne)
- czerwone wytrawne wino (dopuszczalna ilość - 1 kieliszek - znacznie przekroczona z racji "babskiej nasiadówki")
dobrze mi jest z dietą. nie czuję głodu. jestem pełna energii, mimo aury za oknem :)
wszystko zapisuję w dzienniku - jadłospis, ćwiczenia i grzechy :)
pozdrawiam
Ewa
Hejka pysiu!
Widze ze robisz postepy!. Bardzo mnie to cieszy...Nie ma co sie dolowac 2 cukierkami...Pomysl tylko ze dawniej jadlas ich 20.Teraz jest ich tylko 2. Doszukuj sie plusow.Jest roznica,prawda?. Mozna dietkowac i jesc smacznie!. Tak wiec glowa do gory!.
buziaki
tusia
ewab2507:
Masz racje, wiele osob uzywa zdrobnien. Nikomu to jednak nie przeszkadza.Jest wrecz odwortnie, przyjemnie...
Podoba mi sie Twoje podejscie. 2 lata temu zgubilam w ten sposob dwadziescia pare kilo...z tym ze ruchu mialam o wiele wiecej. Teraz rowniez postawilam na ruch,ale na efekty musze jeszcze poczekac!.
Pozdrowienia