U mnie dzis nieźle. wczoraj dopadło mnie mlekopijstwo po fitnessie prawie litr poszedł około 20 :)
Amandi co do metody Michaela Montignaca to jak chcesz poczytaj http://www.montignac.pl/
Asiula widzę cele podobne i waga wyjściowa też :D
Wersja do druku
U mnie dzis nieźle. wczoraj dopadło mnie mlekopijstwo po fitnessie prawie litr poszedł około 20 :)
Amandi co do metody Michaela Montignaca to jak chcesz poczytaj http://www.montignac.pl/
Asiula widzę cele podobne i waga wyjściowa też :D
Odziwo z jedzeniem 800 kcal dziennie nie jest az tak zle.. myslalam, ze bedzie mi ciezej przywyc (troche smiesznie to brzmi od wczoraj zaczelam) do takiej diety, a dzisiaj ehhh... nawet nie chce mi sie jesc, wypilam tylko zielona herbate ;-) Buu... omijam kuchnie szerokim lukiem, zeby mnie nic nie kusilo (bo wiem,ze jezeli chwyce chociaz jedna kanapke to wew. glos bedzie chcial wiecej i wiecej i wiecej...) ;-) Ale za tydzien i tak zaczynam jesc 1000 kcal zeby nie przyzwyczajac organizmu do taaaaak ekstremalnych warunkow :roll:
asiula81 - ja też nie dietkuję bardzo restrykcyjnie, a czekolade też jadłam 2 dni temu, przecież nie można całkowicie rezygnować z życia. Gdybym siedziała w domu, to bym pewnei po słodycze nie sięgnęła, ale jak idziesz gdzieś, a ktoś Ci wpycha, to cóż... Ja nie chcę wszytskim naokoło opowiadać, że się odchudzam, bo jak zawale to nie chcę się potem wstydzić, heh.
waszka - zerknęłam na stronkę, ale to zbyt skomplikowane jak dla mnie :P, ale widze,że Tobie dobrze idzie stosując tą dietkę, trzymaj tak dalej :)
thunderlady - tylko jedz śniadania, i wogóle często, co 3-4h, wtedy metabolizm cały czas jest pobudzony, w 800kcal naprawdę można całkiem sporo zjeść, ja teraz będąc na 1000 czasem mam problem i wręcz się zmuszam do zjedzenia np. drugiego śnaidania (zwykle od śniadania do obiadu nic nie jadłam, o ile wogóle jadłam śnaidanie), bo wiem, że tak będzie dl amnie lepiej, trzymam kciuki i pisz tu jak Ci idzie, jestem Z Toba :)
A dziś, wstałam późno, bo po 9:00, ale też wczoraj siedziałam chyba do 1:30 nad projektem na zaliczenie, heh, masakra. Dziś mam na 13:30 to się jeszcze trochę pobycze.
Sniadanko sobie właśnei zjadłam:
:arrow: maślanka truskawkowa - 200ml (cóż za zmiana, zawsze był jogurt naturalny, ale szczerze... taka średnia była...)
:arrow: Frutina 30g (na oko)
:arrow: trochę borówek amerykańskich
wychodzi(tak myślę) - 240kcal
II śniadanko
:arrow: wasa
:arrow: 4 plasterki krakowskiej suchej
:arrow: pół ogórka kiszonego
:arrow: 2 mandarynki
ok. 130kcal
Aaa a właśnei ściągam sobie te 8 minutowe filmiki z ćwiczonkami. Zaraz będę mieć wszystkie i zaraz się za nie ostro zabiorę :D
Obiad - obiadu dziś brak, nie miałam możliwości, dopiero koło 18:30 wróciłam do domq.
Więc kolacja:
:arrow: 2 wasy
:arrow: 5 plasterków krakowskiej
:arrow: trochę wędzonego kurczaczka (tak na jedną wase)
:arrow: 4 plastereczki ogórka świeżego
:arrow: szklanka soku pomarańczowego
ok. 260kcal
I wyszło mało.... dlatego też wcięłam jeszcze 2 czekoladki merci, obiecałam sobie, że poniżej 800kcal jeść nie będę.
