-
U mnie coś podobnego...mój chłopak wylatuje na wakacje do Stanów...mieszkał tam przez większą część swojego życia i chce odwiedzić znajomych, przyjaciół... Planowaliśmy, że wakacje spędzimy razem, będziemy nierozłączni przez 24 na dobę...A tu taki numer...Poleciałabym z nim ale niestety wakacje to kilka ważnych uroczystości na któeych musze być obecna m.in. ślub mojego brata...No i sama nie wiem co o tym mysleć...przed 10 minutami sie o tym dowiedziałam i narazie przeżywam kryzys...
Wiem, że 3 miesiace to nie rok....ale jak dla mnie to baaardzo długo...być może za długo.... :(
pozdrawiam i życzę spokojnej nocki.....moja pewnie taka nie będzie....
-
Lovegood - a moj już za miesiąc wyjezdza na 3 miechy do Angli :( zeby sobie dorobić.... Chyba bedziemy musialy sie razem wspierać:)
Dobra, ide sie szykować do szkołki:)
Ps. Normalnie przez to zakochanie, mam super brzuszek - az miesnie sie pojawily:) Ale do brzuszka J. Lo jeszcze troche mi brakuje...
-
3 miesiące itp. to jednak nie rok, ale dobrze Was rozumiem, bo rozstanie to rozstanie, nic się na to nie poradzi... moje słońce wyjeżdża na cały rok, akurat wtedy będę w maturalnej klasie, więc jak wróci, to ja wyjadę na studia do innego miasta... znowu się miniemy :cry: o ile w Niemczech nie znajdzie sobie jakiejś Heidi, Brunhildy czy Gretchen na pocieszenie :cry:
-
Jeżeli wasze związki przetrwają tą rozłonke na bedziecie miec pewnośc zę jesteście dla siebie stworzeni i że juz zawsze bedziecie razem :wink:
-
Jak z nim nie bede po tej przerwie, to sie po prostu załamie.... To jest chyba chlopak z moich marzen... przystojny, madry, wysoki, dobrze zbudowany, czuje sie przy nim jak mała kobitka... Uwielbiam go.... Na przerwach gapie sie na niego, a jak ze soba rozmawiamy to oczy mi sie jak swieczki swiecą. Uwielbiam patrzec mu prosto w oczy.. Ma taki ładny kolor, ktory trudno okreslic - ni to szary, ni to brazowy.. I swobodnie sie przy nim czuję... III dzieki temu ze mysle o nim caly czas - malo jem...
Ale cwiczen nie odmawiam sobie :) I mam cholernie plaski brzuch:D
-
hmm...zakochac sie z wzajemnoscia... fajna rzecz... :roll:
-
hawrodytka, też tak miałam na początku mojej znajomości ze Słonkiem, w ogóle nie chciało mi się jeść, mogłam nie spać całą noc, a rankiem i tak byłam wypoczęta ;) teraz trochę mi się poukładało, ale i tak jest miło, bardzo miło, tylko wszystko psuje ten jego wyjazd. bite 12 miesięcy. nie wiem, jak ja to zniosę :cry: będzie zżerać mnie niepewność i tęsknota na zmianę...
-
Lovegood.... Ech.. ja tez z moim bylym bylam 12 bitych miesiecy..Wrrr i do dzis mnie nachodzi.. Ale jak z nim zaczynalam, to jakos normalnie bylo, moglam jesc, spac itp... Ale z M.... jest calkiem inaczej.... Moze to przez ten jego urok osobisty :D
-
Co też może zdziałać ten urok osobisty :D :P
pozdro :D
-
Oj zdzialac moze cuda- wzoraj byłam kupować spodnie w housie - rozmiar s jest za duzy, ale w xs nie dopielam się w rozporku - ale swoj tylek lubie. A teraz to mam taki ładny brzuszek,. ze jak siedze to nie mam wałeczko:)i jest jazz:) i nie robie weidera ani 8min abs tylko cwiczenia tae bo z taki murzynkiem:D