Jak pieknie...Zazdroszcze Ci ze mieszkasz w tak pieknym miejscu...Juz nie mgoe sie doczekac wakacji...
W chwilach stresu ja rowniez mialam problemy z oddychaniem. To jest zwiazane ze stresem...
Wersja do druku
Jak pieknie...Zazdroszcze Ci ze mieszkasz w tak pieknym miejscu...Juz nie mgoe sie doczekac wakacji...
W chwilach stresu ja rowniez mialam problemy z oddychaniem. To jest zwiazane ze stresem...
Wiem Tusi,ze to wszystko przez nerwy.
Ale moze jak naucze sie hiszpanskiego,to bedzie mi lzej i nie bede sie tak denerwowac :lol:
nic na sile :wink:
mieszkasz w takim pieknym miejscu...
blisko morza???
zrelaksuj sie, idz rano na plaze (gdy nie ma jeszcze nikogo), pobiegaj po plazy rano, albo wieczorem :wink: ....
ja niestety do morza mam godzine autem, jakbym mieszkala blisko morza, to pewnie bym nie odpuscila porannego joggingu - jest najlepszy na stres i smutki :wink:
ucz sie języka, jestes z mężem, razem nie przepadniecie :roll:
masz mieszkanko - i co z tego, że nie jest Twoje? ja mam ogromny kredyt do spłacania na 30 lat. Tak na dobrą sprawę dom tez nie jest mój, bo jak cos nie pójdzie to bank go zabierze. Krótka piłka.
wiem, że jest Ci ci ężko, bo mimo wszystko jesteś w obcym kraju. Wierz mi jednak słonko, że tu tez nie ma niczego dobrego. A żeby sie czegoś dorobić to trzeba albo kraść, albo mieć taaaakie plecy :evil:
mika: kurde, poważna sprawa...
echh i nie mam pojęcia co Ci powiedzieć :roll:
fajnie, że tym razem lekarz okazał się sensowny i może doprowadzi sprawę do końca :evil:
gratuluję spadku wagi :) ale to cieszy, no nie?
a postanowienie co do słodyczy jest jak najbardziej słuszne :)
nawet ja umiem bez nich żyć (kiedyś nie sądziłam, że to możliwe :P )
chociaż teraz znów zaczynam podżerać czekoladę i lody ;)
miłego popołudnia :*
Mika zazdroszcze ci widoków jakie na codzień oglądasz :D chyba nie chciałabym wracać do Polski :wink:
Mika, nie denerwuj sie juz tak :wink: za młoda jestes , szkoda zdrowia, wszytsko sie ułozy, przeciez nie od razu Rzym zbudowane, podszkolisz sie w jezyku i bedzie super :wink:
Super, ze waga poszła w dół, ja sie zważe dopiero po paru dniach SB, bo teraznie chce sie tak bardzo dołować :lol:
Widok jest piekny-tak to prawda ale to nie widok z mojego okna tylko z kamery
na hotelu :P
Ja do moza mam 10 minut no moze 15 spacerkiem :P
Ago rozmawiałam dzisiaj z mezem (az sie popłakalismy) :cry:
Powiedziałam mu ze ja nie widze sensu zycia bo ono jest takie monotonne i nic
mi sie nie udaje.Szukam pracy ale ciagle słysze jedno :arrow: "potrzebujemy tylko
na 2 mies" albo :arrow: "twoj hiszpanski jest za słaby do tej pracy :!:
Nie mam stałej pracy -wiec nie mam szans na kredyt pod dom- o
ktorym tak marze :roll: Czuje sie bardzo samotna i nikomu nie potrzebna :cry:
Ciagle chodze smutna albo zamyslona :( Mąz pracuje bardzo ciezko po 10 godz
dziennie :!: :!: Cały dzien nie ma go w domu a jak juz przyjdzie wieczorem
to jest tak zmeczony,ze nie ma na nic siły :( Tak mi go szkoda
Gdy tu przyjechałam byłam pełna optymizmu i wiary w to ze mi sie uda,
ale rzeczywistosc okazała sie brutalna.
