-
laska przestań tak myśleć!!!!!!!! natychmiast !!!! wiem że to boli... czasem tak jest i musisz dać rade :) będzie ci go brakować w wielu sytuacjach w wielu miejscach bo tak jest jak odchodzi ktoś... ale nie możesz się poddać!! pamiętaj że masz tu wsparcie (może to małe pocieszenie ale jednak...) wolałabyś to dalej ciągnąć ?? jeśli się nie odezwie to znaczy że nie był wart tego co teraz czujesz a jeśli się odezwie to przynajmniej bądz twarda i walcz o zmiany :) niunia zawsze jest jakaś pozytywna strona
-
Ja to wszytsko rozumiem i zgadzam sie w 100 % ale naprawdę czuję się taka wypalona w środku...taka niechciana i niepotrzebna, poniżona, odrzucona, zła i wszytsko co najgorsze...Fajnie jest mieć w was wsparcie...żeby to pomagało...Teraz ym chciała zapaść się pod ziemie i wrócić jak juz bedzie po wszytskim...
-
wiem ja do tego wszystkiego jeszcze wyłam jak głupia przez 3 dni nic nie jadłam i nie miałam ochoty nawet na wyjście z łóżka ale po paru dniach jak go zobaczyłam z kolegami przy piwie uśmiechniętego to tak jakbym dostała w twarz :? i jeden wniosek z tego po co ja tyle nerwów zjadłam dla palanta który nie byl tego wart... teraz minęło już dużo czasu i pisze o tym spokojnie ale wtedy...
proszę zrobisz jak zechcesz tylko nie myl tęsknoty z przywiązaniem i nie bądz z nim na siłe i nie myśl że gdyby nie on to będziesz sama to nieprawda widocznie to nie był ten znajdzie cię ktoś kto cię pokocha szczerze i da ci szczęście :D pamiętaj o tym :)
-
Ja nie płacze bo jak narazie tabletki na uspokojenie mi coś dają...Ale niewiem jak dlugo tak pociagne...
Gadam właśnie z moją byłą szwagierką i ona też jest w szoku i mi mówi, że zrozumie i przyjdzie...ale jestem pewna że nie przyjdzie...Bylem tylko jakoś to przeżyła...
-
przeżyjesz :wink: za kilka dni będzie ci troszke lepiej uspokoisz się pamiętaj że czas goi wszystkie rany... wbrew pozorom to nie koniec świata :) oj nie wiem czy dobra ze mnie pomoc i czy ci to moje pisanie coś da... ale staram się ze wszystkich sił bo wszyscy powinny być happy ...
-
Droga Kitowniczko... nie smuć już się, nie płacz i nie zażywaj żadnych środków...Może to nie jest pocieszenie, ale prawie każdy przez to przechodzi...Ja jak się rozstałam (tzn. rozstaliśmy się) też w dziwny sposób , to miałam w głowie takie głupie myśli i w ogóle, obwiniałam się, że on nie hce ze mną być z powodu figury, ale ja wazylam wtedy 72kg i nie wygladałam na grubą. :? Ale po pewnym czasie wiele osób dało mi do zrozumienia że stać mnie na lepszego....
Ciebie też stać.... :wink:
-
kitowniczko starałam się pocieszać tak jak umiałam najlepiej a dziś wieczorem znalazłam się w identycznej sytuacji... :cry: :cry: :cry: trzymaj się jakoś damy rade
-
dziewczyny nie przejmujcie sie nie on p0ierwszy i nie ostatni ja wiem ze mi latwo mowic ale uwierzcie to tylko kwestia przyzwyczajenia :)papap
-
Ktosiek87 ma rację!!! :D :D :D :D
Jak nie ten to inny.... Jesteście piekne, głowy do góry :D :wink:
-
groodka to nie tylko mamy wspólne odchudzanie ale cierpienie...
Głpia jestem...napisałam do niego wczoraj na gadu i tak jak się spodziewałam on uznał, że nie potrzebne te kłótnie...haha nie chce mnie widzieć a teraz uznał, że my się pokłóciliśmy...No i powiedziałam mu, że teraz wszytsko z jego rekach...to on się pyta co ma zrobić...
W końcu poszłam sie kąpać, wracam do pokoju a on tam siedzi...i głupia się roześmiałam...I myślał, że jak powie przepraszam to rzuce mu się w ramiona...powiedziałam, że mu tego nie wybaczam i to od niego zależy czy będę zła...w końcu pojechał i niewiem co dalej...
A z moim odchudzaniem nie było dziś najlepiej...koleżanka po szkole mnie wyciągnęła na zapiekankę... :roll: :roll: :roll: [/b]