Także 2 x merci - 160kcal.
Heheh.. amandi czyli to juz studia ;-) skoro piszesz o zaliczeniach, projektach i zajeciach na godzine 13... ja jak narazie jestem w 3 klasie LO (maturalna) teraz mamy troche inny system nauczania (ale to sie wytnie). A siedze w domu gdyz dopadlo mnie przeziebienie. Tak z ciekawosci to co studiujesz i gdzie?? :lol: W sumie to sama za niecale 3 miesiace bede musiala sie okreslic na jakie studia zdaje...tzn. cel wytyczony mam ale zobaczymy jak bedzie z jego realizacja. W planach pedagogika badz socjologia, chociaz bardziej jestem za pedagogika...lubie dzieci ;-) sama mam 4 rodzenstwa w tym 3 mlodsza odemnie a najstarsza hehe... studentka prawa nie mieszkajaca z nami :/
No tak.. studia niestety... i to już 3 rok, cóż stara już jestem. W środę 22 latka mi stuknęły. A studiuję dziiennie informatykę i ekonometrię na Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Łatwo nei jest, ale coraz fajniejsze przedmioty się zaczynają, bo przez pierwsze 2 lata to sama mata i jakieś pierdoły. No i niestety z racji kierunku bardzo dużo czasu muszę spędzać przed kompem, to nie trudno przytyć sobie.
Pedagogika - ciekawy kierunek, ale dobrze się zastanów, bo to decyzja na całe życie.
No to niedługo maturka Cię czeka, ja moją wspominam bardzo ciepło. Czwartą klasę L.O. (bo ja to jeszcze starym nauczaniem szłam) wspominam jako chyba najlepszy rok w moim życiu (no 3 też była niezła, bo osiemnastki). Imprezki, całkowity luzik, na maturach była cudowna pogoda, cudowny czas. A stres jakoś mi odleciał może też dlatego, że miesiąc przed maturami zakochałam się z wzajemnością zresztą, a co zabawne w chłopaku, z którym 4 lata chodziłam do klasy, heheh. I jesteśmy razem do dziś :) . Wiec po L.O zostałą mi matura i miłość. Chciałabym wrócić do tych lat... Ale mi się powspominało, heh. No, ale teraz też dobrze jest.
Ojej to musisz mieć wesoło w domu z taką liczbą rodzeństwa :) , ja niestety jestem jedynaczką i często samotnie sobie siedzę w domq.
A po studniówce już? Jak było?
Wkurzam się...
bo qrde nie moge się zważyć, już 9 dzień dietki i za bardzo nie wiem jakie wyniki. Mam wagę, ale taką szczerze mówiąc choćby wcale. Już jak ją postawiłam na ziemię to patrzę, a tu nie ma kreseczki na zerze, o nie... jest na jedynce! pfff to ja nie wiem czy to jedno kilo mam se odjąć czy też nie... ehh , muszę się do kogoś wybrać na ważonko...
A dietka pięknie idzie, tylko ruszać się nie chce. Ale dzisiaj 2h biegałam po sklepach to coś tam niby spaliłam...
Hej laseczki, a jak Wam idzie?
10 dzień i dobrze jest :)
Tym razem amm marny weekend - taki weekend bez weekendu. Dużo roboty, na poniedziałek 2 projekty do oddania... Już siedzę od rana przed kompem i niestety jeśli chcę skończyć to będę tu siedziała do niedzieli wieczora (w tym przypuszczam 6h snu), bleeeeh.
A dietkowanie idzie spoko, tylko ruszać się nie mam kiedy, poza tym jakaś zmęczona jestem...
