Kalinaa - walcząca o siebie dziewczyna ;)
Cześć... od czego zacząć ? Jestem duża więc i kłopot ze schudnięciem spory.
Nie umiem schudnąć. Tzn nie umiałam do tej pory. Może tym razem się uda ? Może wcześniej brakło mi motywacji, może zbyt wiele spraw było nieuporządkowanych i je zajadałam ?
Od Nowego Roku staram się trzymać w ryzach siebie tak na 102 %. W domu, w pracy, w kontaktach...
Od Nowego Roku zmieniłam się sporo. Co mnie zmotywowało ? Listopadowa porażka.
Moje życie od trzech lat nie było różowe. Musiałam się zmierzyć z takimi sprawami jak rozwód, groźna choroba i leczenie mojego Nowego Partnera, opieka nad umierającym rodzicem, Jego odejście, później odejście rodzica partnera i masa spraw do uporządkowania w związku z tym. Po tej życiowej burzy postanowiliśmy zawalczyć o naszą własną rodzinę. O dziecko. Z powodu wcześniejszych perturbacji ta walka nie jest łatwa. Jest kosztowna, długotrwała i bolesna. Sukces był o włos... może nawet podwójny ... niestety nasze wymarzone bliźniaki nadal pozostają w sferze marzeń... W listopadzie, gdy już wiedzieliśmy, że się nie udało (a było o włos) ... dotarło do mnie, że wszystko zależy ode mnie. Że nie mogę siedzieć i czekać aż ktoś coś za mnie zrobi. Muszę zadziałać sama.
Teraz moim największym celem jest schudnąć przed kolejną walką. Mam na to mało czasu. Ale wierzę, że się uda.
Odp: Kalinaa - walcząca o siebie dziewczyna ;)
Wczorajszy dzień ... trochę do du.py... w ogóle od początku tygodnia jakoś tak nie do końca zgodnie z planem. Nie jestem z siebie zadowolona, dlatego staram się choć na koniec tygodnia trzymać fason i dawać z siebie więcej.
Za szybko się denerwuję. Za szybko robię się zmęczona.
Ale muszę przyznać, że obowiązki domowe wypełniłam wg planu. Mam tydzień kuchenny :) Po wielu miesiącach bez czarów w kuchni (czaruje mój partner - ma do tego niesamowity talent i robi to z ogromną pasją) zatęskniłam za "chochlą i nożem" :)
Jako, że dziś Tłusty Czwartek to w tym tygodniu kuchenne czary związane z grzeszkami dietowymi. Oczywiście pilnuję się, żeby nie pochłaniać słodkości w nadmiernych ilościach, głównie sa to przysmaki dla partnera, który nagle jakoś się stał łasuchem na nie :) W poniedziałek robiłam domowe wafle, wczoraj chruściki... dziś będę czarować kruche serduszka na walentynki, różowy lukier jutro, jutro także masło pietruszkowe do walentynkowej kolacji :) W sobotę to w ogóle będzie się dziać , ale o tym napiszę później ....
Jak dietowo ? Hmm... nie stosuję konkretnej diety... zwracam uwagę po prostu na podstawy zdrowego żywienia i staram się je wcielić w życie. Bardzo lubię sport. Staram się ćwiczyć minimum 4 razy w tygodniu. Mój trening wygląda tak : cardio z interwałami (rower stacjonarny), następnie skakanka (w tej chwili około 15 minut skakania seriami), spinki (mimo mojej otyłości uwielbiam robić spinki zwane też brzuszkami niepełnymi), a na koniec yoga (a raczej coś co yoge przypomina) do muzyki relaksacyjnej - coś co pokochałam całym sercem.
Wagowo nieciekawie... powyżej 100 .... walczę o to by znaleźć się poniżej tej zatrważającej granicy. proszę trzymajcie za mnie kciuki
Odp: Kalinaa - walcząca o siebie dziewczyna ;)
Witaj Kalina.
Najważniejsze, że coś postanowiłaś, ja miałam tak samo, walka o zajście w ciążę, poronienie, potem długo, długo nic i w końcu się udało. Pomimo tak długo wyczekiwanego potomka nie daję sobie czasem rady. Były i są ciężkie dni, które czasem doprowadzają mnie do chęci wyskoczenia z okna. Patrze na siebie w lustrze- to samo.
