-
Dawno mnie tu nie było..
.. ale teraz powracam.
Mam już pewne doświadczenie w zakładaniu wątków na dieta.pl, i późniejszym ich porzucaniu, ale obiecuję sobie i Wam - ten będzie już ostatni!
Wyłożę więc kolejny, zdawałoby się, bezsensowny i absurdalny plan diety.
Otóż, od zawsze mam problemy ze snem i siedzę zbyt długo przed komputerem. Obżeram się słodkościami i dużo sypiam w dzień. I funkcjonuję tak od jakichś czterech lat.
Mam już około 18 kg nadwagi, choć wyglądam na dużo mniej, bo to wszystki równomiernie sie rozprowadza. Osoby przeze mnie zapytane (które zawsze w takich sytuacjach były szczere) podały 8 - 9. W sumie patrząc w lustro też bym sobie aż tyle nie dała..
W sumie nie wiem, czy bardziej irytuje mnie nadwaga, czy ta senność. Kiedy to piszę, ziewam, a jest po 15..
Ale wracając do tematu, plan jest taki:
Opracowałam całą dobę, co będę robić w określonych godzinach.
Oczywiście, pomyślicie sobie, że to nie wypali, że zbyt rygorystyczne, że mi się znudzi, nie wytrzymam i tym podobne..
Cóż, jeśli tak będzie - trudno. Spróbuję w każdym razie.
Mój rozkład jazdy będzie wyglądał tak:
1 ------ Sen
2 ------ Sen
3 ------ Sen
4 ------ Sen
5 ------ Sen
6 ------ Pobudka (trwa zwykle pół godziny ;))/ Śniadanie
7 ------ Pierwsze wyjście na rolki/rower [R/R]
8 ------ R/R część I
9 ------ R/R częsć I
10 ----- R/R częsć I
11 ----- R/R część I
12 ----- R/R; Powrót
13 ----- Reszta rodziny wstaje/Obiad/Czas dla siebie
14 ----- Czas dla siebie
15 ----- Czas dla siebie
16 ----- Czas dla siebie
17 ----- Czas dla siebie
18 ----- R/R częsć II (Kolację Zostawmy Wrogowi ;) )
19 ----- R/R część II
20 ----- Powrót z R/R
21 ----- Czas dla siebie (nauka)
22 ----- Czas dla siebie (nauka)
23 ----- Czas dla siebie/Idę spać, bo mam wszystkich dosyć ;)
24 ----- Sen
--- oczywiście, w trakcie R/R nie będę jeździła te wszystkie godziny bez przerwy, wezmę też jakieś racje żywnościowe, jakieś dwa czy trzy jabłka, żeby tam nie paść trupem --
Zaczynam od dzisiaj, a na dobre od jutra.
Mam 2 tygodnie ferii i żadnych perspektyw, więc liczę, że mi się uda..
-
Witam Cię na forum.
Po 1) nie powinnaś od razu zakładać porażki, choć przyznam, że dziwi mnie troszkę Twój plan działania :shock: Tak do końca go nie rozumiem....
Po 2) by pozbyć się zbędnych kilogramów powinnaś racjonalnie się odchudzać, dodatkowo stosując do tego jakiś ruch.
Po 3) może byś spróbowała przejść na diete 1200 kalorii :?:
Moim zdaniem jest rewelacyjna, a cała rzeczy polega na tym, że w ciągu całego dnia zjadasz 5 - 6 małych posiłków (przerwy pomiędzy posiłkami nie powinny być dłuższe niż 3 godziny) i dbasz o to by nie przekroczyć limitu.
Dzięki tej diecie zmieniasz swoje nawyki żywieniowe i uczysz się drelektować jedzeniem.
Spróbuj, może i Tobie będzie odpowiadała ta dieta - pamiętaj również o gimnastyce, bo zmiana sposobu żywienia + optymizm to jedno,a gimnastyka to drugie.
Daj znać jak Ci idzie
Pozdrawiam
-
rolki w zimę? :P
cóż, życzę powodzenia... ;)
-
Też życzę powodzenia...choć trudno w nie uwierzyć z tym planem...Ale najważniejsze ,żebyś Ty w to uwierzyła ...
-
Rolki w zimę? Owszem, wprawdzie gapią się na mnie jak na debilkę (nic dziwnego w sumie..), ale rower rozwalony, poza tym dość trudno wyjśc z rowerem o 7 tak, by nikogo w domu nie obudzić..
