-
Zrobiłam wielkie porządki w szafie z ciuchami (znowu). Cała szafa ciuchów, z czego do ubrania nadaje sie moze 1/6. reszta ciuchów pamięta jeszcze czasy liceum. Nie chodze w tym,ale wyrzucic szkoda. Koniec z tym, teraz tylko ponosze o domu ,bo skoro sa wyprane to nie wyrzuce od razu,ale potem śmietnik,a te troszkę lepsze do kontenera pck(a gdzie wlasciwie trafią to juz nie moja sprawa). Będzie moejsce na nowe, dopasowane do figury i podkreślające ją. Niby nic a poprawia humor takie sprzatanko.
A teraz do pracy-dyplom czeka.
Dieta się trzyma chociaz mając @ zjadloby się czasem coś slodkiego. Na szczęście w somu nie ma to nie kusi.
-
Hejka Mammam,
Odwiedzam Cie i co widzę - dzielnie walczysz na wszystkich frontach.
:arrow: Dieta dbasz o siebie i uwazasz na to co jesz. I tak 3mac. Centymetry juz polecialy. tak 3mac!!
:arrow: No i magisterka- wiem jak ja sie z nia meczylam, ale wierz mi ze warto. Satysfakcja jaka sie czuje po obronie, fakt mozliwosci uzycia tych 3 literek przed nazwiskiem poprawia samopoczucie.
Bardzo się cieszę, że mimo odległości jaka dzieli Ciebie i Twojego M 3masz sie dzielnie.
Czas leci szybko i warto czekac (a wiem co mowie bo z moim TZ bylismy w zwiazku na odleglosc przez 2 lata :!: ).
Pozdrówki
Notta
-
mammam, tez mam troche ciuchow "po domu". Ale ilez mozna miec tych "po domu"? 5 par spodni, 10 swetrow... nawet nie ma kiedy tego ubrac.. Czytalam kiedys, ze gdy sie w czyms nie chodzi ponad 1 rok to znaczy ze nikle sa szanse ze jeszcze sie to kiedys wogole zalozy.. Czasem mam tez dni kiedy z zimna krwia pozbywam sie takich to wlasnie ubran "po domu" ktore maja juz prawie po 10 lat. I ciesza mnie takie porzadki :) Mozna, tak jak mowisz, pozniej zaadoptowac nowe zdobycze :D No bo w koncu, nie mamy sie w co ubrac! Szafa swieci pustkami :D
-
Notka aż 2 lata związku na odleglość? Nie łatwo, ale tzn, ze juz jesteście razem?
Ja narazie odliczam dni do świąt, o resztę bedę się martwić potem.
jak dobrze, że jest skype, mój M specjalnie jeździ z laptopem łapac neta, zebyśmy mogli rozmawiać :)
A mgr mi idzie opornie, nie wynika to z mojej niechęci, ale raczej z braku odpowiedniej ilości źródeł, bo prawie nic nie jest przetłumaczone z niemieckiego, a tego języka nie znam. Nastukałam dziś 4 strony-mało, w środę widze się z moim promotorem, moze cos poradzi.
Jestem właśnie po obiadku: mięsko i surówka z kapusty-mniam.
Juli no własnie moja pusta szafa woła o nowy ciuszek, a ja mam ochote spełnic tę prosbę. Moze jakiś nowy sweterek?
-
Kupiłam wczoraj baterie do wagi no i weszłam, wieczorem ,akurat po kolacji
pokazała 53,8
dobre i tyle (chociaz to głównie dzięki utracie wody po @)
jutro promotor ,juz sie trzęse
tak się najadłam na obiad, surówka z kapusty i miesko ,razem ok35okcal, czyli tyle ile ma byc,ale zjadłąm szybko,no i objetościowo tej surówki troche było.
Ale mi zimno, no nic, zabieram się do pracy.
-
"po kolacji pokazala 53,8" to znaczy ze przed sniadaniem pokazalaby jeszcze mniej! Wiec ciesz sie! :P :wink:
-
Znowu czuję, że posiadam głowę, nie daje o sobie zapomnieć.
Dieta coś się sypie, nie moge sprecyzowac ile własciwie jem, trzeba to usciślic bo nie dobije bez konsekwencjii do 1200. Właściwie to powinnam juz od dzis byc na 1100,ale jakoś nie wyszło.
-
niby jest 53,2kg ale nie czuje tego
za to czuje sie zmeczona ta dietą, znudzona i wogóle
Brzydal ze mnie
-
Dieta 1100, niby nie różni się od tysiaka,ale te dodatkowe 50kcal do sniadania i obiadu działają cuda, nie w sensie wagie, tylko jedzenia. Śniadanie dłuzej mnie trzyma, a po obiedzie czuję sie pełna.
szkoda tylko, ze na chęci do pracy to nie skutkuje, bo nadal nic mi sie nie chce.
-
Zmeczenie, znudzenie wszystko to wina pogody. Dla pocieszenia powiem, ze ja tez tak mam..
Pieknie u Ciebie waga schodzi. U mnie od 2 tygoni to samo (moze waga sie zaciela? a moze zle cos zobie ze swoja dieta?).