Cześć,
mam 30 lat i od kwietnia zeszłego roku udało mi się zwalić 40 kilo. Nie stosowałam żadnych drastycznych diet ani fat burnerów, a mimo to udało się :)
Jeśli ktoś ma ochotę przeczytać moją historię, to zapraszam na bloga lub pamiętnika :)
Wersja do druku
Cześć,
mam 30 lat i od kwietnia zeszłego roku udało mi się zwalić 40 kilo. Nie stosowałam żadnych drastycznych diet ani fat burnerów, a mimo to udało się :)
Jeśli ktoś ma ochotę przeczytać moją historię, to zapraszam na bloga lub pamiętnika :)
GRATULACJE!!! JESTES WIELKA!!! ja 4 lata temu zrzucilam 17 kg wydawalo mi sie to ogromnym sukcesem, i nie dobieglam do celu zabraklo 2 kg do bmi w normie.... a teraz znow jestem prawie w tym samym miejscu co kiedyz z nadbagazem kilogramow;((( a 40 kg u ciebie to dopiero satysfakcja :))))BRAWO KOBIETO;))) pokaz fotki,na przed i po, albo jak mozesz przeslij mi na email, moze to mnie zmotywuje bardziej;)bo znow zaczynam walke;)tez nie stosuje diet, wtedy tez nie stosowalam, a chudlam...pozdrawiam cieplo;))
nie podalam e mail karinapinder@poczta.onet.pl ..........................
napisz jak mozesz jak to zrobilas, co jadlas, w jakich odstepach...itd MEGA WYCZYN;)))tylko teraz,zeby to 40 utrzymac, to jest najgorsze w tym wszystkim;)))
Dzięki wielkie za miłe słowa :*
Fotki wstawię na forum jak tylko ogarnę jak to się robi ;)
Co do chudnięcia i tycia - też to przechodziłam. Potrafiłam zrzucić 20-25 kg i zaraz je odzyskać (ten efekt jojo prześladuje nas wszystkie).
Każdy kilogram mniej to już jest wyczyn, ale utrzymać efekt to już wyższa szkoła jazdy. Ja jeszcze jestem na etapie zrzucania kilku nadprogramowych, a o szczegółach będę pisać w moim dzienniczku/blogu bo to dla mnie też forma "terapii" :)
Jeszcze raz dziękuję za miłe słowa i życzę Ci powodzenia - musi się udać, nie ma bata!
no dokladnie zrzucic bardzo ciezko, czlowiek ogromnie sie sieszy jak po tygodniu ujrzy -1 kg , a to jest bardzo duzo na tydzien, a wracaja w zastraszajacym tempie, komorki tluszczowe tylko czyhają, by na nowo sie zapelnic hehe;)) trzymam kciuki za ciebie bys dobila do upragnionego celu, bo juz tak malo zostalo, jestem pewna ,ze dotrzesz, bo tyle juz dokonalas, a poxnie bede kibicowac, bys trzymala wage:))) fajnie,ze napisals, bo juz myslalam, ze dieta.pl wymarla. w 2012 roku jak sie tu odchudzalam, to ten portal zyl, a teraz mam wrazenie,ze nikt tu nie zaglada. byloby mi milo, gdybysmy razem sie wspieraly:) bede tu zagladac, chyba,ze wolisz bym pisala na twym pamietniku, ale nie wim czy tak mozna? trzymam kciuki za ciebie i za siebie. u mnie dzis -0.4 kg takze jest niezle, narazie schodzi woda, bo zaczelam odchudzanie w niedziele. mialam 77.3 a dzis wtorek 76.6 takze idzie dobrze, ale poczatki zawsze sa dobre, gorzej poxniej;)pozdrawiam cieplo;) ps. byla tu taka cisza, ze zajrzalam na ******a.pl ale nie moglam tam jakos sie odnalezc, przyzwyczailam sie do dieta.pl spedzilam tu ladnych pare miesiecy kiedys;)
o kurcze wygwiazdkowali mi nazwe innego portalu z odchudzaniem, no trudno, w kazdym badz razie bylam na innym i tam mi sie nie podobalo hehe
Oczywiście, że będziemy się wspierać :) Jestem za!
Szkoda, że forum trochę przygasło - kilka lat temu faktycznie był tu tłum.
Ja w weekend napiszę trochę więcej o swoim odchudzaniu w pamiętniczku. W sumie zaczęłam od tego, żeby zabrać się za odchudzanie robiąc wszystko odwrotnie niż dotychczas, począwszy od NIEwyznaczania sobie terminu do którego muszę schudnąć. Nie lubię presji czasu, więc podeszłam do tego na luzie. Nawet teraz, te moje docelowe 74 kg jest tak "na oko", bo albo się uda dobrnąć, albo nie. Może nawet jeszcze kilka kg zrzucę ponadprogramowo? Się zobaczy ;)
dokladnie, ja jak sobie stawialam cele co miesiac to nindy nie udalo mi sie ich zrealizowac, oprocz pierwszego miesiaca, z kolejnymi bylo ciezko, takze powolutku a do celu, nic na sile i bez presji;)milej nocy, jutro walczymy dalej;)
Jak tam dzisiaj idzie?
Ja dziś zjadłam tosta z szyneczką i topionym serkiem - pycha. Obliczyłam na około 450 kcal czyli w 1300-1500k kcal dziennie spokojnie się zmieszczę.
hej wczoraj troche zawalilam, przyznaje:) u nas trwaja ferie, ja tez mam pierwszy tydzien wolne, takze mam kolezanki corki na noclegu, wczoraj piekly ciasteczka, wiec ja lasuch musialam sie skusic i na jednym sie nie skonczylo hehe , ni i chipsy tez do tego buuu, a dzis rano robilam im tosty, no nie moglam sie oprzec takie chrupiace z serkiem zoltym roztopionym zjadlam chyba z 4 , no trudno;( ale wczoraj wieczorem mialam test silnej woli, ok 22.30 tak mi sie zachcialo warzywnej salatki , ze myslalam,ze jednak pojde do lodowki i zjem pol miski heh, ale wytrzymalam, dalam rade, takze jest swiatelko w tunelu.... trzeba sie czegos uchwycic hehe pozdrawiam i zycze milego dnia;)
hej jestem Jadwiga , zajrzeałam tu po paru latach nieobecności , nikogo już prawie nie znam .
zaczęłam od nowa , impnują mi te twoje 4o minus , to robi wrażenie
Witaj,
widzę, że masz podobne gabaryty do moich. Gratuluje -35kg! Aleśmy urwały!
czesc dziewczyny.dieta mi cos nie idzie, poniewaz mam konajacego psa, od dzis piesek juz nawet nie pije.... takze nie jestem w stanie myslec o stalych porach posilkow, albo nic nie jem i sie zamartwiam, albo zaczynam jesc bele co i bele jak.... bardzo ciezkie chwile ....suczka ma przezuty i guzy na watrobie i sledzionie, nie ma juz ratunku, ma 12 lat cocker spaniel... kochamy ja jak wlasne dziecko...nie wim kiedy tu zajrze, postaram sie trzymac...trzymajcie kciuki bym jakos przetrwala ten trudny czas...
Współczucia z powodu chorego pieska. Po tylu latach, pies to coś więcej niż pupilek - to już jest domownik, część rodziny. Trzymaj się!
dziewczyny moja sunia odeszla na druga strone teczy w niedziele rano...;((((( to bardzo rudny czas dla mnie....nie moge sie pozbierac....:((("Pies jest jedynym stworzeniem na ziemi, które kocha cię więcej niż siebie samego" - Josh Billings
Przyjacielu - Ty zawsze przy mnie byłeś
Przyjacielu - krok w krok za mną chodziłeś
Dzień w dzień budząc mnie Swym mokrym noskiem
Sprawiałeś, że nawet najgorsze dni stawały się radosne
Pamiętasz nasze spacery?
Pamiętasz nasze łąki, lasy, szlaki zdobyte?
Pamiętasz te widoki oglądane z zachwytem?
Pamiętasz...
Pamiętam i ja, choć Ciebie już nie ma
Pamiętam Twe oczy, Twe pełne miłości spojrzenia
Oczy, które błyszczały aż do końca Twego istnienia
Oczy, w których zgasło życie w oku mgnienia
Chce wierzyć, że gdy nadejdzie mój kres
Zamknę oczy, a my znowu spotkamy się
Wśród zieleni traw i woni kwiatów
Położymy się jak dawniej, jak za dawnych czasów
Teraz tylko jedno powiedzieć chcę
Nigdy Cię nie zapomnę
Piesku, kocham Cię…
Po naszej stronie nieba na pewno jest miejsce zwane Tęczowym Mostem.
Przychodzi tu po śmierci każde zwierzę, dla którego mocniej biło czyjeś
serce. Są tam łąki i wzgórza, po których biegają nasi przyjaciele.
Zawsze świeci słońce i jest pod dostatkiem jedzenia.
Wszystkie zwierzęta, które były chore, są znów zdrowe, tak jak pamiętamy
je z najlepszych czasów. Są szczęśliwe i nie trapią się niczym, z jednym
wyjątkiem: każde tęskni za jedną specjalną osobą, którą musiało gdzieś
tam zostawić...
Zwierzęta biegają i bawią się razem, ale dla każdego przychodzi dzień,
kiedy nagle staje i spogląda w dal. Oczy zaczynają mu błyszczeć, uszy
łowią dźwięki, ciało drży naprężone. I nagle zwierzę zostawia grupę.
Mknie po zielonej trawie, łapy niosą je coraz szybciej....
Zobaczył Ciebie!
Na twarzy poczujesz ciepły język, rękę położysz na ukochanym łbie i znów
spojrzysz w wierne oczy swojego psa, który odszedł z twojego życia, ale
nie zniknął z twego serca.
A potem razem przekroczycie Tęczowy Most...
czesc ;) widze,ze cisza tu zapanowala, nic sie nie dziej;)zrobilam wpis na twoim blogu blankbullet,ale chyba nie widzialas;)
dzis jestem zalamana...sluchaj dziadek przyszedl odebrac wnuczke z przedszkola,jestem wychowawczynia maluchow i mowi do mnie "jak sie pani czuje...? a za chwile kwietniowe bedzie...?? a ja pytam jakie kwietniowe, a on dalej kwietniowe bedzie i pokazuje na moj brzuch...!!!! i wtedy do mnie dotarlo, ze pyta o dziecko w brzuchu.... tragedia... ;((((( fakt,ze moze ubralam sie w glupi stroj bo troche jak ciazowy i brzuch mi rzeczywiscie tam odstaje.... ale zeby stwierdzic u mnie 7 miesiaczna ciaze????!!!!!jak.....myslalam,ze zapadne sie pod ziemie.... oczywiscie sie zasmialam i mowie ... a nie , ja juz mam dwojke wystarczy mi....masakra.... a dziadek,zeby odwrocic temat zaczal chwalic ostatni dzien babci i dziadka, ze niby taki ladny wystep byl.... boze, nie moge przestac o tym myslec, jest az tak zle....wiedzialam,ze przytylam i to do gornej mojej granicy mozliwosci, ale zeby az tak,ze 7 miesiaczna ha, nawet dalej mi wmawiaja.... dziewczyny ratujcie,..juz tak nawet mysle,ze to moze znak, ze moze jutro od 1 marca powinnam sie wziasc za siebie...akurat sroda popielcowa i post, moze postanowic sobie,ze odstawiam slodycze i zaczac diete...kurcze straszne to... ale niestety boje sie,ze bedzie ciezko, bo u mnie ostatnio krucho z psychika... a do odchudzania to podstawa... ciezko ostatnio w zyciu osobistym, wieczne awantury, pretensje, praca tez ostatnio wykancza, bo jeszcze pracuje po godzinach na zajeciach dodatkowych takze codziennie oprocz piatku mam 7 godz ciurkiem z dziecmi, a to ciezki kawalek chleba usiedziec z takimi maluchami w jednej klasie caly czas...halas tez meczy....blankbullet moze cos zaradzisz na moja kiepska sytuacje.... kurcze wczoraj juz mialam takiego pawera jak wyszlo sloneczko, moglam gory przenosci, a dzis znow dół...licze na to,ze jak wkoncu bedzie cieplej, zaczne sie ruszac i zyskam energie do dzialania...a wokol domu jest co robic, juz czeka ziemia do rozgarniecia i porzadkowanie dzialki po pracach budowlanych...jest nadzieja, ze ruch bedzie...
boje sie,ze sama nie dam rady schudnac, choc marze o tym, by byc szczupla, nie moge na siebie patrzec... hmmm tak naprawde to nie przegladam sie w lustrze... czasami zobacze odbicie w oknie i jest dramat, ale nie patrze dlugo...kurcze niedlugo lato.... i ciuchy lekkie.... zeby miec takiego pawera jak po urodzeniu synka wtedy schudlam 17 kg, ale wtedy juz w ciazy nie moglam sie doczekac odchudzania, zaczelam od razu po powrocie ze szpitala do domu... niestety teraz nie jestem w tak dobrej kondycji psychicznej... blankbullet podziwiam cie,ze dalas sama rade schudnac ponad 40kg... jestes mega wielka!!!! boje sie jeszcze jedengo,ze jesli nawet schudne do wymarzonej wagi 59 kg i ujrze kiedys 5 z przodu to kilogramy i tak za chwile wroca i znow pojawi sie 78 kg, bo tyle mam dzis przy wroscie 160 cm.... buuuuu
Bardzo Ci gratuluję, ja jestem na początku drogi. Pozdrawiam :)
Odnoszę wrażenie ,że to forum jest martwe. kjkjkjkjkjkj kjkjkjkjkjk kjkjkjkjkj kjkjkjkjkj