Znam faceta, który, aby schudnąć, codziennie wstawał o 5 i biegał przez godzinę z wyładowanym 60 kilogramowym plecakiem..
Gdyby to nie groziło stałym wygięciem kręgosłupa pod kątem 90 stopni, chyba też bym się skusiła ;D
-
Jak na razie udało mi się przestawić na niejedzenie po 18 i niechęć do wszystkiego, co zaiwera cukier..
-
Powodzenia zycze :)
Tak na marginesie...moze ty masz z cukrem problemy jesli spalas calymi dniami.Warto sie przebadac .
-
Mogło tak być, chociaż już od małego, to znaczy - gdzieś tak od 8 - 9 roku życia chodziłam po świecie codziennie niewyspana, ociężała i niechętna do życia.
I mimo, że spałam po 12 - 13 godzin, zawsze byłam znudzona życiem.
Nie miałam kolegów, bo kto by się zadawał z taką nudziarą, wiecznie ospałą, marudną i markotną, z którą o niczym nie można pogadać?
A tak w ogóle, to nie ma zupełnie nic wspólnego z moją nadwagą, bo tyć zaczęłam dopiero od 13 roku życia, kiedy poszłam do gimnazjum.
A jak ktoś jest wiecznie senny i zaczyna obżerać się słodyczami, to później wygląda jak.. jak.. katastrofa.
Ale teraz przynajmniej mam siły do życia. I odchudzania! :)
-
hej :) moim zdaniem powinnas isc do lekarza
takie zaburzenia moga byc spowodowane wieloma czynnikami, mozesz miec za niski poziom hemoglobiny ( tak od lekarza uslyszalam kiedy z podobnym problemem zglosilismy sie z moim chlopakiem) i wiele innych, moze rozwiazanie jest o wiele latwiejsze, ja bym zrobila gruntowne badania aby dowiedziec sie czy powod nie lezy glebiej.
jesli to powod ze organizm zle funkcjonuje i potrzebne jets jakies leczenie farmakologiczne zaden plan Ci nie pomoze.
ale 3mam mocno kciuki i powodzenia zycze :)
-
Z kolei dzisiaj spałam do 18 :/
Z przerwą od 7 do 10, kiedy to chciałam wyjśc na te nieszczęsne rolki, ale nogi mnie od nich rozbolały. To znaczy - stopy.
Przypomniało mi się przy tym zalecenie ortopedy, żeby tego nie robić, bo mi się nogi krzywią od rolek (zły układ stóp) więc tu jest pies pogrzebany. Ale jak ktoś odłożył rolki na całe 4 lata, jak mógł o tym pamiętać? :|
Więc zamiast rolek wybrałam się na czterogodzinny spacer. Równie pożyteczne, ale 1000 razy bardziej nudne.. I udało mi się zachorować.
Poza tym, kto normalny wychodzi na rolki zimą? Co za kretyn mógł w ogóle wpaść na taki pomysł? Chyba tylko ja..
A do lekarza pójdę faktycznie. Nadal chce mi się spać :/
-
Oj z tym snem u Ciebie to rzeczywiście dziwna sprawa- idz do lekarza i może on Ci coś mądrego powie :)
A jak tam dietka no i oczywiście jej miłe konsekwencje, czyli stracone kilogramy? :)
-
witam, miłego piątku życzę :lol:
-
Dietka? Cienko..
nie powiem, te rolki dośc mocno mnie zniechęciły..
Ale od przyszłego tygodnia zaczynam chodzić na pływalnię :)
-
No i byłam na pływalni :D
Od razu weselej i aż chce się żyć ^^
Gdyby nie to, że bilet ulgowy jest za 7,50.. Jutro też bym poszła :]
A, przy okazji - odkryłam, że jak na osobę, która ma 18 kg bagażu, wyglądam dość.. szczupło! Przynajmniej w porównaniu z innymi pływaczkami.
Przy okazji udało mi się pływać 60 minut bez przerwy, dość szybkim tempem..
Tak pozytywnie zmęczona to dawno nie byłam! Aż czuję, ze chudnę!
