a będzie. chociaż 5 petitków to niekoniecznie :twisted:
Wersja do druku
a będzie. chociaż 5 petitków to niekoniecznie :twisted:
cicho nie mów głośno to dieta i tłuszczyk nie usłyszą XD
te petitki sa feee...;p myśl tak o każdych słodyczach.A ja czytałam o takiej babcie co też się odchudzała i przychodziła ją ochotą na takie pyszności to mówiła sobie że zje w weekend i co do tego czasu ochota znikneła.Może to też jest sposób, dobry jak każdy inny ważne żeby poskutkował.
dzisiaj ide na miasto z kumpelami.
lody, fast food itd :roll:
pozwolę sobie na max. 2 gałki lodów ! ; D
lody nie są złe ;d byle nie z karmelami, orzeszkami i bitą śmietaną czy innymi cudami ;d
baw sie dobrze ;*
a fast food planujesz jakiś wcisnąć? ^^
moja siostrzyczka [cioteczna ^^] jest nieobliczalna. może mnie nawet zaprowadzić na obiad do siebie *krzyczy*
ale mogę powiedzieć, że się zatrułam i nie mogę nic jeść :D
edit:
refleksje - ostatni normalny obiad zjadłam ee pół roku temu..
ja w niedziele <hahha>
ten sposób mówienia sobie, że w weekend zjem coś słodkiego dobry jest :P
Życze miłego dnia :P
zależy kto co rozumie pod pojęciem "normalny" obiad
Oooł, masakra. Ja nie potrafię nie jeść normalnych obiadów, musi być coś ciepłego w mym jadłospisie, typu mięsko, ryżyk i surówka albo jakaś zupa. W przeciwnym wypadku mój żołądek szaleje.
A lody nawet, nawet. Ja nie jestem przeciwko nawet czekoladzie :twisted: Wszystko dla ludzi, hahahaha^^ (którzy umieją zachować umiar :P)
Trzym się tam, Carol ;)
lody lody dla ochlooodyy!!
(dzisiaj jej nie trza...)