-
Dobry
Nie ważne ile ważę i ile mam lat. Ważne dla mnie. Poprostu samotna walka zaczeła mnie przerastać. W ogóle samotność zaczeła mnie przerastać. Nie oczekuę cudu. Naprawdę, ale tak trudno samemu. Może jestem zbyt depresyjna jak to określił lekarz i co z tego?
Nie mam siły. Walczyć, iść dalej. Budzić się ze sobą i oglądać siebie. NAjchętniej rzuciłabym to w cholerę otrzepała ręcę i zwiała gdzie pieprz rośnie.
Jestem tchórzem. Owszem. Tyle tylko, że szkodzę samej sobie.
Ja i kilogramy, kilogramy i ja. Moje kilogramy.
Chcę z tym skończyć. Ot tak - ale się nie da.
A mi nie starcza energii.
Pozdrawiam cieplo.
-
Jeśli nic nie jest ważne dla nas, to jak mamy Ciebie dopingowac jesli Ciebie nie znamy?
-
Dokladnie,mam to samo zdanie co kolezanka powyzej.
-
Jak to nie ważne ile ważysz. Gdyby nie było ważne, to by nie frustrowały Cię te kilogramy tak bardzo. U nas waga jest bardzo ważna. Bo cieszymy sie z każdego straconego grama.
-
:D im więcej wiemy, tym bardziej pomożemy i tym więcej od nas zyskasz!!!!
-
A ja Cię rozumiem, i to podejście.. to że czasem z tą świadomością ciążących kilogramów nawet nie chce się wstawać z łóżka, nie chce się iść między ludzi.. i narastające w pewnej chwili poczucie bezradności, beznadziejności.. że mam za słabą wolę, że nigdy tego nie zwalczę, że już do końca życia będzie tak szaro, ponuro i beznadziejnie :? i większość dziewczyn pewnie też, w mniejszym bądź większym stopniu, zna to z "autopsji".
Ale mają rację - tak naprawdę podejście do tego problemu "zdrowo", wyżalenie się ze wszystkiego chociażby tutaj, na forum, otwarte przyznanie ile się waży, ile powinno się zrzucić, skąd wzięła się nadwaga.. to pierwszy ważny krok do tego, żeby rozpocząć poważne, zdrowe, dojrzałe odchudzanie.. Oczywiście, do niczego Cię nie zmuszamy, ani nie mamy do tego prawa, ani możliwości. Jednak prawdą jest, wierz mi bądź nie, że po takim wyżaleniu się, wypisaniu wszystkich bolączek, wszystkich złych myśli na siebie, o sobie.. naprawdę pomaga. Jest o wiele łatwiej, kiedy można to wszystko dzielić z osobami, które dobrze wiedzą o co chodzi, bo same to przerabiały.
Zależy nam wszystkim na każdej osobie, która pojawi się tu na forum i znajdzie w sobie tyle odwagi, żeby rozpocząć z nami. Na Tobie także. Zastanów się i spróbuj podjąć solidną walkę. I zaufaj nam :) łatwiej jest, kiedy choć troszkę się przed nami otworzysz - pomożemy, wesprzemy i zrozumiemy.
Pozdrawiam Cię ciepło i mam nadzieję, że pojawisz się wkrótce,
C.
-
Witam po raz drugi tego samego dnia,
tak naprawdę pierwszy post napisałam w przekonaniu, że jestem monstrum. Że tylko ja jestem taka. Jaka? Nazywam się Róża moja nadwaga wynosi trzydzieści kilo. Przyczyną tego były leki psychotropowe. Co prawda poprawiło mi się to co mialo, ale skutki uboczne zostały.
Przychodzę do was z zamiarem zrzucenia tego nadbagarzu na diecie 1000kal. Chcę schudnąć i zacząć bez przeszłości bez tego upokarzającego cyrku. Gdy moje zdrowie psychiczne się unormowało i po badaniach lekarze stwierdzili, że wyniki mam w normie (cholesterol,cukier, ciśnienie) doszłam do wniosku, że trza się tego pozbyć. Raz na zawsze. Nie myślcie, że jestem wariatką, proszę.
Nie wy.
nie teraz.
Pozdrawiam całym ciepłem,
S.
-
Moja kolezanka tez bardzo przytyla po lekach psychotropowych,ale przed swoim slubem dalam jej dietke i schudla sporo.Teraz z jej zdrowiem OK,ale obzera sie straszliwie i tyje :D ale ladnie sie do tego przyznaje przy wszystkich i sie z tego cieszy ...
-
Kochana... nikt tu nie będzie cię miał za wariatkę!!! Ja sama utyłam w pewnej części przez leki .... hormony i tez przez jakiś miesiąc brałam psychotropy... to nie był najlepszy okres w moim zyciu :cry:
ale tak właściwie, to w głównej mierze moja nadwaga to żarcie i lenistwo....
woerzę w ciebie... na każdego w życiu przychodzi czas, że wszystko zaczyna się układać.
-
leki psychotropowe... chormonalne i inne tego typu maja to do siebie....ze w koncu "wychodza " z organizmu.... trwa to dosc dlugo bo zdaje sie ze minimalny okres czasu do okolo 8 miesiecy.... ale jednak..
druga strona to taka...ze psychika i frustracje rzeczywiscie pchaja nas w kierunku lodowki...
wyjsciem jest ujarzmienie potwora....a mozna to zrobic jaks sie go pozna... Jego i mechanizmy ktore nim rzadza
dlaczego tak sie dzieje?... czujesz sie samotna?.. niezrozumiana?... zepchnieta na margines zycia towarzyskiego?... nieatrakcyjna?.. coezka i bezwladna?
jesz bo sie nudzisz?, bo nie jestes w stanie skontrolowac kiedy i po co siegasz lapka?... i co wkladasz do buzi....??
to sa wazne pytania... i musisz znalezc na nie odpowiedz... w sumie nie ma znaczenia czy powiesz to tutaj czy sobie szczerze przed lustrem...ale takie katharzis jest potrzebne...
na forum mozna znalezc rozwiazanie wielu bolaczek i problemow...ale trzeba wiedziec z ktorymi walczyc...
nie sadze zebys byla tchorzem... mysle ze nei wiesz po prostu jak wielka sile mozna czerpac z tego ze czlowiek umie sie przeciwstwic wlasnym slaboscia... i jak ta sila moze zdopingowac...
dlatego racze... nie lapac sie za rezimowe diety ( 1000 ) ale spisac co i w jakich okolicznosciach jesz... uczciwie i rzetelnie.... i wykreslic z menu to co bylo zbedne...
i jeszcze jedno.. zycze szybiego doswiadczalnego uczucia sily... chocby z tego e rezygnuje sie z czekoladek, czy z tego ze zjadasz 5 dobrych posilkow...
;-)