Dobrze, już dobrze, przestaję histeryzować.. w każdym razie.. mam nadzieję, że miałyście podobny poniedziałek, jak ja ;]
-
Ja poniedziałek miałam o wiele gorszy, a wtorek to już wogóle masakra, bo ostatki :D
Moje ćwiczenia to dopiero po sesj, a na basenie to już z 4lata nie byłam, bo po prostu nienawidzę basenu :P
Jak dziejszy dzionek mija? :)
-
Dzisiejszy? Eee..
Miałam iść do biblioteki, ale.. zaspałam -_-
Obudziłam się równo o 15 :oops:
Po zjedzieniu trzech ton jajecznicy i wczorajszym kryzysie, dziś wstaję i idę na basen.
A 10 się zważę wreszcie :)
-
Witam :) Nie wyobrażam sobei spać do 15 i zjeść tony jajecznicy, bo zjem z jednego jajka i mam dosyć :P
Czekam na Twoje wyniki ważenia i życzę przyjemności na basenie :)
-
czesc!! a ja jak moge to spie do oporu!!!jak Ci mija dieta ,bo mi fatalnie! trzymam kciuki!
-
Basen został oficjalnie przeniesiony na dzisiaj, z tego względu, że za późno sobie o nim przypomniałam :P
-
Oj Gauss, Ty leniwcze :)
A jak dietka?
Ja nie moglabym wstawać takpóźno, bo bym nie mogła się regularnie odżywiac, a np. śniadanko muszę zjeść o godz. 9.00 i koniec :D
-
witaj :)
mam nadzieję że mogę cie odwiedzać :)
basen świetna sprawa :)
pozdrawiam :)
-
Secretive: Ja przeważnie wstaję w godzinach 12 - 15..
Caroline: Byłabym wdzięczna ;)
Oczywiście, cos za coś - też do Ciebie zacznę zaglądać.
...
Basen dzisiaj o 18.
A wcześniej do biblioteki!
-
No i byłam na basenie :D
Pływałam szybkim tempem, praktycznie bez przerwy, a po wyjściu z wody (po 60 minutach) nawet nie byłam zmęczona! Za to co chwila musiałam zmieniać tor, bo ludzie narzekali, że.. pływam za szybko :/
Pomińmy już fakt, że po raz pierwszy od 3 lat chodzę na basen..
Za to boczki na twarzy i brzuchu jakby.. zmalały :)
Swoją drogą, mam pytanie.
Funkcjonuję tak, że wstaję o 15, jem obiad, którego zawsze ponad połowa zostaje (NIGDY nie jestem głodna o 15!) potem nie jem nic, jadę na pływalnię, wracam po 20, jem kilka jabłek, a czasami w nocy (jak teraz) robię sobię kolację.
Właściwie to nie jestem jakoś wielce głodna.
Bo mam tak czasem, że właściwie nie chcę nic jeść, ale czuję, że nic nie mam w ustach i mi to przeszkadza. Po czym zasypiam koło 2 i znowu nic nie jem do 15.
I to jest tak, że nic nie jem po 10 - 12 godzin, a nigdy nie jestem głodna, tylko zdrowy rozsądek mi podpowiada, że trzeba coś czasem przekąsić - I chodzi mi o to, czy ten mój zdrowy rozsądek jest na drodze do zdrowego odchudzania się, bo jem wtedy, kiedy mam czas, a w dodatku długo zastanawiam się, czy coś zjeść, czy nie, bo głód mnie nie męczy. A jem nie za wiele. Dzisiaj na przykład:
Obiad, 16:00 - 1/3 talerza zupy
Podwieczorek, 22:00 (po powrocie z pływalni) - dwa jabłka i bułka
Kolacja, 1:00 - dwie skibki chleba - to z łakomstwa :oops:
Próbowałam już wstawać wcześniej, ale nic mi z tego nie przyszło, poza tym, że byłam niewyspana, a i tak nie udało mi się wyregulować pory posiłków.. bo nie byłam głodna :/
Zresztą jakoś nigdy mnie nie cieszyły poranne pobudki.
Widzę, że trochę schudłam, ale chciałam po prostu zapytać.. Czy dobrze robię, tak funkcjonując.
