Dziś znów pobiegane... chociaż może "bieganie" to zbyt szumne określenie mojego dreptania.
Pozdrawiam
Wersja do druku
Dziś znów pobiegane... chociaż może "bieganie" to zbyt szumne określenie mojego dreptania.
Pozdrawiam
Ja też dreptałem ale dzisiaj pobiłem swój rekord i tak wydreptałem 20 minut i już może niedługo wytruchtuje całe 30 minut a to mój cel od kilku miesięcy, i nieważne jak szybko :)Cytat:
Zamieszczone przez drShepherd
Ja się muszę dzisiaj zwlec jakoś bo po weekendzie czuję się jakaś wymęczona
No i dziś też podreptane.
Chociaż humor po bieganiu średni
Pozdrawiam
Gratuluję tego wysiłku - najbardziej podziwiam kiedy człowiek przezwycięży różnego rodzaju wymówki i zrobi to miał zrobić - godne gratulacji!Cytat:
Zamieszczone przez drShepherd
Z powodów kontuzjowania, niestety, skutek uboczny znacznej nadwagi, przestawiam się (przynajmniej chwilowo) na szybkie marsze i chody.
Równie moge się zmęczyć, na przykład utrzymanie tempa 8km/h to nic łatwego i seduszko pracuje, a prawie gwarancja, że kontuzji nie będzie.
Maszerownie bez diety?
Polecam !
(Może nowy wątek?)
Proponuję zmianę na (MARSZO)BIEGANIE BEZ DIETY :)
No to nowy wątek jestCytat:
Zamieszczone przez puellcia
http://forum.dieta.pl/viewtopic.php?p=1350231
moj rekord bieganiowy to ok 50-55 minut. ale to tylko raz mi sie zdarzyło bo małam jakąs nieprawdopodobną faze, ale kilka razy biegałam powyzej 40. Tylko ze największy problem jest w tym że po 30 minutach po prostu zaczyna mi sie to nudzić :P i dlatego zwykkle przy tym czasie pozostaje.
:) wreszcie zaczęłam biegac - udało mi się jakoś dobudzić rano ;)
właściwie interwały - marsz i bieg, jedno okrążenie boiska biegiem, drugie marsz, wyjdzie pewnie 1:2, w sumie godzinkę plus chwila rozciągania
jutro mam zamiar to powtórzyć
jedyny właściwie problem to nuda, hmm do lasu mam kawałek, a bieżnia jest lepsza niż asfalt [tzn rozwazam bieganie po mieście ku uciesze gawiedzi ;)]
ogólnie fajna sprawa :)