Noo.. posłuchałam się rady pewnej osoby, żeby przykleić sobie na lodówkę motywacje i... działa!!!Na kartce przyczepionej do lodówki jest obrazek z moim strażnikiem wagi i napis: postaraj się moja słodka! Nie ma już takiego pontoniku na brzuchu
I znalazłam starą kasete z ćwiczeniami z Jane Fondą. Ćwiczę dwa razy w tygodniu. O lol... Nie dość, że pontonik prawie znikł, to jeszcze mam dobre samopoczucie, co pomaga, gdy widze te durne reklamy i myślę sobie: hehe, niedługo tez tak będę wyglądać! A u ojca po prostu nie daje się namówic na tony żarcia. Nie chcę, to nie!
Zakładki