-
Dzisiaj stanęlam na wadze.. i pokazała.. 70! :D
-
Oj to gratuluję :D Jednak opłacało się dać z siebie troche wysiłku :D
-
hmmmmmmmm Twoje funkcjonowanie jest oryginalne :P
ja wstaję o 7 albo przed i chodze spać po północy czasami nawet o 2 :lol:
chciałabym sobie tak pospać dzisiaj mam wolne więc myślałam zę przynajmniej do 9tej się pobycze .... ale pies mnie obudził zaraz po 7dmej ;)
gratuluje spadku wagi :)
ehhhhhhhhhhh 70 mi tam się marzy 7 z przodu ;)
miłego weekendu :)
http://www.kamratowka.pl/assets/gall...rozna_zima.jpg
-
Gauss, no Twój dzień to jest conajmniej oryginalny :D
Ja jak pospolity czlowiek wstaję codziennie o 6.45 i o 22-23 idę spać :D
A jak dietka idzie? :)
-
jak tam dietetyczna sobota???
-
Pięć kroków naprzód i jeden w tył..
Teraz już ważę 71. Przez jakiś czas nikt nie odwiedzał wątku, więc straciłam chęci. Ale teraz biorę się w garść i idę dalej!
Na dzisiaj: pizza (w ramach obiadu), cała czekolada i dwa jabłka.
Więcej grzechów nie pamiętam, a tych żałuję strasznie.
A co do mojego funkcjonowania - jeśli pospolity człowiek wstaje po szóstej i kładzie się koło 22 - 23, to chyba przeniosę się do innej strefy czasowej, bo mój dzień rozpoczyna się o 23 a trwa do 18.. (zmiana godzin spowodowana powrotem do szkoły).
Z tego wynika, że chcąc normalnie funkcjonować (czyli wstawać koło szóstej), musiałabym mieszkać na długości geograficznej Australii :lol:
-
Witaj Gaussiku. :) Dobrze, że się bierzesz do roboty - szkoda zaprzepaścić to, co się już osiągnęło. Ja tak samo miałam trochę przerwy, ale już zawijam rękawy i walczę dalej! Do wakacji sporo czasu zostało, więc jeszcze będziemy super wyglądać. :D Coś nas łączy - ja też uwielbiam spać, długo najlepiej do południa. :) Niestety szkoła mnie zmusza do wstawania 8-10, ale normalnym człowiekiem to ja chyba też nie jestem bo wstając o 6-7 jestem nieprzytomna. Myślę, że to kwestia przyzwyczajenia. Nie wiem, jak Ty funkcjonujesz społecznie, śpiąc tyle w dzień. Uczysz się? W jakiej szkole? W ogóle ile masz lat? Fajnie byłoby Cię bliżej poznać. :) Ciekawi mnie też, ile masz wzrostu, skoro myślisz, że masz aż tyle kg nadwagi. :roll: Bo co innego nadwaga, a co innego wymarzona waga. ;) Pozdrawiam i na pewno będe Cię odwiedzać! Buźka! :)
-
Kochana, nie obwiniaj nas :D To, że nikt tu przypadkowo nie wchodził nie znaczyło, aby rzucać dietkę :D Teraz już wiem, że trzeba Cię pilnować :D
Jak dziś idzie?
A ten jadłospis wczorajszy to istna tragedia!
-
Nellie - z moim społecznym funkcjonowaniem jest nawet nieźle, dopóki jestem w szkole albo na kółku zainteresowań. Ogólnie staram się być osobą kontaktową, walczę z nieśmiałością, często zabieram się za różne projekty i przedsięwzięcia, udzielam się, gdzie tylko mogę..
Ale w domu kontaktuję się tylko z rodziną, może dla reszty świata jestem za mało interesująca.. Rzadko wychodzę gdzieś z kumplami. Moja samotność to pamiątka po zaniżonej samoocenie w przeszłości, bo tak naprawdę dopiero w wieku 14 lat udało mi się jako - tako wkręcić między rówieśników i uwierzyć w to, że wcale nie jestem od nich gorsza..
Chcesz mnie bliżej poznać? Bardzo proszę, krótka autoprezentacja: :)
Chodzę do gimnazjum, mam lat 15.
Poza szkołą można mnie czasem spotkać w bibliotece (mogę przesiadywać w niej całymi godzinami!), na pływalni albo kole zainteresowań (teatralne, humanistyczne). Jeżdżę na rowerze.
Gram na gitarze i harmonijce ustnej (na tym drugim wprawdzie od przedwczoraj, więc trudno powiedzieć, żebym "grała" :lol: ,
ostatnio dużo czasu zabiera mi przygotowywanie się do testów gimnazjalnych ;)
Czytam wszystko, co mi wpadnie w rękę ze szczególnym uwzględnieniem klasyki oraz biografii różnych zespołów rockowych. Należę do ZHP.
