Witaj Aganna,
hej, chyba wiesz , że " piosenka jest dobra wszystko" , to i na ten jesienny splinek też ;-)
U mnie nic dziś nie wyszło z prawidłowego jedzenia. No cóż..... to niestety u mnie normalka :-(
Pozdrawiam cieplutko
Wersja do druku
Witaj Aganna,
hej, chyba wiesz , że " piosenka jest dobra wszystko" , to i na ten jesienny splinek też ;-)
U mnie nic dziś nie wyszło z prawidłowego jedzenia. No cóż..... to niestety u mnie normalka :-(
Pozdrawiam cieplutko
Dzisiejszy dzień dietetycznie mogę zaliczyć do udanych. Do ważenia jeszcze 2 dni, ale dzisiąj weszłam w dyżurny mundurek roboczy ( czyli garsonka uff :!: ) nie opinał się,
człam się w pracy nieco mniej nadmuchana, a po za tym jak zwykle w tej pracy ok 300 przykucków, więc uda bolą mnie jak wszyscy diabli. Sporo się też nachodziłam.Tak wiEc odchudzanie na piątkę.
Całe szczęście że do pracy z obowiązku i konieczności muszę się pomalować i wystroić, bo inaczej cły dzień przechodziłabym wyglądając jak kocmołuch. Niech żyje praca!!!
Kiedy wychowywałam dzieci i nie chodziłam do pracy , to trochę się zapuściłam.
Najpierw nie mogłam nigdzie wychodzić, a później już nie chciałam. Askoro nie wychodziłam na żadne imprezy to po co miałam chudnąć. I kółeczko się zamknęło. A kg przybywało. Teraz chodzę wszędzie, ale większość moich znajomych jest szczupła, więc choć wychodzę , to przeważnie wracam nieszczęśliwa.
Teraz przede mną impreza andrzejkowa. Niby jest jeszcze trochę czasu i jestem w końcu na diecie. Mam szansę nie tylko nieco zgubić ale jeszcze pokazać sobie, że potrafę panować nad swoim ciałem, i choć jestem gruba to powoli mnie ubywa , anie przybywa.
Tak więc okazuje się ,że nie samą dietą człowiek żyje. Nie tylko załamania gastronomiczne powodują ćhandrę. Ale jutro też jest dzień, a w sobotę ważenie.
AGANNO!!! JESTEM CHLEBOJADEM!!!!TRAGICZNYM POCHŁANIACZEM WĘGLOWODANÓW!!!
BARDZO PRZYDADZĄ MI SIĘ WSKAZÓWKI DOTYCZĄCE KANAPEK BEZ CHLEBA.
NIGDY NIE PRÓBOWAŁAM TAKICH KANAPEK,JUTRO SOBIE JE ZASERWUJĘ,
TO DZIĘKI MOJEMU KOCHANEMU CHLEBKOWI PRZYTYŁAM 18 KG,DLATEGO BARDZO ZAINTERESOWAŁA MNIE TWOJA DIETA LEKKA ŁATWA I PRZYJEMNA ,BĘDĘ TUTAJ CZĘSTO ZAGLĄDAĆ .JESZCZE MAM PROŚBĘ ,CHCIAŁABYM ,ŻEBYŚ PISAŁA SWOJE DZIENNE MENU,JEŻELI CHCESZ. POZDRAWIAM!!!
Cześc Aganno
O :!:, a gdzie się podział mój wczorajszy liścik :!:, pewnie - łajza jedna - zapomniałam o jednym drobiazgu - kliknięciu okienka "wyślij".
Jak miło stwierdzić, że już doszłaś do siebie i szczuplejesz aż przyjemnie popatrzeć. :P :D :P Koniecznie opisuj swoje postępy.
My - trzycyfrówki mamy własne doświadczenia i własną - bardzo długą drogę przed sobą, Dziś uświadomiłam sobie, że mam jeszcze raptem ... 40 kg do zgubienia. :oops: :oops: :oops:
Do tej pory odsuwałam od siebie tę myśl. A teraz jest jak ćmiący ząb. :cry:
A cóż ja tak zaczęłam smędzić i to w Twoim dzienniczku tchnącym optymizmem.
No pewnie że lekko, łatwo i przyjemnie zgubimy nasze kilogramki, :P :P :P a ze troche to potrwa - jakie to ma znaczenie, skoro z tygodnia na tydzień bedziemy szczupejsze - a nie jak dotychczas odwrotnie. :wink:
Pozdrawiam bardzo gorąco i ściskam kciuki aż do bólu. :P :P :P
Kaczorynko!
Ja niestety też przeważnie bywam chlebojadem, jak to zgrabnie ujęłaś, dlatego widzę dla siebie jedyny ratunek w takiej diecie jak teraz .O ile potrafię sobie odmówić kolejnego plasterka sera czy mięsa, to nigdy nie mogłam poprzestać na jednej dozwolonej w diecie kromce pieczywa.
Zawsze oszukiwałam siebie, że moja była bardzo cieniutka i śmiało mogę zjeść drugą, a reszty już nie muszę opisywać. A potem było tak: skoro już złamałam dietę to będę dziś jeszcze jadła normalie ( czyli klasyczne obżarsrwo ) i zacznę znowu od jutra.
No i ważę ile ważę .
Mogę oczywiście pisać co jem. Zawsze wydawało mi się , że takie zapiski są nudne (sama cudzych jadłospisów nie czytam) ale oczywiście jeżeli komuś ma to pomó, choćby tylko Tobie, to chętnie w miarę możliwości wszysto opiszę.
