:D
Wersja do druku
:D
To gratuluje, ale zastanów sie czy Twój watek ma sens :evil:
Jeżeli napisze coś więcej to ma bo ja chciałbym zrzucić podobną masę :) Czekamy !
dzien dobry, a komu to, w jaki sposób i w jakim okresie udało sie zrzucic tak duzo kilogramków? czekamy na dalsza opowiesc :D
Gratuluję Ci serdecznie. Wiem , że stoczyłaś wielką walkę z kilogramami.Nie zepsuj tego.Ile trwało twoje odchudzanko , ile jesteś już po diecie i jak długo trzymasz wagę po schudnięciu? :roll: :lol: :roll:
Zacznę od tego, że jestem tutaj zupełnie nowa i stąd ten bezsensowny wątek - nie wiem jak się tutaj poruszać, ot wszystko.
A jesli chodzi o te 60 kg - to w momencie gdy dojrzałam do odchudzania, poszłam do dietetyczki i pod jej okiem zrzucałam tak średnio po 2 - 4 kg na dwa tygodnie. Pani pisała dla mnie dokładny jadłospis, którego trzymałam się bardzo wiernie. Do tego długieeeee spacery. Trwało to ponad rok, a efekty utrzymują się już ponad rok. Oczywiście nadal muszę baaaaaaaardzo uważać - niestety, nie ma cudów - jeszcz to tyjesz. Ale na pewno warto męczyć się dalej - 76 kg to nie 136 kg. Nawet nie wyobrażacie sobie jak to radość, gdy człowiek nie musi już nosić worków, tylko normalne ciuszki, które może kupić w każdym sklepie. No i nikt już nie mówi "O! Popatrz, wieloryba na plażę wyrzuciło".
Co do samej diety, to podstawą było (i nadal jest) jedzenie 5 posiłków dziennie, ostatni o 19:00. Moja dietetyczka rozpisywała mi wszystkie posiłki, na cały tydzień (w drugim tygodniu powtórka z rozrywki). Chodziłam do niej co 2 tygodnie. Dodatkową zaletą takiego odchudzania jest to, że człowiek uczy się jak i co jeść, gdy już zgubi się te zaplanowane kilogramy. Krótko mówiąc - w życiu tak zdrowo się nie odzrywiałam, no i podobno nie widać efektów ubocznych tak dużej utraty wagi (skóra jakoś cudownie się skurczyła :-D). Ważne jest również to, że człowiek nie głoduje, a mimo to chudnie. Fakt, że dieta jest układana pod konkretną osobę pozwala zająć się równocześnie innymi problemami zdrowotnymi, jeżeli takowę są.
Dorfi przepraszam za ten mój atak ,ale ostatnio tyle było róznych głupich tematów że człowiek juz uczulony sie robi.
Bardzi ci gratuluję spadku wagi i niesamowicie madrego podejścia. Rzadko się to zdarża. Ja poradzilam sobie sama, ale trzymałam sie tych samych zasad. Z drugiej strony ja zrzuciłam 1/4 tego co ty.
Czy teraz juz sama ustalasz sobie jadłospis czy radzisz się jeszcze dietetyczki?Jakich rzeczy nie jesz juz i jakie produkty dietetyczka zabroniła ci jeść?
Dzięki z góry za odp.
Buźka :D
ja chyba też się wybiorę niedługo. zobaczymy co z tego będzie :)
Wracaj Dorfi38 do nas i sie podziel...co jadłas..?i w jakich ilosciach...i jakie cwiczenia..:)
JA CIE KRĘCE,ALE CZAD.CHYBA TEZ SIE WYBIRE DO JAKIEJSC DIETETYCZKI,ALE CHCIALABYM ZEBY TO BYL KTOS SPRAWDZONY.NIESTETY NIE ZNAM WE WROCŁAWIU NIKOGO KTO MOGŁBY MI DORADZIC BO OTACZAJĄ MNIE SZCZUPLI LUDZIE(TYLKO JA JESTEM SŁONIOWATA) :cry:
A MOZE WY WIECIE GDZIE SIE WE WROCKU UDAC?
Przede wszystkim przeoraszam, że tak późno odpowiadam, ale mam w pracy młyn. a po południu staram się dużo na rowerze szaleć.
Najprościej będzie, jeżeli podam przykład jadłospisu, zobaczycie, że jest w nim prawie wszystko.
Np:
Śniadanie I: sok naturalny z marchwi, jogurt - 250ml z płatkami migdałowymi, orzechami - 30g
Śniadanie II: owoce - 100 g
Obiad: filet z kurczaka - Rizotto z - 140g, ryż (brązowy) - 30g, marchew - 1 szt, 4 łyżki groszku zielonego + sałata - 100g z sosem vinegrette
Podwieczorek: jogurt - 200ml, 200g - owoce
Kolacja: jajko sadzone (2szt) na pieczarkach - 150g, papryka (1szt) z sokiem z cytryny i olejem
To jest przykład jednego dnia. Jak widzicie jest w zasadzie wszystko. W diecie są również ziemniaki, kasza, chleb (w bardzo ograniczonych ilościach, ale jest).
W zasadzie Pani dietetyczka nie nawywa tego dietą, ona po prostu uczy innego sposobu odżywiania. Pięć posiłków dziennie, bez podjadania między. Dużo wody (2,5l płynów). Zielona herbata.
Ważne jest to, że do każdego zestawu na dwa tygodnie, dodawała też różne mikstury. Nieraz były to witaminy, nieraz zioła. Albo takie cuda jak napar z majeranku pity przed i po posiłku.