Poza tym interesuje mnie film (sama występuję, w szkole, piszę na filmweb.pl), historia, języki obce (niemiecki mam w szkole, hiszpańskiego uczę się na własną rękę),
muzyka (duży rozstrzał gatunków - punkrock, '80, rockabilly, szanty, folk, country, punk, egipska i hiszpańska muzyka ludowa, latynoskie klimaty.. sama też piszę teksty), fizyka, i poza tym nieźle rysuję. Podobno.. (mogę pokazać, jak coś fajnego machnę ;) )
A poza tym to się odchudzam :P
Występuję też na scenie. Od pół roku.
Mam 161 - 163 cm wzrostu i 71 kg wagi.
Secretive: Nie obwiniam Was, w żadnym wypadku, raczej siebie, że bez wsparcia w ogóle sobie nie radzę..
-
jezu dziewczyno ile ty robisz! strasznie jestes aktywna widze i masz szerokie zainteresowania. masz szczescie, ze jeszcze nie pracujesz, bo wtedy czlowiekowi sie wszystkiego odechciewa i tylko mu sie marzy odpoczynek od tego wszystkiego. popieram bardzo, widze, ze wykorzystujesz caly swoj wolny czas. a to dobrze, bo chyba nam wszystkim wiadomo, ze jemy wtedy kiedy sie nudzimy :) jak nie ma czasu na jedzenie to i nie ma czasu na tycie ;) ja tez bardzo bogato wspomninam moj okres gimnazjum i liceum, piekne lata! a teraz na studiach na nic nie mam czasu...
-
Rany :shock: :shock: :shock: Ile Ty się udzielasz i w ogóle :shock: Trudno mi uwierzyć, że musisz jeszcze przełamywać nieśmiałość. :) Ale naprawdę fajnie, że tyle cię interesuję, widzę że raczej w kierunku humanistycznym. Masz już jakieś plany na później? :) I więcej wiary w siebie, 70kg przy tym wzrości to nie tragedia, jeszcze troszkę i będzie coraz mniej, zobaczysz. :) Buziaki i przyjemnego dnia! :)
-
Adzik - tyle, że ja bardzo dużo czasu spędzam w domu, i dlatego trochę.. podjadam :/
To dla mnie normalne, że do książki zabieram się z jabłkiem, w przerwach gitarowych popijam colę, a ucząc się niemca czy hiszpana robię sobie budyń:oops:
Zresztą zajęcia te (może z wyjątkiem drugiego) nadają się jak ulał do uskuteczniania ich w nocy. A co do pracy..
Jak na razie pracuję dorywczo, to o wiele ciekawsze ;)
Nel - Mieć coś do powiedzenia a umieć powiedzieć, to zupełnie inne rzeczy.. Mnie przyszło uczyć się wszystkiego od podstaw. Nawet zagadywania do rówieśników..
Plany na przyszłość? Setki!
W moich myślach natrętnie przewija się motyw posiadania własnego zespołu (taa, bujdy nastolatki.. zresztą ludzie o muzyce wolą się przy mnie nie wypowiadać, przez jeden jedyny koncert w moim życiu, który był zupełną klapą.. [nie da się przecież powalić publiczności na kolana, prosząc ją podświadomie o zostawienie w spokoju, przy jednoczesnym okazywaniu kompletnej bezradności i braku jakiejkolwiek reżyserii i choreografii.. ]-Oto, co robi z człowieka nieśmiałość!! Ta cholera jest tysiąc razy gorsza niż jakaś tam nadwaga!!!)
Podobnie od małego chciałam zajmować się sztuką, w różnych formach - zależnie od wieku..
Pochwalę się, że w niektórych z tych dziedzin uchodzę za znawcę, np. jeśli chodzi o gitarę (mimo, że systematycznie się uczę dopiero od 2007 i jeszcze nigdy nie wystąpiłam publicznie..), a wszystkie grafiki, obrazy, rysunki i projekty w szkole zawsze zlecają mnie - zresztą, co będę strzępić język, narysuję - pokażę :)
W kwestii aktorstwa mam kilka mało ważnych ról w kole teatralnym.
Teraz dostałam jedną z głównych, więc mam okazję się popisać.
