albo cienka kondycha:)
glodowke tez radze odstawic
Wersja do druku
albo cienka kondycha:)
glodowke tez radze odstawic
No wiesz, ja sobie na początku z bratem biegałam i jak wstrzymywałam nieświadomie oddech, to szybciej się męczyłam. xD I co chwila "Stop! Postój", aż zdenerwował się i mnie olał, dodatkowo stwierdzając, że on nie chce chudnąć.
A tej głodówki nie bierz w ogóle pod uwagę, bo tyle osób na forum wracało przez to z jojem, zaburzeniami odzywiania, to było bez sensu.
Głodówki nie są dobrym rozwiązaniem... Ciągle myśli się o jedzeniu i później o wiele łatwiej jest skusić się na jedzonko baaaardzo kaloryczne a nawet pochłonąć jego spore ilości ;) Zdrowe jedzonko + ruch i będzie oki :)
Dobra, z głodówką daję sobie spokój :) . Wybiłyście mi ją całkowicie z głowy :D
Suszona chyba masz rację... moja kondycja jest zerowa :( . No ale z czasem będzie dobrze :D. Pseutonim Ty chyba tez masz rację... są duże szane że nie mam kondycji i źle oddycham :oops:
_____________
Ha! 180 kalorii zjedzonych i 130 spalonych :D:D:D
Życze powodzenia w odchudzaniu :) .
Hmmm, a ile masz wzrostu?
Ale kondycję zawsze można poprawić ;) U mnie uległa znacznemu pogorszeniu w ostatniej klasie gimnazjum... Był remont sali gimnastycznej i basenu a więc wf to była jedna wielka parodia... Wtedy jeszcze nie ćwiczyłam na własną rękę no i zrobił się tłuścioszek ;) Ale mam nadzieję że uda mi się poprawić moją sprawność ;)
Sophe napewno ci się uda! wierzę... mi mój w-f w szkole praktycznie nic nie daje. Tylko tyle że umiem grać w koszykówke, siatkówke jakoś... :/
________
wzrostu mam 168cm...
________
Nie wiem co się ze mną dzieje. Boję się cokolwiek zjeść. Jak spojrzę na kalorie to uznaję że nie opłaca mi się tego brać do ust. Nigdy tak nie miałam... [/b]
Ja zaczynałam dietkę z wagą 75 kg i 163 wzrostu :!:
urosłam do 167 i schudłam wtey do 45 :!: :!: [przesadziłam, ale mało istotne ;p]
Mówię ci to że schudnąć wcale nie jest tak trudno jak się może wydawać.. :wink:
Aż wstyd się przyznać :( ... wczoraj wieczorem po tym jak napisałam że boję się cokolwiek zjeść przyjechała ciotka. A z czym przyjechała?! Z moimi ukochanymi pistacjami do których mam słabość. A więc wieczorem zjadłam ze 3 garście pistacji, ze 4 czekoladki [ wisnie z likierem w czekoladzie ] i kawałek batonika musli bananowego :cry: :oops: . A na dodatek nie poszłam biegać bo padało.
Czuję się okropnie. Zaczynam się odchudzać a już wpadłam. :cry:
Cała moja motywacja poszłam nie wiem gdzie. Zwyczajnie uciekła. Mam ochotę rzucić się na jedzenie. Ledwo daję radę. Narazie zjadłam tylko serek activie truskawkową, ale...
HELP !!!
Nie zamartwiaj się, mi się wpadki zdarzają co chwila:P, tyyyle dziewczyn ma takie problemy jak Ty, niektóre nawet zakładają wątki o odchudzaniu przegryzając pizzą zapewne. xD
Najgorsze jest właśnie jak ktoś Ci podsunie coś dobrego, wiesz najlepszą metodą jest zjedzenie słodyczy po prostu mniej, kac moralny jest nadal, ale mniejszy, jak to zrobić? Po prostu na maksa się delektuj taką pistacją, jedz tak powoli jak możesz, niech ta czekolada rozpływa się Ci w ustach(może nawet w połowie jedzenia dojdzie do Ciebie myśl - "fuj! po co ja to robię?" i przestaniesz?), albo NAJLEPIEJ oddaj je komuś, schowaj do szafy i ciesz się jaka byłaś silna. :)
Co do biegów, masz skakankę? Jak nie to kup, będzie padać - po prostu sobie poskacz. :D :)
A tamtym nie łam się, było minęło, bedzie lepiej!