-
Witaj Aganno - coraz bardziej mi się tu u Ciebie podoba. :lol: :lol: :lol:
Poszłysmy sobie różnymi drogami, a efekty mamy obie. :wink: Mam dzis trochę taki spleenik i zaczynam się zastanawiac, czy nie lepsza byłaby dieta wysokobiałkowa (czytaj dieta z mięskiem, serkiem i jajkami, przy której jest w co wbić zęby :wink: ).
Nic to, jak się powiedziało A teraz trzeba powiedzieć B i poczekać tydzień do pierwszego mięska.
Niech żyje dieta lekka łatwa i przyjemna przy czym SKUTECZNA!!!
Mmmm - jeszcze raz sobie poczytałam Twój przykładowy jadłospis. :wink: Tylko sobie nie myśl, że się poddam :wink: , za daleko juz zaszłam i nie zawrócę, zbyt dobrze znam konsekwencje. :twisted: :twisted: :twisted:
Pozdrowionka i smacznego dietkowania :P :P :P
-
Elia
Wytrwaj przy swiom , to jeszcze tylko parę dni. Wpadniesz w dołek, ja kolejny raz coś zawalisz. A tam podbudujesz się że teraz każdą górę przeniesiesz.
Apotem zapraszam jak najbardziej, możemy się prześcigać w wymyślaniu extra potraw w ramach dozwolonych. Zapraszam do mojej kuchni.
Na początek trochę buchalterii
śn.: kurcza wędzony, jabłko
IIśn:ser żółty, pomidor
l: rosołek,kurczak duszony, fasolka, ogórki kisz.,
p:ser żółty, pasztet, ogórek
k:bigosik, serek jabłuska, winko
I to by było na tyle.WypisaJam to co pamiętałam, bo właściwie tak bardzo to nie zwracam uwagi na to ile jem
Większoś mądrości, które tu wypisuję pochodzi niestety nie z mojej głowy.
Taki sposób podejścia do diety wybrałam na podstawie książki Elżbiety Zubrzyckiej "Schudnąć bez diety". Polecam, wszystkim odchudzającym się, bo to bardzo budująca lektura i prawdziwy balsam dla duszy. Krok po kroku jasno i czytelnie dowiadujemy się , dlaczego tyjemy i nie możemy skutecznie schudnąć.
Autorkę znam trochę z felietonów okobietach w tv lokalnej, była też raz czy dwa ekspertem w ń Rozmowy w toku TVN
Rozpoczyna dopiero drugi tydzień diety, więc za wsześnie na jakieś ogólne mądrości.
Jednak jeżeli początrk ma świdczyć o końcu ,to nie miałabym nic przeciwko temu :P :P :D :D :idea:
-
AGANNO ZROBIŁAM BIGOSIK,WŁAŚCIWIE KAPUSTKĘ Z GRZYBKAMI I ZJADŁAM DZISIAJ W NALEŚNIKACH ,ZROBIŁAM SOBIE TAKIE KROKIETY ,WYSZŁY SUPER ,ZROBIŁAM 30 I RODZINKA ZJADŁA ,JA ZAŁAPAŁAM SIĘ NA 4.
WCZORAJ JADŁAM SAMĄ KAPUSTKĘ.
JUTRO ZROBIĘ SOBIE DZIEŃ BEZ WEGLOWODANÓW,MAM NADZIEJĘ ,ŻE WYTRZYMAM.
SKORZYSTAM Z TWOJEGO DZISIEJSZEGO MENU.SERDECZNIE POZDRAWIAM!
-
[color=indigo]Chlebek jest najsmaczniejszy z całego jedzonka......uwielbiam go.Taka chrupiąca skóreczka mniam mniam......kanapka to podstawa jedzonka.......ale kanapka bez chleba? To moze zdać egzamin....muszę spróbować[
A dietla łatwa lekka i przyjemna baaaaaaardzo mi się podoba :)
/color]
-
Hejka,
AGANNO, mam książkę, o której wspominasz w swoim poście. Przeczytałam ją od deski do deski, ale do tej książki według mnie trzeba zaglądać co jakiś czas, bo chyba wtedy przesłanie w niej zawarte da efekty.
Pozdrawiam cieplutko
-
DZIĘKUJĘ AGANNO :!: :!: :!: Dziś juz się czuję fantastycznie - faktycznie - mogłabym góry przenosić. Mój szef w pracy się ucieszy :wink: :wink:
Jesteś żywym dowodem tego, że aby zgubić kiloski nie trzeba się głodzić. :lol: :lol: Warunek - maleńko weglowodanów. Wyszło mi na to, że przy takiej diecie podobnie jak przy głodówkach występuje "efekt ketozy" - brak głodu przy lekkiej euforii. :P :P
Ja też jestem w euforii wcale nie lekkiej gdy obejrzałam zdjecia dziewczyny "przed i po" - róznica 20 kg i "paru lat" (Link do tej strony podaje Kasia60 na forum "Dieta oparta o wartości kaloryczne" - "Dieta Cambridge")
Aganno, ja juz żałuję że nie mam aparatu, chociaż zdjecia "przed" zamnęłabym chyba w sejfie, klucz do którego postarałabym sie szybko zgubić :wink: :wink: :lol: :lol:
-
Na początek wszystkim diękuję hurtem za odwiedzini.