Śniadanko
:arrow: pół grahamki
:arrow: pół plasterka sera żółtego
:arrow: troszkę masła
:arrow: pół puszki tuńczyka w sosie własnym
ok. 250-300kcal
Obiad
:arrow: makaron (nie wiem ile, takaśrednia oprcja)
:arrow: sos grzybowy
nie mam pojęcia ile to może mieć.. policzyłam z 450kcal
Podwieczorek
:arrow: pół jabłka
:arrow: czekoladka merci (a co mi tam, jak się uczę to potrzebuję czekolady i chcę też ćwiczyć siebei, aby być w stanie zjeść tylko jedną.. jedną!!! nie całe pudło od razu :? )
100kcal
Kolacja
:arrow: pół grahamki
:arrow: ok. 1/3 puszki tuńczyka
:arrow: skubnęłam ciut wędzonego kurczaczka
ok. 150 - 200kcal
A więc wyszedł gdzieś tysiączek, dzień udany, choć dopiero po19, to raczej nei przewiduje wpadek :D
11 dzień
Ehhh, już od rana siedzę nad projektem z baz danych. Jutro termin, a ja mam jeszcze w cholere roboty... Bleeh Poza tym coś się chora zrobiłam, katarek, kichanie itp... A na termometrze -20 :shock: Bosheee, dziś nigdzie nie wychodze...
A śniadanko takie było:
:arrow: 1 wasa
:arrow: 1 jajko na miękko
:arrow: ogórek kiszony
:arrow: 4 plasterki krakowskiej
wychodzi ok. 180kcal
Mało i dobrze, i tak cały dzień będę siedzieć przed kompem to nic nie spale, poza tym obiad będzie pewnei spory, cóż niedziela, mama chyba kurczaka pichci, na pewno nie dietetycznego :? .
Obiad - tak jak się spodziewałam - spory.
:arrow: pierś kurczaka (pieczona na patelni :? )
:arrow: ryż - sporo
:arrow: marchewka tarta z czosnkiem, śmietaną i majonezem
massssakra wyszło mi 750kcal ??? hmmm...
Podwieczorek
:arrow: pół jabłka
35kcal
To na kolację niecałe 100...
Będzie tak: Kolacja
:arrow: 1 wasa
:arrow: trochę tuńczyka w sosie własnym
70kcal
Plan dobry, tylko dopiero jest 15:00 hihi, ale co się w sumei może zdarzyć... Ok, wracam do projektu.
19:54
Oczka bolą... Prawie 10h przed kompem non-stop daje się we znaki... Jeden projekt z głowy (na Systemy Informatyczne Zarządzania), a drugi jeszcze w trakcie (Bazy Danych)... FUJ
23:06
Bleee ide spać... Może jutro na okienku dokończe jeszcze ten projekt, teraz olewam... Nie jestem stworzona do nocnego kucia.
A w sparwie dietki, wszystko zgodnie z planem, tylko.. zero ruchu, zero - 13h przed kompem!!! pfff za to jutro na -20 stopniowym mrozie może coś spale... heh
Good Night
12 dzień dietki
Rano na uczelni, heh ponad -20 stopni, oczywiście tramwaje nei jeździły, 15 minut zasuwania na przystanek autobusowy, potem 20min. czekania na autobus, myślałam, ze sopel lodu ze mnei zostanie tylko... Ale w końcu przyjechał :)
Oddałam jeden projekt - oceni w ciągu tygodnia, drugi przełożyłam na środę :D Dobrze jest.
A co do dietki, to:
Śniadanko:
:arrow: ok. 150ml maślanki truskawkowej
:arrow: płatki Frutina
ok. 170kcal
II śniadanie:
:arrow: grejpfrut
:arrow: ze 3 łyżki ryżu (z wczorajszego obiadku)
ok. 160kcal
A teraz może trochę ćwiczeń...
Obiadek:
:arrow: spory talerz zupy ogórkowej (z ziemniakami - niestety...)
260 - 300kcal
Podwieczorek:
:arrow: czekoladka merci
60-80kcal
Kolacja:
:arrow: pół bułeczki
:arrow: pół łyżeczki masła
:arrow: 4 plasterki krakowskiej
:arrow: pół ogórka
:arrow: szklanka soku pomarańczowego
ok 350kcal
Trochę spora ta kolacja dziś... Ale w limicie wszystko jest. A jutro naleśniki :D , kurde mama chce mnie chyba utuczyć :? , jakoś muszę obliczyć wszystko, żeby było dietkowo. Ide sprawdzić ile te naleśniki mają...
Widzę, że idziesz jak burza - dietka po prosty wzorcowa
Co do czekolady - może powinnać kupić sonie magnez w tabletkach???