-
a juz myslalam, ze odstraszylam Cie od Twojego wlasnego tematu ;-)
Od poniedzialku jakos sie trzymam- czyli jedzonko w normie i ruch tez jest.
Zastanawiam sie, jak to mozliwe, ze przy tak niewielkiej ilosci jedzonka nie czuje glodu?? :shock:
czyzbym miala tyle zapasow, ktore cialko wykorzystuje do przezycia??
ale weekend za pasem.. bedzie ciezko...................
-
Aire pozdrawiami trzymam za ciebie kciuki.
Poczytaj o mnie w temacie "upadki i wzloty"
http://img169.imageshack.us/img169/6991/k01of9.gif
-
no, nie jest źle. robię to, co sobie na dziś zamyśłiłam - mogę jeść w jakich ilościach zechce to, co jest dobre. czyli żadnych słodkości ze sklepu i im podobnych sztuczności. na obiad miałam naleśniki. jeden taki na ostro a inny na deser, na słodko. naleśnik + łyżeczka miodu + czubata łyżka zmieonego siemienia lnianego :arrow: pyszne. uwielbiam siemię lniane mielone, nawet całe oraz olej lniany.. takie moje małe wariactwo :D żeby nie dietka, nie zrobiłabym tego odkrycia smakowego. innym odkryciem ostatnich czasów są kosmetyki z dodatkiem oliwy z oliwek oraz co się z tym jakoś wiąże - kolor zielony. wszystko, co zielone, jest świetne
jest jesień, moja ulubiona pora roku, a tu zielono mi :D
-
aire
ciesze sie, ze wrocilas..
siemie lniane jest mniam, mniam- szczegolnie jako dodatek do musli lub jogurciku.. do innych potraw jeszcze dodawac nie probowalam.
po nalesnikach boli mnie brzucho, wiec omijam.
kosmetyki z oliwy z oliwek? widzialam, slyszalam, nie uzywalam. warto? czym sie roznia od innych preparatow?
-
czarno na białym - żadnych postepów. i najgorsze, że nie mam o to do siebie wielkich pretensji. ale zaczęlam mysleć o tym jak chciałabym wyglądać za 10 lat. i zdecydowanie nie tak. trzeba to załatwić raz na zawsze, na całe życie. ile się mogą ciągnąć za mna te nadliczbowe kilogramy :?: :!: :evil:
-
odpowiadam sama sobie, bo i tak wygląda odchudzanie - jesteś sam ze sobą, ze swoim ciałem. złapało mnie pierwsze od jakiegoś czasu przeziębienie. mam nadzieję, że fervex mi pomoże. wierzę w jego moc, wiec powinien pomóc 8) taka mała autosugestia. chciałabym się jutro obudzić gotowa na wszystko, a zwłaszcza na codzienność :wink:
ogólnie wszystko mi sprzyja, wystarczy wykorzystywać okoliczność: pogodę, siły, optymizm. krąży mi po głowie zdanie, które przeczytałam u którejś z was - NIE WARTO ODKŁADAĆ PLANÓW, BO POTRZEBA NA NIE CZASU. CZAS I TAK UPŁYNIE. niech nie upływa na czekaniu.
-
hmm zauważyłam to juz kilka razy, że głodek, a raczej chęć na coś więcej, nachodzi mnie przy okazji podwieczorku. konkretnie po nim :oops: postaram się jutro nad tym zapanować. muszę wypróbować czy po nieco wiekszej ilości warzyw też dopadnie mnie 'głodek'. pochrupie jutro w ramach podwieczorku marchewkę, ewentualnie utrę ją na surówkę.
nie wiem czy to skoki insulinowe, czy zwyczajnie - psychika. jem niewłaściwe rzeczy i mam skoki insulinowe lub szukam nagrody, wytchnienia po całym dniu???
w każdym razie zobaczę, co będzie po tej marchewce.
tymczasem zdrowieję :D to bardzo dobrze. świetnie. obym jutro czuła się na tyle dobrze, żeby wskoczyć na stepper.
-
hej AIRE,
ciesze sie, ze wrocilas.. masz takie ZDROWE podejscie do zrzucania zbedniakow- czyli zbednych kilosow.