Przede wszystkim co kilka dni gotuję duży garnek jakiejś czystej zupy typu rosół lub pomidorowa. Jeżeji wracam do domu mocno głodna to najpierw piję ze dwie szklanki takiej zupy (one są właćciwie bardzo chude) dość mocno podgrzanej i to mnie ratuje przed złapaniem klasycznej kanapki.
Po wypiciu 2 takich szklanek naprawdę przez dobre 20 min. jest się sytym.
Inne potrawy też staram się przygotowywaś w większej ilości. Np bigos, ryba duszona,gulasz, warzywa duszone z mięsem ( nie z wędlinami) itp.
Staram się aby te potrawy miały postaś smaczną również na zimno
I tak dzisziaj śniadanie: pomidor, dawa kawałki karpia uduszunego na odrobinie masła.
Wbrew obowi,,,,,,ązującum zasadom ryby kładę na zimną patelnię z odrobiną tłuszczu(łosoS bez) i podgrzewam na niezbyt dużym gazie , potem na małum duszę do godz,
Wtedy na patelnię wypływa cały tłusz i ryba robi sę chudziutka i pyszna.
Jem mniej więcej 5 razy dziennie.Opiszę teraz czwartek
ś: pomidor, kulka mozzarelli
2ś:kilka plastrów sera, ogórek, jabko
l:udi kurczaka wędzonego bez skóry
P: bigosik, duuużo zupki
k: ser żółty, karp duszony, kapustakisz, 2 kostki czekolady 85%, jedna szklaneczka winka białego
I tak to mniej więcej wygląda.
W moim przypadku sprawdza się zasada przygotoeanych wcześniej posiłków. Kiedy muszę robić wszystko w ostatniej chwili to w tzw. miedzyczasie zjem tyle, że ta super zdrowa surówka to już tylkogwóźdź do trumny.
Strasznie się z rana rozpisałam, ale może to komuś pomoże.
Hej wam :))
Też jestem z Gdańska :) i oczywiście problem z balaścikiem :) tradycyjnie mam za sobą listę porażek, ale za każdym razem podnoszę się i biegnę dalej :))
Wczoraj trochę myślałam o swoich błędach i stwierdziłam, że muszę z góry ustalać menu... Ale Aganna: twoja zasada przygotowania wcześniej posiłków jest chyba jeszcze lepsza :)
Mnie gubi chaos... muszę nauczyć się planować i żyć zgodnie z planem... :))
A powiedz, co z treningiem? Ćwiczysz sama czy w jakimś klubie ? :))
Serdecznie pozdrawiam :))
Witam ZuzęWidzę,że każdy chce schudnąć lekko, łatwo i przyjemnie ( to trochę takie moję zaklinanie rzeczywistości)
Bardzo się cieszę z każdych odwiedzin, bo jestem kobietą po przejściach (dietetycznych)
Na razie nie chodzę na żadną gimnastykę, chociaż wielw lat należałam do Klubu Kwadransowych Grubasów.Miałam czas na zajęcia rano i utworzyła nam się bardzo fajna grupka, właściwie plotkarsko-towarzyska, czasem nawet pół godziny zajęć potrafiłyśmy przegadać i prześmiać się. Trochę się jednak pozmieniało, nie mogłam już chodzić rano po południu nie lubię ćwiczyć i jakoś tak się to rozsypało.
róbowałam potem w innym miejscu, gimnastyka była fajna, ale uczestniczki nie. Mając wynik trzycyfrowy dość trudno znosić utyskiwania 40kg mieszaków nad jakąś wyimaginowaną fałdką tłuszczu. Xle się tam czyłam brakowało mi poprzedniej grupy a nowej nie znalazłam
Nie znoszę jeździć sama samochodem jest to dla mnie nie do przejścia i jestem skazana na kluby w pobliżu a tam nie mogę się jakoś odnaleźć.
Staram się natomiast dużo chodzić. Muszę narazie kończyćPraca!!!!
DZIĘKI AGANNO !!! MAM NADZIEJĘ ,ŻE TWÓJ JADŁOSPIS NIE MA PRAW AUTORSKICH...hihihi!!
DZISIAJ U MNIE BĘDZIE BIGOSIK...
TYLKO JAKIE MIĘSO??MA BYĆ CHUDE,WOŁOWINY NIE JEMY ,A CIELĘCINA DROGA.
MOŻE SZYNKA WIEPRZOWA??
A MOŻE BEZ MIĘSA?? CHYBA TAK ZROBIĘ ,KAPUSTKA Z GRZYBKAMI I POWIDŁAMI ŚLIWKOWYMI Z DODATKIEM CZOSNKU I ODROBINĄ OLEJU.
SERDECZNIE POZDRAWIAM!!!
Kaczorynko!
Do bigosu wrzucam łopatkę okrojoną całkowicie z tłuszczu, bo po jarskim jestem głodna
Minął pierwszy tydzień i cazs na pierwsze podsumowanie.
Po pierwsze :
są efekty na wadze 3 kg mniej
Po drugie:
strategia jest dobra - nie myślę stale o jedzeniu i nie oczekuję z utęsknieniem końca diety
Po trzecie:
zupełnie nie odczuwam braku pieczywa, za to już wczoraj pojawił się głód warzyw
Wszystko więc wskazuje na to ,Ze wybrałam dobry tytuł postu i być może znalałam również dietę dla siebie. Szczegóły póżniej praca!!!