Ale coś drgnęło, od 3 dni, choć dziś wiadomo, trochę grzeszków było.
Wiem, że muszę się więcej ruszać, ale z tym ciężko, mąż pracuje na zmiany i ciężko jest mi sie tak zorganizować, żeby wyjść. Ale może niebawem cos wymyśle.
Odp: Kalinaa - walcząca o siebie dziewczyna ;)
Maggi ja zawsze wszystko odkładałam "na zaś". a w tym roku postanowiłam właśnie wziąć wszystko w swoje ręce. W styczniu planowałam tydzień na czterech kartkach ... teraz radzę sobie już bez rozpiski ... i musze przyznać, że sęk tkwi właśnie w dobrym rozplanowaniu czasu. Już nie mówię, że mi go brakuje na coś... mysle, kombinuję, główkuję, ale udaje się połączyć wiele rzeczy i praktycznie mam czas może nie na wszystko, ale na prawie wszystko :) Pozostają jeszcze chęci i motywacja.
Z ruszaniem się u mnie nie jest źle. Mamy dwa psy na pokładzie :) Więc długie spacery to u Nas chleb powszedni. Tylko niestety organizm do takiej formy ruchu przywykł i nie robi to na nim jakiegoś szczególnego wrażenia.
Wczoraj przyznam się bez bicia nie ćwiczyłam. Za to zaliczyłam półtoragodzinny spacer po lesie. Później spalałam kalorie w kuchni robiąc sałatkę z kurczakiem oraz walentynkowe serduszkowe ciasteczka. Na dziś sporo zajęć, ale będę pilnowała choć minimalnego treningu. A od poniedziałku trzy dni oczyszczania na warzywkach, żeby odpocząć od białek, węglowoadnów, mięcha itd....
Odp: Kalinaa - walcząca o siebie dziewczyna ;)
Ehhhh. Od tlustego czwartku klapa. Jeść mi sie chce non stop i o zgrozo jemmmmmm.
Dziś jako tako, ciut przy dużo na drugie śniadanie. Ale na obiad dusi sie indyk, bedzie z kuskusem.
A jak u ciebie?
Odp: Kalinaa - walcząca o siebie dziewczyna ;)
Cytat:
Zamieszczone przez
Kalinaa
Cześć... od czego zacząć ? Jestem duża więc i kłopot ze schudnięciem spory.
Nie umiem schudnąć. Tzn nie umiałam do tej pory. Może tym razem się uda ? Może wcześniej brakło mi motywacji, może zbyt wiele spraw było nieuporządkowanych i je zajadałam ?
Od Nowego Roku staram się trzymać w ryzach siebie tak na 102 %. W domu, w pracy, w kontaktach...
Od Nowego Roku zmieniłam się sporo. Co mnie zmotywowało ? Listopadowa porażka.
Moje życie od trzech lat nie było różowe. Musiałam się zmierzyć z takimi sprawami jak rozwód, groźna choroba i leczenie mojego Nowego Partnera, opieka nad umierającym rodzicem, Jego odejście, później odejście rodzica partnera i masa spraw do uporządkowania w związku z tym. Po tej życiowej burzy postanowiliśmy zawalczyć o naszą własną rodzinę. O dziecko. Z powodu wcześniejszych perturbacji ta walka nie jest łatwa. Jest kosztowna, długotrwała i bolesna. Sukces był o włos... może nawet podwójny ... niestety nasze wymarzone bliźniaki nadal pozostają w sferze marzeń... W listopadzie, gdy już wiedzieliśmy, że się nie udało (a było o włos) ... dotarło do mnie, że wszystko zależy ode mnie. Że nie mogę siedzieć i czekać aż ktoś coś za mnie zrobi. Muszę zadziałać sama.
Teraz moim największym celem jest schudnąć przed kolejną walką. Mam na to mało czasu. Ale wierzę, że się uda.
Wcale się nie dziwię, wiele przeszłaś...ale te wszystkie wydarzenia Cię tylko umocniły jako osobę więc schudnięcie i walka ze sobą po takich przejściach powinna być pestką :). Wierzę, że dasz radę jak nie ty to kto! :)
Odp: Kalinaa - walcząca o siebie dziewczyna ;)
Kalinka! Ja tam? Już niedługo minie miesiąc i na pewno kg będzie mniej. Tego Ci życzę z całego serducha!