-
O - a gdzie ta zupa rybna? Ale łosoś też dobra sprawa mmm. :wink:
Aganno wiem że łamię prawa autorskie, ale najbezczelniej w świecie kopiuję sobie Twoje jadłospisy :wink: . Będę z nich korzystać w lepszych czasach gdy dojdę już do satysfakcjonującej mnie wagi. Podziwiam ludzi, którym chce się gotować. Ja pozostawiona samej sobie odżywiałam się wyłącznie suchym prowiantem - na sniadanie kawa, w pracy jakas drożdżówka /raczej dwie/ i wielka uczta pod wieczór złożona z ogromnych ilości chleba z jakimś twarożkowym lub majonezowym smarowidłem i wędliną. Na wierzch symbolicznie nieco pomidorka lub papryki. No i oczywiscie dopychanie wolnych kątków batonikami. Nawet nie moge udawać, że nie wiem dlaczego jestem gruba :cry: .
Ale z tym koniec Panno Elżbieto. Zdecydowałam się na radykalne przemeblowanie mojego modelu odżywiania się. Proszkówka ułatwia mi sprawę bo dzieki niej zapominam o starych nawykach, paradoksalnie - dostaję dreszczy z obrzydzenia na widok słodyczy.
Tak więc Aganno - chudnijmy sobie nadal lekko, łatwo i przyjemnie nie przejmując się tym że zabierze nam to wiele miesięcy. Alternatywą jest tycie - lekkie i łatwe - choć wcale już nie przyjemne. Trzymam kciuki za sobotnie ważenie no i czekam na tę zupkę rybną :wink:
-
Czuję się teraz w obowiązku podawać jadłospis.
Więc najpierw obowiązki:
środa
ś: jajecznica ze szczypiorkiem
o:ryba duszona, kapusta kiszona, jabłka, pasztet
k: zupa,zupa,zupa rybna oczywiście, żółty ser, jabłka, pomidor,pasztet
Troccę posiłków opuściłam, bo przygotowanie ryb jest bardzo praco i czasochłonne.
Dzisaiaj od rana trzy razy ryba dudzona w jarzynach no i strumieniem od rana leje się winko. Ztym winkiem to dzisiaj chyba mocno przekroczę wyznaczony limit, ale świętuję od rana rocznicę ślubu 15 :!: :!: :!: :!: :!: :!: :!:
Mż od rana wystartował z bukietem czerwonych róż, pożyczyliśmy sobie wytrwania następnych 15 lat i zaczęliśmy świętować : on czekoladkami a ja winem.
Na dzisiaj przygotowałam od rana rybę n a zmianę z zupą. Mam nadzieję, że nażadne słodycze się nie skuszę i grzeszyć będę tylko pijaństwem omijając z daleka obżarstwo
W końcu do soboty ( ważenie!!!) tylko dwa dni :wink: :!: :cry:
Na jutro zaplanowałam wstępnie dzień Wodnika, po tym dzisiejszym winie będzie jak znalazł :D :D :D :D :oops: :oops:
-
Jado
jeśli tu zaglądasz, to napisz cokolwiek, bo bardzo mi ciebie brakuje. Czy włożyłać już cokolwiek do swojej szafy?
-
Z okazji tak pięknej rocznicy, życzę młodej parze wszelkiej pomyślności na dalsze lata
wspólnego życia.
Och jak bym chciała mieć tyle po ślubie. Nam stuknęło we wrześniu 40.
Wam też tego życzę. http://www.gifyyy.friko.pl/2/lovely73.gif
-
Aganno życze czy POWODZENIA :!:
Mam nadzieję, że uda Ci się osiagnąć pełen sukces!
Ja dopiero od paru dni na diecie, a ciężko mi strasznie (to znaczy nawet nie tak bardzo ale mam momenty zwątpienia). Byłabym najszczęśliwsza gdyby udało mi się na początek wytrwać chociaż miesiąc....przypuszczam, że później będzie już łatwiej się powstrzymać.