Do tego dzielisz ze mna sympatie do siemienia lnianego :-P
co do zabijaczy godu- wcinam duzo surowej marchewki. Biore ja sobie do pracy na drugie sniadanko lub jak kto woli- przegryzke miedzy sniadaniem a obiadkiem. Kroje ja na male kawalki i powoli przezuwam- na tyle na ile aktywnosc telefonu mi na to pozwala.
Swietnie lagodza uczucie glodu rowniez wafle ryzowe- sa pozywne, acz niskokaloryczne. Niestety krusza sie brzydko, wiec jako snack do pracy odpadaja.
Wieczorami zapijam ostatnie podrygi apetytu duuuuuuuuuza iloscia herbaty. Tak naprawde ratuje mnie chyba to, ze mam w domu juz tylko jabluszka, marchewke, troche oliwek i mrozone warzywka w lodowce. Nie ma wiec sie na co rzucic. Na upartego moglabym zawsze cos ugotowac, ale w godzinach wieczornych sily mnie opadaja.
-
dzień minął nadspodziewanie dobrze. za dwa dni okres, a ja tryskam optymizmem. nie ma jak to kochane anty- tabletki. potrafię z dokładnością co do godziny przewidzieć okres. poza tym poprawił mi się po nich wygląd buzi (+ zasługi normadermu, który jest jedynym naprawdę działającym na mnie środkiem)
ale miało być o diecie. może wypiszę co dzis jadłam
śniadanie :arrow: jog.naturalny 0% 300g, otręby śliwkowe granulowane 'sante' 90g, mielone siemie lniane 15g, śliwki 150g --> 500kcal
obiad :arrow: polędwica pieczona(tymianek + oliwa z oliwek jako marynata) 150g, makaron razowy 50g, pikle ze słoika + pół surowej papryki --> max.450kcal
powieczorek :arrow: jabłko --> 100kcal
kolacja :arrow: zupa czosnkowa z chudym twarogiem 200g i 3 orzechami włoskimi
--> 300kcal.
ogólnie 1350kcal, białka w normie. nie było drugiego sniadania, bo pierwsze jadłam ok.10. śpioch ze mnie :oops: ale przeciez byłam chora, musiałam wypocząć.
wszędzie można przeczytac o magicznej 18, po której na dietach się nie jada. kiedys sama tak myslałam, dopóki nie przekonała mnie pewna notka, bodajże w jakiejś przypadkowo otwartej oliwii, claudii, tinie. otóż poruszona tam była sprawa kolacji - żeby przyśpieszyć metabolizm, należy częsciej jeść. truizm. ale co z tego wynika: jeśli wstaje o 7, natomiast kolację jem o 18 to nie jem przez..13 godzin, natomiast wiekszość ludzi niestety nie kładzie się o 21, ale około północy. nie warto przez te 6 godzin się głodzić. 3 godziny przed pójściem do łózka posiłek jest całkowicie wskazany.
tyle jedej teorii. druga dotyczy tego, co mozna zjeść na taką kolację. rzecz jasna - białko, bez węglowodanów. białko wolno się wchłania, zwłaszcza to z twarogu i zapewnia uczucie sytości. w praktyce u mnie wygląda o tak, że jem kolacje między 19 a 20, zależy od dnia, a spać chodzę ok.23. i taka wzorowa kolacja to zawsze podstawa twaróg, pierś z kurczaka, wędlina(polędwica), cielęcina tak 200g/200kcal i wariacje na ten temat: w zupie, z surówką, z orzechami włoskimi, z siemieniem, z grzybami w sosie jogurtowym. tak na jesień to chyba najlepszą opcją jest zupka a do niej pokrojona w paski np. wędzona pierś z indyka.
rozpisałam się o jedzeniu, a miało byc o czyś nieco innym. pod wpływem wątku tudmisi o jodze ->kultura fizyczna, kupiłam sobie książkę 'odchudzająca joga'. od jakiegoś czasu myślałam o jodze, o jej holistycznym wpływie. chcę się tym głębiej zająć. zobaczymy co z tego będzie :D :D
-
Hej Aire :!:
Ale mi sie podoba tu u Ciebie ;) Masz fjny styl wypowiedz i znalazlam duzo przydatnych rzeczy 8)
motywujesz mnie - bede wpadac :D
Ja jak widzisz tez mam 6 na poczatku a chce miec 5 :wink: juuu podobny cel, bardzo dobrze.
Uda nam sie kochana, nie tracmy czasu i cwiczmy :P
papa