... TRZY WIADRA TŁUSZCZU...
Dzień dobry. :D
Przeczytałam dużą część wypowiedzi na tym forum i myślę, że jest to miejsce dla mnie. Chcę być z Wami, bo widzę, że w tej grupie tylu osobom udaje się osiągnąć cel. Kalkulator wagi/nadwagi/BMI „powiedział”, że powinnam ważyć 65-67 kg. więc spróbuję tutaj pisać o swojej walce … i…. mam nadzieję, o zwycięstwie.
Co prawda klawiatura komputerowa to zdecydowanie nie to samo co fortepianowa, ale dzięki niej można również stworzyć niepowtarzalne utwory, a także wyjawić co człowiekowi w duszy gra. A mnie właśnie gra i to niesamowicie głośno, szczególnie głośno tak w okolicach refrenu: muszę schudnąć, pragnę schudnąć, chcę schudnąć, zrobię wszystko, żeby schudnąć!!!
Schudnąć – dziwnie przewrotny wyraz. Przecież ja, zwyczajnie, muszę się odtłuścić. Tak, odtłuścić!! I wcale nie mówię o jakichś drobnych trzech kilogramach, ale o trzech wiadrach tłuszczu – dokładnie o 30 kilogramach. Tyle muszę „wytopić” z różnych zakamarków mojego ciała. No dobra, nie tylko z zakamarków.
Od bardzo wielu lat podejmuję próby. Przetestowałam najprzeróżniejsze diety i metody. I co??? I pstro!!! Testy ciągle wypadają na moją niekorzyść. Ważę ile ważę, wyglądam jak wyglądam, bo udawało mi się tylko ponoszenie porażek, nie potrafiłam nic zmienić w tym względzie. :D