nie nie będę świętą. nie będzie pilatesu.
sama nie wiem co się dzieje wokół mnie. rzeczywsitość zaskakuje i przerasta. dobrze, że w ieczorem będzie to wino. :?: :? :?: :?
Wersja do druku
nie nie będę świętą. nie będzie pilatesu.
sama nie wiem co się dzieje wokół mnie. rzeczywsitość zaskakuje i przerasta. dobrze, że w ieczorem będzie to wino. :?: :? :?: :?
jak Ci się nie udało, to rób wszystko, tylko sie nie łam. Zobaczysz, ze jednak zostaniesz ta święta... A jak nie pilates, to moze chociaz spacer :) pozdrawiam
dzięki za miłe słowa :roll:
lepiej się człowiekowi na sercu robi gdy czyta coś takiego.
postaram się.
obiecuję też solennie nie szaleć kalorycznie dziś wieczorem (tzn. winko ale bez żarcia :) )
a wszystko przez tych facetów. dzwoni taki i rozwala człowieka na amen. dobrze, że oprócz ochoty na ćwiczenia apetyt też mi odebrało, bo zazwyczaj jak się zdenerwuję to jem.. :oops:
I jak tam od rana Ci idzie mam nadzieje ze humor dopisuje po wczoraj a kac niemeczy :P
Ja zachwile mykam do pracy :cry: eh takie zycie miłego dnia wpadne tu jeszcze pewnie koło 16 :? to mam nadzieje ze do tego czasu cos napiszesz :P
:D :D :D :D :D :D :D
tak było!!!
po prostu fantastycznie :) kaca nie mam, bo winka nie było za dużo a i imprezka jednak wyskoczyła, więć się wytańczyłam, że hej :!:
uwielbiam to :D 8)
dziś może też się uda coś wykombinować i gdzieś wyskoczyć, stare kości rozruszać.
pozdrawiam cię sassetko gorąco i mam nadzieję, że nie wrócisz z pracy zbyt wykończona. pomyśl, że jutro niedziela i relaks.
no i miłej soboty życzę a teraz lecę zrobić w domu coś sensownego :wink:
sobotni wieczór również mile zaskoczył i pozwolił zaszaleć- nie tylko tanecznie 8)
alkohol był, ale mam nadzieję, że moje wygibasy przyczyniły się do spalenia kalorii z niego pochodzących :) poza tym udało mi sie powstrzymać mój apetyt, który zwykle znacznie się zwiększa, gdy jestem w stanie po spożyciu :oops:
nie jest więc źle, choć będę musiała na jakiś czas zrezygnować z ćwiczeń, bo remoncik mi się szykuje i trudno, żebym latała przed majstrami w moim "stroju galowym" doćwiczeń i kręciła tyłkiem. żeby ze mnie była jakaś laska to rozumiem, ale wyglądam wtedy jak spocony baleronik :oops: :lol:
bywa, życie :wink:
Hejka sorry ze niewpadłam wczesniej ale jakas taka zaganiana jestem :P No własnie to w imprach najgorsze jest ze sie podjada :twisted: a ja mam jeszcze o tyle przewalone ze nie jem na imprezach( przewaznie0 bo tu mnie ktos zagada tu cos tam i tak w kółko tylko rano jak wstane normalnych ludzi suszy a ja jestem głodna :twisted:
A tak poza tym to sie ciesze ze sie impra udała ja mam jeszce jedna jutro co znajomi powracali z zagranicy :lol: ale to juz taka pozadna popijawa :P
sessetka ja na twoim miejscu bym się cieszyła w sobotę mam wesele i obawiam się że na nim nie będę zagadywana chyba że przez moje sumienie :lol: A widząc te pychotki to nie masz ochoty podejść i ich wziąść????
aam ja to się wstydzę ćwiczyć przed teściem i teściową a ty mi mówisz w życiu nie odważyłabym się jak ty to nazwałaś kręcić tyłkiem przed robotnikami...no chyba że wszyscy byliby ślepi i głusi
właśnie. w tym problem. wstydzę się isć ćwiczyć gdzieś do klubu, a w domu mogę tylko wtedy gdy nie ma nikogo, bo rodzinka patrzy na mnie jak na jakiegoś dziwoląga. i pytają się po co to robię i że tez mi się chce...
eh, łatwo powiedzieć takiej np. mojej mamie, która ma talię osy i wogóle nigdy żadnych problemów z wagą nie miała.
u mnie wczoraj porażka- wieczorne wyjście do klubu i znajomi, którzy nie chcieli nawet słyszeć, ze nie chce z nimi wypic piwa.. Wskoczyło troche kalorii.. ale za to nic od obiadu nie jadłam.
O jakichkolwiek limitach na razie moge zapomniec.. mój chłopak nie chce nawet słyszec o jakiejkolwiek diecie i jedyna moja szansa w zwiekszonej ilosci ruchu i ograniczaniu kazdego dodatkowego jedzonka. Mam nadzieje, ze to jakos "ruszy".
jak wróce znad morza, to powrzucam jakies fotki.. pewnie jakis topik założe, zeby u nikogo innego nie mieszac. Buziaki