Mieszkaja tu polacy ale nikomu nie mozna zaufac(Monika).Kazdy zyje osobno i z
nikim sie nie spotyka :( Nikt nikomu nie pomaga i nie wyciagnie do ciebie
pomocnej dłoni :(
Nie mam tu nikogo z kim mogłabym szczerze porozmawiac,wyzalic sie a czasem
wypłakac na ramieniu:cry: :cry:
Moge liczyc tylko na meza :P Ale on jest facetem i z nim nie pogadam tak jak
z kolezanka :!:
Podjelismy decyzje,ze najleprza terapia na moje smutki i troski bedzie dziecko :P
Chyba dopiero wtedy bede czuła sie potrzebna i spełniona :P
Jak mysle o takim malenstwie to usmiecham sie do siebie.Ale zaraz nadchodza
mysli typu " :arrow: jak ja sobie poradze"," :?: skoro nie mam pracy to nie dostane
od panstwa rzadnych swiadczen :( :!:
Jak my damy sobie rade :?: skoro wynajmujemy mieszkanie i w kazdej chwili
jego własciciel moze nam powiedziec-nie przedłuzam wam umowy na nastepny
rok- I CO WTEDY :?: :?:
Do Polski nie mamy co wracac-bo do czego :?: Na pomoc naszych mam nie mozemy
liczyc (one same ledwo wiaza koniec z koncem) :(
Sama nie wiem co mam robic :( Czuje sie taka zagubiona :cry: :cry:
Ta niepewnosc jutra mnie wykonczy a do tego dochodzi bariera jezykowa :cry: :cry:
Wyjazd za granice nie oznacza leprzego zycia :!: Czasem sprawia,ze mamy ochote
zasnac i obudzic sie dopiero wtedy jak nadejda lepsze czasy :roll:
Bede konczyc bo juz pozno
Dobrej nocy
to jednak mikuś będzie wcześniej? :D
mika: ja myślę, że naprawdę nie macie tak źle. wiem, że trudno mi się wypowiadać, ale z tego co widzę, co piszesz... to żyjecie sobie normalnie... macie ładne mieszkanie (wiem, że nie Wasze, ale przecież ludzie czasem mieszkają w niezłych klitkach), możesz sobie od czasu do czasu kupić jakieś fajne ubrania, jesz dobre obiadki :D i w ogóle... więc doceń to co masz!
naprawdę nie dziwię się, że jest Ci trudno i sama bym w ogóle chyba nie zdecydowała się na to, żeby wyjechać... ale skoro już tam jesteś, trzeba nauczyć się w tym żyć! nie ma innego wyjścia. bo albo się z tym pogodzisz, albo będziesz wiecznie miała problemy z tym związane :roll:
ale pamiętaj, że wszystko po kolei. minie trochę czasu i na pewno będzie lepiej :)
zobaczysz :*
miłego dnia i dużo słoneczka :)
którego pewnie w Hiszpanii teraz nie brakuje? :D
Hej Mika już ci pisałam ze ja również takie same miałam rozterki, ale nie mozesz tak myśleć musisz podjąć decyzję właściwą, albo uczysz sie hiszpańskiego i szukasz pracy albo dzidziuś, masz już taki charakter ze chcesz zeby wszystko było zapiete na ostatni guzik niestety w tych czasach trzeba podjąć ryzyko, ale warto.
Ja też zaszłam w ciąże jak zaczełam nową pracę i myślałam ze mi się świat zawalił, mąż wtedy nie pracował bo prawie sie firma jego rozpadła i był na bezrobociu, dodatkowo ciążę przeleżała, ale jakoś nam sie wszystko poukładało. Mąż tutaj przyjechał, nie widzieliśmy sie jakis czas a ja później dołączyłam, w tamtym roku podjeliśmy decyzję ze kupimy mieszkanie a teraz wzieliśmy kredyt i też tylko mąż pracuje, żyjemy skromnie, ale nie ubogo. We wrześniu wracam do Polski też mam obawy czy znajdę prace bo mam ponad 3 lata przerwy, mam nadzieję, ze wszystko się dobrze ułoży :lol:
Mika głowa do góry :D na pewno nie jest tak źle, a będzie super :lol: mi też tutaj brakuje koleżanek, z którymi mogłabym pogadać o babskich sprawach :(