Super sprawą były też porady dodatkowe, typu mikstura typu ocet balsamiczny zmieszany z oliwą z oliwek, o działaniu lepszym niż drogie kosmetyki, mające pomóc zeszczupleć "od zewnątrz". Śmierdzi ta mikstura niesamowicie, ale działa lepiej niż wszystkie super żele wyszczuplające za ciężkie pieniądze. Drugim takim cudeńkiem ujędrniającym skórę jest mieszanka żelu z aloesu i oliwy z oliwek, z dodatkiem vit A i E.
Co do ćwiczeń, to moja Pani nie zalecała, a wręcz zakazała mi ukochanego aerobiku. Jedynie spacery - wcale nie wyczynowe, rower, ewentualnie Pilates. Zastosowałam się i chudłąm. Regularnie po 2 - 4 kg na dwa tygodnie.
Sporym mankamenten jest to, że trzeba się bawić z przygotowywaniem tych posiłków, ale coś za coś.
Ważne jest to, że pomimo moich 41 lat, nie widać po mojej skórze utraconych kilogramów, a to dzięki temu co jadłam. Moja dietetyczka twierdzi, że odchudzając się z nią, unika się obwisłej skóry w newralgicznych miejscach - co u mnie się sprawdziło. Poza tym jak by nie patrzeć, nabrałam o wiele lepszych nawyków żywieniowych - nie oszukujmy się, nie ma diety, która zagwarantuje brak efektu jo -jo po powrocie do dawnych sposobów jedzenia. Kiedyś nie jadłam śniadań, teraz bez śniadania nie wyjdę z domu. Przygotowując te wszystkie posiłki nauczyłam się ile czego wolno mi zjeść, żeby nie odzyskiwać utraconych, znienawidzonych kilogramów.
Już pogodziłam się z tym, że pewnie nigdy nie będę zajadać pizzy, pączków, ani innych pyszności, ale zamiana rozmiaru 56 na 40 jest tego warta. A na lodówce mam przyklejone takie piękne zdjęcie w kostiumie kąpielowym, oczywiście zrobione 60 kg temu - to lepsze niż kłódka na drzwiach lodówki.
Nieźle wszystkich zanudziłam - przepraszam.
P.S
Dziękuję yasminsofija, że napisałaś te parę słów - szczerze mówiąc miałam już więcej tu nie zaglądać po tej Twojej pierwszej uwadze, ale widzę, że nie taki diabeł, itd :-).
Witaj Dorfi :D
Bardzo się ciesze że nie uciekłas, bo byłaby to moja wina. Ciesze sie także bo dajesz mnóswto fajnych rad. widze że ja podobnie sie odżywiałam , teraz troszke się zapusciłam. Ale chce sie nawrócić :D
Kurcze ale wynik masz niesamowity :D
Pozdrawiam :D
Szczerze mówiąc Yasmin, to ja do dzisiaj nie wierzę udało mi się tyle zgubić. Przedtem to było tylko wielkie, piękne marzenie. Nie przewidziałam tylko, że tak trudno będzie efekt utrzymać. Mam wrażenie, że powinnam cały czas stosować dietę, żeby nie przytyć w tempie błyskawicznym :-(. Kurcze, chyba już łatwiej jest chudnąć, niż potem utrzymać efekty.
Miłego dnia życzę wszystkim i wytrwałości w wysiłkach.
Widzisz Dorfi u mnie jest podobnie. Odpuscilam troche diete i mój organizm juz nie chce chudnąć. Wiem co powinnam robic, ale póki co robie to połowicznie.Masz rację mówiąc że łatwiej jest chudnąc niż utrzymać efekt. Cóz ja juz dawno zrozumiałam że zawsze bede sie kontrolować i tyle. Poza tym stwierdziłam że nie odpowiada mi tryb zycia który prowadzilam przedtem. Czyli WIELKIE ŻARCIE.
a mam jeszcze pytanko: Parcujesz? Jeśli tak to jak sobie radzisz w pracy?
Ja zaczęłam pół roku temu i to troche zaburzyłao mi porzadek diety i jakos nie moge sobie z tym dac rady. choc oststni tydzien nawet był ok.
Pozdrawiam :D
Pracuję Yasmin, ale tylko do 14:00 co zdecydowanie ułatwia sprawę. Obiad szykuję sobie dzień wcześniej i zjadam zaraz po powrocie z pracy. Wariant drugi, to miseczki z jedzeniem zabierane do pracy.
Masz rację, jesteśmy jak AA - do końca życie musimy się pilnować, bo jedno większe żarcie i nałóg jedzenie ma nas w swoich szponach :-).
Tak właściwie to moja praca pomaga mi w odchudzaniu - wszyscy mnie bardzo wspierają i obserwują, czy przypadkiem nic mi nie przybywa. Pilnują mnie jak i komplementają motywują do walki z pokusami.
A mnie wydaje się, że gdy osiagnie się swoją wymarzoną wagę można jesć co tylko się chce.
ALE W OGRANICZONYCH ILOśCIACH. DOSTOSOWANYCH DO ZAPOTRZEBOWANIA ENERGETYCZNEGO - nie większych!
Oczywiście ideałem jest zdrowo się odżywiać, ale raz na jakiś czas, małe grzeszki wliczone w dzienne zapotrzebowanie nie rozbiją Ci całej walki.
Trzeba korzystać z życia.
Ja na razie jestem w połowie drogi. Osiągnęłam to w trzy miesiące.
Nie sądzę bym miala się czym chwalić - setki osób chudły po 30 kg. Dopiero 50, 60 lub 70 kg na minusie jest naprawde godne pochwały.
Nie wiem jak dalej będzie z moim odchudzaniem. Ale na pewno kiedyś osiągnę prawidłową wagę poprzez uparte dążenie do celu.
Szybsze czy wolniejsze :D
Pozdrawiam, fuj.