Ale najpierw muszę pooglądać nagrania ze spektakli/koncertów/musicali.
Jak ktoś jest taką miernotą, jak ja, to musi się uczyć cudzego ruchu scenicznego, żeby potem coś sensownego sklecić :?
Wam też radzę - niezły trening, znacznie polepsza koordynację ruchową (od kiedy stosuję technikę powtarzania ze sceny, przestałam mieć wreszcie dylemat, jak stawiać nogi, jaką mieć postawę albo co robić z rękoma podczas chodzenia :lol: )
Niektórzy maja wdzięk od urodzenia, inni muszą się uczyć.. Ale on się tak często przydaje, że warto :wink:
-
Gaussiku jak tam leci dietka?? I jak przygotowania do głównej roli? Z tym naśladowaniem to ciekawy pomysł, ale mnie jakoś nigdy nie ciągnęło do odgrywania ról i naśladowywania ludzi. Ja to raczej jestem z tych "matematyczek", chociaż uwielbiam pisać wiersze. :) Buziaczki i przyjemnej, słonecznej soboty! :)
-
Matematyczka - romantyczka, co? ;)
Ja jestem z tych dzieci, co to nie mają za grosz talentu, ale pchają się na scenę, w nadziei, że w końcu uda im się przełamać bariery i pokonać nieśmiałość. Chcą występować, chociaż uważają, że na scenie wyglądają żałośnie, bo są za grube..
Dieta? Ostatnio dobrze się trzyma, chociaż zdarza mi się coś tam podszczypnąć.
Waga stoi w miejscu (71,5), ale chyba jest w tym trochę oszustwa, bo dostałam okres i ważyłam się ubrana.
Na dzisiaj talerz pierogów z jagodami (i cukrem :/) oraz drożdżówka.
Nie wygląda to szczególnie dietkowo, ale tyle na dzisiaj już chyba starczy.
A teraz schodzę, bo mam wiele do roboty - w mojej szkole organizują Dzień Europejski, na który dwoję się i troję. Mam do zrobienia figurę przestrzenną - naturalnych rozmiarów byka w trójwymiarze.. I muszę go skończyć do niedzieli, a mam dopiero łeb i szyję!
Więc na dzisiaj krótko.. i pozdrawiam :* :*
-
E tam, z tym beztalenciem to chyba przesadzasz, skoro Cię obsadzili w głównej roli, to coś musisz w sobie mieć. :P Jak 71,5 w ubraniu i przy okresie, to niedługo już pewnie 6 zobaczysz z przodu. :D Dietkowo dzisiaj nie za bardzo, ale i kalorycznie za mało, więc chyba na tym nie poprzestaniesz?? A co do tego byka... :shock: Z jakiej materii Ty go robisz?? :shock: :shock: :shock: Twoja klasa reprezentuje Hiszpanię? :D Buziak!
-
Trochę mnie to dziwi, bo nie dość, że rzucają mnie na głęboką wodę, to jeszcze jadę na festiwal..
Tym bardziej, że dwa razy z rzędu zapomniałam języka w gębie podczas własnej kwestii. Mówiąc na co dzień, też mi się zdarza jąkać, więc o talencie chyba nie ma mowy :(
Ale z drugiej strony, główna rola..
Sama nie wiem, co o tym myśleć.
Byk?
Łeb ma wypchany gazetami, naturalnej wielkości, rogi sztywne, ale puste w środku, też z gazety, na pysk poświęciłam własną koszulkę, żeby wyglądał jak rasowy byk i żeby fajnie się go po tym pysku klepało, szkielet ma z desek, jako tułów uszyłam mu worek, który ma obwód mniej więcej metra i jest powypychany papierem toaletowym i kartkami z zeszytów. Właśnie kończę rogi, poza tym mam już jedno ramię i jedno udo, i się zastanawiam:
a) jak właściwie zrobić tułów
b) jak to zrobić, żeby stał pionowo..
A pod względem diety.. szkoda gadać.
Ale do jutra już skończę byka, a wtedy nie ma zmiłuj!
-
Gaussiku jak już zrobisz tego byka to wstaw zdjęcie, bo ciekawa jestem jak to wyszło. :D
Mam nadzieję, że jak już skończysz tą robotę, to będziesz kontynuować dietkę. A tymczasem dobrej nocki i kolorowych snów! :)