Teraz będzie indywidualnie:
Jado
masz rację ,tę książkę trzeba czytać wielokrotnie.Najpierw szybko, potem coraz wolniej, a potem po kilka stron co parę dni. Miałam kilka podejść do sposobu tam opisanego, nie tylko że nie chudłam, ale jeszcze tyłam , w nadziei ,że organizm wie co robi.
Teraz już wiem, żebu się udało, trzeba najpierw osiągnąć pewien względny poziom rOwnowagi i spokoju wewn. ,nie oczekiwać cudów i wtedy powoli zaczyna działać.Tym bardziej ,że jestem jednycm z klasycznych przykładów grubaski niemogącej schudnąć opisanym w tej książce.
Jak wiadomo ,nie ma jednego sposobu dobrego dla wszystkich, ale czyta się przyjemnie i można się rozmarzyć. ( a najpierw nad sobą użalić)
Życzę więc owocnego czytania i żadnych dołków, chyba że takie o głebokości kałuży.
Slonka wczoraj nie wywyłałam ale dziś już jest, więc głowa do ^
góry :!: :D :lol: :P :wink:
RudaCo to są za wrogie propagandy!!!
Wybaczam, bo nie rozsmakowałam się w twoim opisie. Na razie u mnie w domu trwa walka o kurczaka wędzonego :!: :!: :!:
Rodzina jest rozczarowana , że on jest mój, musiałam się z nimi podzielić. Wiec opisy pieczywka na szczęście mnie nie wzruszają , czego i tobie życzę pozdrawiając serdecznie
Elija
Gratyluję wyników i świetnego samopoczucia. Zapraszam nadal do mnie do kuchni. Rodzina wyrywa mi nie tylko kurczaka , ale także pieczarki faszerowane, wypinając się na inne jedzenie. W ten sposó nieświadomie podnoszą atrakcyjność mojej diety.
Myślę jednak, że tak jest trochę też dlatego, że bodaj po raz pierwszy ja sama ważam ją za taką ja w tytule postu.
mocne uściski
Kaczorynko!
Myślę ,że jedząc tak pyszne potrawy, jak ja z pewnością dzień bez węgl. upłynie Ci bardzo przyjemnie. Jako lekką pomoc podaję swoje wczorajsze menu:
ś;kurczak wędzony, jabłka
l:o: ser żółty, ogórki kisz,pieczarki faszer. mięsem z indyka,rosół, surówka z dyni,fasolka
p:kurczak,jabłko
k:ser żółty, pomidor, pasztet,rosół
Mam nadzieję że coś Ci z tego przypasuje, trzymam kciuki za dień bez chleba.
-
Ale tak wogle bez??????????nawt kromeczki? A makaron, ryż? Sałatki wszelakie?
-
Wizyty tutaj zastępują mi widok i zapach jedzenia hehe :wink: :wink: . Mieszkam sama, nie kupuję więc i nie gotuję jedzonka dla rodziny. Ma to swoje dobre strony - trudno rzucić się na zawartość pustej lodówki :wink: :wink: :wink: . Ja już w poniedziałek dorzuce do dietki miesko - gotowana pierś z indyka lub kurczaka albo rybka :roll: . W sumie w pierwszym tygodniu - dodatkowe 100 kcal dziennie. Muszę się pilnować z jo-jo :evil: . Dobrze wiesz jak trudno wrócic do jedzenia po restrykcyjnej diecie i nie utyć - a co dopiero utrzymac tempo zrzucania kilosków przy zwiekszaniu ilosci jadła. Czeka mnie ciężka praca - ale samo to co już osiągnęłam dodaje mi skrzydeł :lol: :lol: :lol: .
Pozdrawiam goraco - z niecierpliwością oczekuję kolejnych komunikatów wagowych.
Do Rudej55 - nie ma lekko - albo brzuszek pełen chlebka - albo bez brzuszka. :wink: :wink: :wink:
-
Kolejny dzień minął. Trochę nerwowo, ale na szczęście nie miało to wpływu na ilość jedzenia.
Dietetycznie w normie.Trochę za dużo jabłek. Ale po kolei
ś:kurczak,jabłko
l:biała w sosie pomid, jabłko
p:ser, serek wiejski,jabłko
k:serżółty, jabłko, pomidor,kurczak wędzony,
Trochę zrobiło się monotonnie, ale na jutro w planach łosoś w sosie cytrynowo-koperkowym. Pyyyyycha :!: :!: :!:
Muszę też wymyślić jakąś zupę lub danie jednogarnkowe w dużej ilości Zeby trochę wznieść sie na kulinarne wyżyny.
Zawsze ,gdy jestem na jakiejś diecie zaczynam bardzo ostro dostrzegać nadmier kg. Wpędza mnie to w kiepski nastrój.Pomimo, Ze waga spada, to nie wpadam w euforię, tylko bardzo wyrażnie widzę niezbyt przyjemną9wizualnie) rzeczywistość.
Chyba jest coś w tym ,że podświadomość nie chce oddać ani grama, bo kiedy mam chwile kulinarnego szaleństwa to świetnie umiem sobie wmówić, że nie jest tak żle, że wcale nie tyję, że inni też są grubi i żyją.