-
hej
:D :D
no ja weekend moge zaliczyc do srednio udanych,nie bylo zle, ale mogloby byc lepiej.Pociesza mnie fakt ze w sobote przejevchalam sporo na rowerku.Jak dzisiaj bedzie ladna pogoda to tez sie wybieram.Zobaczymy.A ty tez jezdisz rowerasem?
pozdrawiam,
-
Niestety mój rowerek zmarł śmiercią naturalną z "przejeżdżenia" :( Ale staram się to inaczej nadrabiać.
-
Wczoraj zgodnie z planem po pracy było solarium. A później wyjście do knajpy ze znajomymi. Przesiedziałam wieczór przy dwóch szklaneczkach soku porzeczkowego (woda niegazowana się skończyła). Ale chciało mi się piwka, oj chciało :D Byłam twarda i nie uległam. Czyli moja silna wola nie jest tak słaba jak mi się wydawało :)
-
Wczoraj nawet nie miałam czasu zajrzeć do własnego pamiętniczka.
Na początku odchudzania obiecałam sobie, że na zakupy wybiorę się, kiedy osiągnę moje wymarzone 65. No i się nie dało. Spodnie nosiłam prawie w zębach. Moja matuś stwierdziła, że wyglądam jak koń szmaciarza. I w ten sposób jestem posiadaczką nowych, mniejszych o dwa rozmiary spodni :D :D :D
W sobotę kolejne ważenie. Zastanawiam się - ruszy się wreszcie czy nie ruszy :x Tyle dobrego, że centymetry w obwodach lecą :)