-
Hejka!
Troszke mnie tu nie było- druga zmiana w pracy i powrót do domu około 23. nastepny tydzień szykuje się podobnie.
Wiecie jak sie mówi" w kupie siła " ;) wiec napewno razem jest raźniej zrzucac balaścik z bioderek :)
Najważniejsze to nie zniechecac sie. wczoraj wieczorem byli u nas znajomi no i oczywicie bylo jedzonko. troszke slodkiego zjadlam i sie bez bicia do tego przyznaje. dzis wskoczylam z ciekawosci na wage i powiem Wam że nic sie na niej nie zmienilo. Na szczęście :)
dzis tez troszke poskubałam :oops: ale mam nadzieje, że waga nie pojdzie w gore. dzisiejsze wazenie ( z ciekawosci) pokazalo równe 66,0.
Jak tak sobie siedze i myśle to dochodze do wniosku, że jednak swój cel konsekwentnie spełniam - nie glodze sie, czasami zjem cos slodkiego a waga spada około 0,5-0,7 kilo tygodniowo. Jak wiadomo zdrowe chudniecie polega na zrzucaniu wagi w przedziale o 0,5 do 1 kg tygodniowo. zdaje sobie sprawe, że bedzie to trwało dłuzej.
Powodzonka Dziewczyny w dążeniu do celu ,odwiedzajcie mnie nadal i piszcie jak Wam idzie :)
-
powodzenia i trzymam kciuki, napewno ci się uda, najważniejsze to mobilizacja, której widzę Ci nie brakuje
jakie to budujące zobaczyć chociaż 0,5 kg mniej, ja coś w tym tygodniu nie miałam czasu na ważenie (ważę się w sobotę rano), ale do soboty to ja czekała nie będę :) pewnie jutro wskoczę na wagę :)
powodzenia na kolejny tydzień dietki :)
-
Małymi kroczkami do celu -0,2 kg od wczoraj pomimo grzeszków :)
-
Jestem strasznie zmęczona-chodze do pracy na druga zmiane i oprocz sniadania zjadam cos szybkiego i malego w pracy. Marze o śnie a tu mi na glowe spada juz za tydzien przeprowadzka do swojego mieszkania :) waga stoi na wyższym poziomie ale jestem w 2 fazie cyklu wiec zatrzymuje wode w organiźmie- mam nadzieje, że to minie niedługo bo wynik na wadze mnie irytuje. Tez tak macie , że trzymacie wode jak cysterna w trakcie cyklu? przezd @ powinno wszystko wrocic do normy :)
jak Wam idzie? pisac bo mi motywacji powoli brak ! ;)
-
Oj dałam ciała na całej linii- sobota i niedziela to słodycze i mnóstwo jedzenia. jestem zła sama na siebie, że tak sobie pozwoliłam. Wogóle pogoda u mnie nie nastraja do diety-zimno i mokro. Dzis mam wolne więc muszę się czymś zająć żeby cały dzień nie myśleć o jedzonku.
A jak u Was dziewczyny? poopowiadajcie coś motywującego bo mi sił już brak. :(
-
Ale dziś mam wyrzuty sumienia, niby dużo nie zjadłam bo 2 kronki chleba na śniadanie, pół gruszki, z 30 dag kapusty kiszonej, 4 parówki cielęce plus 2 kromki chleba i łyżke gulaszu z ogórkiem ale i tak mnie to męczy.
Wogóle dziś czuje sie jak bałwanek - okrągła :(
-
witaj :) tez z checia bede cie wspierrać-wiem jak to pomaga. Tez jestem na dietce-tyle że ja mam do zrzucenia 30 kg :( Ale wierze że nam wszystkim sie uda :!: :wink:
Powodzenia i pisz jak ci tam idzie :)
-
Fajnie że ktoś w kocu do mnie zajrzał :)
ONA dzięki za miłe słowa. Wszystkim nam MUSI sie udac. Ja juz probuje niewiadomo który raz. Jak brałam ślub ( czerwiec 07) ważyłam ładnie 61 kilo po 5 miesiącach 68 ( tragedia) i to nawet nie wiem kiedy :(
Przed chwilka zjadłam brukselke i teraz jest mi strasznie niedobrze. Jakoś źle na nią reaguje, chyba już wiecej jej nie kupie. wole fasolke szparagową.
dziś na sniadanie były 2 kronki chlebka z serkiem topionym ( nic innego kupic nie moge bo lodowki w nowym mieszkaniu jeszcze nie mam ), brukselka, ma obiadek ciemny ryz z gulaszem i ogórkiem kiszonym a na kolacje miseczka kapuśniaku :)
-
hej :)
dziękuję za odwiedzinki :)
odnośnie motywacji - po prostu nie mogę na siebie patrzeć i w nic się nie mieszczę, ogólnie czuję się bardzo ciężko i jest mi z tym źle :)
na przełomie grudnia/stycznia dzięki codziennej jeździe schudłam ok 10 kg (!), ale później matura, i wiadomo - brak czasu na ćwiczenia, na porządne jedzenie, następnie wakacje, grille, oblewanie zdanej matury i dostanie się na wymarzone studia...:)
chciałabym się dobrze czuć w swoim ciele, to jest po części motywacją, a z drugiej strony, gdyby nie rowerek, chyba umarłabym z nudów na tej stancji :)
nie dziwię Ci się, że nie masz motywacji, po tylu godzinach pracy też pewnie by mi się nie chciało, ale powiem Ci, że tak na początku jest, później naprawdę mam wyrzuty sumienia, że nie ćwiczyłam, po prostu brak mi tego. A odkąd zaczęłam ćwiczyć lepiej mi się sypia i mam więcej energii :)
uff, ale sie rozpisałam, mam nadzieję, że Cię nie zanudziłam :)
cel mamy bardzo podobny, bardzo chętnie będę Cię wspierać, ale najpierw muszę Cie dogonić :twisted:
pozdrawiam :)
-