Jadłospis masz bardzo fajny, urozmaicony i na pewno zdrowy. Mój niestety nie podskoczy :wink: Przez cały dzień na uczelni zapycham się w chwilach głodu chrupkim pieczywem pszennym :roll: Później staram się jeśc mało i często :twisted:
Powodzenia jeszcze raz....będe do Ciebie zaglądać :P
-
Witam cieplutko w ten cokolwiek pochmurny poranek (przynajmniej u mnie) :P :P :P. Jak tam samopoczucie po czwartkowych szaleństwach :?: :?: :?:. Takiej rocznicy nie sposób sobie jednak odpuścić. Jeszcze wielu takich życzę - ale już z udziałem czekoladek :wink: :wink: .
-
Witam,
AGANNO, wybacz, ale dopiero dziś po tej dłuższej przerwie wreszcie dorwałam się do kompa i mogę coś niecoś skrobną to tu to tam. Jakiś czas temu miałam trochę więcej czasu wolnego i byłam często na forum. Teraz niestety jest masa obowiązków itp itd ,więc dziś pogodniłam męża od kompa i powiedziałam mu, że na całe popołudnie i wieczór ja siedzę, czytam i piszę ile się da. O, już się wścieka, że nie może wejść na swoje forum, ech....tyran
Bardzo mi się podoba Twoja dietka. Faktycznie jest LŁP , a przy tym jaka smakowita. No ta rybka w sosie koperkowo-cytynowym to hmmmmmm marzenie łakomczucha ;-). Tylko zastanawiam się , co będzie gdy włączysz do posiłków węglowodany?
Noooo,Aganna, gratuluję tych 15 lat z Panem Małżonkiem.
Mnie w przyszłym roku stuknie z mojm 10 latek. Jak mi się to udało to sama nie wiem.
Moja szafa nadal pusta.... i nie wiem czy coś w nią w najbliższym czasie włożę. Dalej chaos, brak czasu i gonitwa myśli.
Pozdrawiam cieplutko,
-
Mogę z dumą zapisać na swoim koncie kolejny sukces. WAGA SPADŁĄ o kolejne 2kg.
Nie jestem głodna, jem dosyć, mogę pić wino ( czasem nawet bez umiaru ) a waga spada :!: :!: :!: :!:
Coraz bardziej jestem skłonna wierzyć, że dobrze wsłuchałam się w siebie i wybrałam to co mi służy.
Wprawdzie 2 tygodnie to niezbyt długo, ale ja nadal czuję się świetnie, nie tęsknnię za pieczywem, bardzo polubłam kanapki z jabłek , z szynką , z serem, z mięsem, pasztetem ,z czymkolwiek.
Właściwie już dawno nie pamiętam tak bezproblemowej diety.
Zapełniłam lodówkę po brzegi pysznymi potrawami. Kurczak wędzony, Losoś wędzony, Losoś w galarecie, ryba po grecku, kapusta, ogórki, pomidory, ser żółty 17%, jabłka,jajka, buraczki, marchewki i jeszcze parę innych przysmaków. Jestem więc spokojna, że gdybym zgłodniała gwałtownie, to mam mnóstwo pusznych przysmaków.
Spędziłam z przyjemnością całe przedpołudnie w kuchni i byłam tak zajęta, że o obiedzie przypomniałam sobie o 15.00.
A poza tym nadal świętuję, winko czerwone się leje, goście się wymieniają.
Mam też wrażenie ,że powoli stabilizuje mi się pewien poziom przyjemnej równowagi, tak jakbym nareszcie mogła ( moZe jeszcze nie tak bardzo głęboko ) trochę odetchnąć.
Może coś zacznie się wreszcie jakoś układać
Elka
Dzięki za nieustanne wsparcie :) :) Ale gdzie mi tam do Ciebie!!!
