Waga stracona - kompleksy zostaly
Witam. Na wstepie zaznacze, iz juz na jednym forum opublikowalem swoj list lecz jednoznacznej pomocy nie uzysalem - pozatym chcialbym aby trafil on don szerszej rzeczy osob - byc moze pomoge chociasz tej jednej osobie swoja historia.
Witam. Mam na imie Maciek i mieszkam w Lodzi - to tyle o mnie, teraz o moim problemie.
gdy mialem 15lat wazylem 95kg przy wzroscie 167cm(nie sciemniam......)moje kosci poprostu nie wytrzymywaly i bolaly mnie przy najmniejszych czynnosciach. byla to koncowka gimnazjum...na poczatku LO waga byla zblizona, ja widzialem problem, lecz bylem zbyt "zakompleksiony" aby o nim mowic i prosic o pomoc. Moim ulubionym zadaniem bylo siedzenie w domu i objadanie sie - wstydzilem sie wyjsc z mieszkania i prowadzic zycie towarzyskie. W I klasie LO powiedzialem sobie "dosc" od dzis nie jem slodyczy...stalo sie - poczatki byly niezwykle trudne ale nic slodkiego do ust nie bralem, z czasem pepsi zastapilem sokiem pomaranczowym a w pozniejszym okresie(III LO - woda mineralna), oraz zaczalem oczywiscie jest w mniejszych ilosciach. Stalo sie! w III LO na badaniach kontrolnych u higienistki waga wskazala 70kg(nie wazylem sie ani razu przez te 3 lata...poprostu sie balem). Zdalem TO JEST SPAM - post do usunięcia, w polowie wakacji u siostry dorwalem wage...wazylem sie ze strachem w oczach...waga wskazala 65kg przy wzroscie 172cm....Tylko to rowniez mi nie wystarczalo...postanowilem zapisac sie na silownie. Na poczatku bylo to 4 razy w tygodniu(brzuch wciczylem tylko na silowni), na poczatku oczywiscie niejednokrotnie przezywalem chwile zalamania ale po niespeplna dwoch tygodniach poprostu to pokochalem, nie wyobrazam sobie tygodnia bez silowni - a wiadomo - silownia=efekty(na silownie nadal chodze 4 razy w tygodniu, lecz z czasem zaczalem cwiczyc brzuch codziennie, a obecnie cwicze brzuch 2x dziennie okolo 30minut).(Zapomnialem dodac - na poczatku LO gdy odlozylem slodycze zwiekszylem rowniez aktywnosc fizyczna, w domu gdy sluchalem muzyki chodzilem po pokoju, natomiast w okresie wakacji niemal codziennie jezdzilem na rowerze - wtedy tez pokochalem sport)Obecnie na silownie chodze ponad rok i tu zaczyna sie moj problem - moze bedzie ktos w stane mi pomoc
PROBLEM:
Obecnie waze 74kg(na silownie zaczalem chodzic gdy wazylem 66 - a uwierzcie mi - te 8 kg to napewno nie jest tluszcz...)Lubie stanac przed lustrem, zdjac koszulke i obserwowac dobrze zbudowane miesnie brzucha czy klatki - ale tylko wtedy! Gdy ubiore koszulke, mam wrazenie ze jestem gruby i nie moge z tym zyc , gdy wyjde na miasto i przechodze obok dziewczyny ktora na mnie popatrzy, jestem pewien,iz mysli sobie "jaki grubas..." mimo ze juz grupy nie jestem,a wiele osob powtarza mi ze sie zmienilem, dorbze wygladam etc...Poprostu moge stwiedzic, ze kompleksy zostaly, mimo iz wyglad sie calkowicie zmienil...(MOGLBY MI KTOS W JAKIS SPOSOB POMOC?)
Podsumowywujac droge mojego schudniecia(gdyby kogos interesowala)
ODSTAWILEM SLODYCZE I FAST FOODY - Przez cale 5 lat zjadlem 3 lody i jednego hamburgera(pewnie uznacie mnie za idiote ze licze - ale uwierzcie mi, tego trudno policzyc nie bylo Very Happy) Dla jasnosci, mam co jesc - ojciec ciagle przywozi rozne pizze slodycze czy rzeczy z McDonalds'a a ja rozmawiam z rodzicami (oni sobie smakowicie jedza)i nawet sie nie skusze - ochote na jedzenie minela dobre pare lat tem
OSTTNI POSILEM O GODZINIE 18! niejednokrotnie zdazalo mi sie, ze jadlem np o 15-16 a o 18 nie bylem glodny...wtedy sobie kolacje poprostu darowalem.
WZMOZONA AKTYWNOSC FIZYCZNA - pewnie nikt mi nie uwierzy ale pragne wszystkich poinformowac...SPORT MOZE UZALEZNIC nie mniej niz slodycze czy jedzenie...mnie uzaleznil
Zapomnialbym, zawsze gdy mialem chwile zalamania(brak ochoty do cwiczen czy mialem ochote zjesc cos zlodkiego, powtarzalem sobie pewne, krutkie ale naprawde "pradziwe" powiedzenie:
Ból i cierpienie miną, ale skutki z niego zostaną na zawsze
no to chyba tyle:) AHA dla jasnosci , NIGDY nie stosowalem zadnych diet, poprostu bylo ZP("jedz" polowe, i calkowite odstawienie slodyczy)
Mam nadzieje, ze moja krotka historia zmotywuje jak najwiecej osob do zrzucenia zbednego balastu.[/u][/b]
Re: Waga stracona - ompleksy zostaly
Kurde to niestety tak już jest, że pewne nawyki przez lata tak potrafią wryć się w psychikę, że nawet kiedy nie ma już podstaw do kompleksów to one w nas siedzą. Nie jestem specjalistą więc nie będę się mądrzył ale wydaje mi się, że właśnie specjalista czyli jakiś psycholog mógłby Ci pomóc.
Odp: Waga stracona - kompleksy zostaly
Super, że sa takie osoby jak ty, któe próbują zarazić swoim optymizmem i determinacją. mam nadzieję, że z czasem twoje kompleksy miną- te, które masz zachowane w głowie. Może częściej sie ogladaj w lustrze, podziel się swoją metamorfozą z innymi i powtarzaj sobie, że przecież wygrałeś to co chciałeś, osiągnąłeś swój cel ciężką pracą i odbicie w lustrze jest tego potwierdzeniem. Więcej wiary i pewności siebie! :) Gratulacje!
Odp: Waga stracona - kompleksy zostaly
Cytat:
Zamieszczone przez
sidex
To, że nasze problemy zaczynają się i kończą w głowie to oczywiste. Pomyślmy logicznie (ah, te politechniczne studia:P), jak szczupła dziewczyna, powiedzmy 170cm wzrostu i 55 kg wagi może uważać się za grubą? Ja rozumiem, że są różne sylwetki - sama jestem posiadaczką grubych ud - i co z tego? Mam chować się w spódnicach do samej ziem,i albo w worach po ziemniakach? Zawsze byłam bardzo krytyczna wobec siebie, ale potrafię dostrzec różnicę. Wracając do typów sylwetek, niby utarło się, że z genami nie da się walczyć, etc. Może się nie da, a może da - nie jestem lekarzem. Ale chyba jednak ćwicząc można poprawić wygląd brzucha a nie do końca życia umartwiać się, że mamy fałdy i nic z tym nie robimy.
Teraz przeżywam dobry okres swojego życia i chyba nawet nadmierną pewność siebie - ale lepsze już to niż dołowanie się i uznawanie samej siebie za śmiecia... Czasem jak mam gorszy dzień to zakładam spodnie a nie miniówę i tyle 8) Ale ostatnio króciutka spódniczka stała się moją ulubioną częścią garderoby.
Czytając posty Maćka wiele razy miałam łzy w oczach, bo to było takie moje, całkowicie moje przeżycia i przemyślenia. I tak czasem jest, że nie potrafimy spojrzeć na efekty jako na całokształt a nie tylko jakiś jeden etap czy dopiero początek - to już najgorsze podejście, wtedy zwykle zaczyna brakować sił i motywacji do dalszego działania. Dlatego trzeba zmienić podejście - jem tak, abym do końca życia była z siebie zadowolona, mogła wyjść i do pubu ze znajomymi i na piknik do lasu i na basen i gdzie będę tylko chciała - bo jedzenie nie może mnie w niczym hamować, spowalniać i ograniczać. To ja o sobie decyduję a nie jakieś limity kalorii czy lista potraw zakazanych. Można wpaść w obłęd. Załamać się i poddać. A wtedy już lawinowo wszystko inne zaczyna się walić. Myślę, że Maciek potrzebuje pogadać z taką osobą jak ja - nie ujmując nikomu autorytetu czy doświadczenia - ja przechodziłam już bardzo wiele, od obsesyjnego dbania o siebie, poprzez totalne zaniedbanie, najpierw ogromny brak wiary w siebie i wielką krytykę a później samouwielbienie i zachwyt nad nową figurą. I ja naprawdę potrafię stwierdzić co było lepsze w moim przypadku, co dało mi siłę aby przez ponad 4 miesiące ani razu nie zawalić diety i ciągle mieć zajebisty nastrój pomimo kilku zastojów jakie napotkałam na swojej drodze. I załamałam się? Nie. Dalej robiłam swoje, bo przecież te 20 kg nadwagi nabyłam w wiele lat - więc jak mogłabym stracić je w miesiąc czy dwa? Mówię oczywiście o bezpiecznym tempie - zmądrzałam i propaguję teraz tylko taki sposób, innego nie uznaję i wszystkich przestrzegam podając siebie za przykład negatywnych skutków działania diety "cud" i pozytywnych skutków sumienności i nie oszukiwania samych siebie na 1000 kcal.
Jeśli ktoś chciałby poznać mój sposób to zapraszam do pamiętnika albo na priva, wszystkim pomogę!
Pozdrawiam gorąco!
Dobrze, że są też takie osoby jak Ty :), dojrzałe do zdrowego dbania o własne zdrowie i sylwetkę, które z powodzeniem mogą propagować taki styl życia. Doświadczenie i nauka na własnych błędach jest cenna, ale niech to będzie przestroga dla tych, co dopiero zaczynają się odchudzać, że tak jak wspomniałaś wszystko zaczyna się w głowie i w niej kończy. Odpowiednie nastawienie i cierpliwość jest tutaj kluczowa. :)
Odp: Waga stracona - kompleksy zostaly
Gratuluje rozsądnego podejścia do tematu. "wszystko zaczyna się w głowie" - zgadzam się z ty w 100%
Odp: Waga stracona - kompleksy zostaly
Racja. Psychika w tym momencie jest najważniejsza. Często zdarza się tak że nie dajemy po prostu rady mimo że fizycznie jesteśmy silni
Odp: Waga stracona - kompleksy zostaly
Jeśli istnieje taka potrzeba, że następują pewne zaburzenia w obrazie swojej osoby mimo osiągniętego cwelu warto spotkać się z terapeutą, ponieważ takie wahania moga prowadzić do gorszych skutków jak brak apetytu czy anoreksji.
Odp: Waga stracona - kompleksy zostaly
czesto ktos kto schudnie uwaza sie dalej za grubego chociaz juz schudl z 10 kg a to moze doprowadzic do anoreksji albo czegos gorszego