Ja na Twój wynik poczekam teraz pewnie z miesiąc. Ale szczerze gratuluję zazdroszczę :oops: :oops:
Jado
bardzo się cieszę, że się odezwałaś, mam nadzieję,że chociaż bardzo małymi kroczkami, to jednak po troszeczku zbierasz się w sobie. A jeśli nawet nie to taki stan zawieszenia też się czasem przydaje. Więcej jodu Jado , szum morza świetnie pozwala zebrać myśli.
Kiedy byłam w dole, a nawet niebycie, często chodziła i stałam słuchając bezmyślnie morza. To baardzo przyjemne i luzujące.uSciski nieco zachwiane
Muszę jeszcze zapisać koniecznie jedno wydarzenie, które przemknęło tak niepostrzeżenie,że omal bym o nim zapomniała. Wczoraj przeszłam, zupełnie bezboleśnie dzień Wodnika. Było super.
-
Oooooooo - rewelacja - kolejne 2 kg. No to teraz mnie zżera zazdrość :lol: :lol:. Czuję sie jakbym przez wiele tygodni wdrapywała sie mozolnie na jakąs góre a na szczycie odkryła, ze z drugiej strony prowadzi na nia kolejka linowa :wink: :wink: :wink: . Fantastycznie Ci idzie :lol: :lol:. Nie moge się juz doczekac kolejnego sobotniego raportu :lol:.
Dzięki Ci bardzo za miłe życzenia - zapach morza i szum fal przetoczył sie przez kraj i dotarł do mnie :P :P :P napełniajac mnie siłą do zmagania sie ze światecznymi wizytami u rodzinki :lol: :lol:.
-
Kolejny tydzień rozpoczęty. Rodzina rozesłana do swoich zajęć na mieście, klienci bardzo nie przeszkadzają, więc czas na jakiś mały raporcik.
Na razie powolo ( oj jak powoli!!!) zaczynam delektowaś się przymierzaniem swoich ciuchów i niektóre sprawiają mi miłą niespodziankę. Łyżką dziegciu jes to , Ze niestety tylko niektóre.
Ale obiecałam sobie, że koniec z dołowaniem. Tylko pozytywnie.
Cieszę się, że sprawdził się system gotowania naraz dużej ilości jedzenia, bo rzeczywiście mając w lodówce pyszne dozwolone potrawki, nie sięga się po nic przypadkowego. Trud i pot wylany w ciągu jednego dnia w kuchni zostaje wynagrodzony wynikiem nawadze.
Teraz jak zwykle trochę buchalterii
niedziela poniedziałek
ś: jabłko i łosoś w galar jabłko i kurczak wędz.
o:buraczki,kapusta,kurczak marchewka, kurczak wędz,ryba po gr.
ryba po grecku, kapusta
k:ryba w galarecie ,pomidory wędlina,pomidory, ryba,jabłka
jabłka, ogórki,wędlina
Nie wiem właściwie, czy na pewno zapisałam wszystko, bo właściwie nie bardzo zwracam uwagę na to co jem w danej chwili. Byle był z grupy ustalonej przeze mnie jako dozwolone.
Nie muszę kilka razy dziennie ustalać posiłków, to jakoś tak dzieje się samo.
Dni świąteczne upłunęły domowo, powoli, w pewnym uporządkowaniu, bez zgrzytów.
Mam wrażenie, a nawet coraz głębsze przekonanie, że dobrana dieta również stabilizuje mi nastrój.Dzieci robią te same wkurzające rzeczy, ale nabrłam do tego pobłażliwego dystansu, mąż też się nie zmienił, ale do wczorajszych długotrwałych ( jak swykle) poszykiwań kluczyków podeszłam ze stoickim spokojem.
Elka
jak tak dalej pójdzie to do Świąt znajomi przestaną Cię zauważać, przemykającą chudziutką jak cień. Kiedy ja cię dogonię??? Aż się rozmarzyłam i nadal nieustannie Ci bardzo brzydko zazdroszczę :!: :!: :!: :!: :!: :!: