-
Gdybym zostawiła to tylko własnym domysłom nigdy bym nie wymyśliła takiej wersji, Jeni. Ona to powiedziała otwartym tekstem: ".. I będę wredna, ale życzę ci żeby nic z przeprowadzki nie wyszło, bo kto się moimi kotami zajmować będzie?!" :? Tylko dlatego dało mi to do myślenia. Ja myślę o ludziach pozytywnie, nie zakładam, że wiem, wolę zapytać. Wolę wyjaśniać na bieżąco. Czasem się udaje.
Zapowiada się dla mnie trudny okres. ZIABY wyskakują dookoła, czyli zwalają się kłopoty w ilości hurtowej. Powoli ręce mi opadają, ale jeszcze tłukę tałatajstwo .. :evil:
-
Eeee...no to mnie zamurowało...jak można być tak bezpośrednim :/ Przykro mi Mirielka z tego powodu. Bo to nic miłego się dowiedzieć, że Twoja przyjaciółka jest nią tylko dla swojego zysku :/
No ale jak to mówią przyjaciół poznajemy w biedzie. Myślę, że właśnie teraz jak potrzebujesz pomocy w różnym zakresie odkryjesz ludzi, którzy są wspaniali nie dlatego, że Ty im możesz coś oferować. Tego CI życzę!
Trzymaj się cieplutko. I proszę o kciuki dzisiaj 14-16, bo coś mi się zdaje, że mam jakiś egzamin :/
-
Może będę brutalna w swoim osądzie, ale myślę, że byłaś potrzebna, żeby się kotem zająć, ale kiedy już nie będziesz mogła tego robić to " niech Ci się wiedzie jak najgorzej..."Tak bywa. To jest przykre, ale właśnie takie znajomości weryfikuje życie. Koleżanka okazała się interesowana.
Podziel się z nami swoimi przepisami - Dietkowa Książka Kucharska
http://tickers.TickerFactory.com/ezt...d72/weight.png
http://tickers.TickerFactory.com/ezt...3fe/weight.png
-
Odebrałam .. nie - właściwie to nie odebrałam. Zostały mi odczytane moje wyniki badań krwi i RTG. FATALNIE. Nowy lekarz (moja pani choruje), nowe leki, nowa dieta. I irytacja, bo wyniki były złe już 5 miesięcy temu bez reakcji ze strony mojej pani. W nieświadomości zapuściłam się bardziej. Oczywiście w kwestii cholesterolu, co w przypadku "podwyższonego poziomu wieku" ;) jest powszechnie spotykane :( Oczywiście dieta SB, która na śniadania preferuje jajka (tzn nie sama dieta, ale tak było najwygodniej) tylko pogorszyła sytuację. Zabieram się zatem do przekonstruowania diety, OBOWIĄZKOWO ruch i nie ma zmiłuj w tej sprawie. Połowę zaleceń dietetycznych i tak spełniam, ale sól won! Mięso czerwone won! Na pewno nie zgodzę się na więcej węglowodanów niż teraz! Nic z tego. A słodyczy i tak nie jadam, tłustości nie lubię, powoli ale chudnę. Gdyby mi doktor zabrał zielicho to bym go od razu zamordowała.
Pytanie co jadać. Nabiał na śniadanie? To w pracy będę balonik. Śmierdzący balonik. Samo zielicho? Hmmm .. Rybka :) Gotowana rybka w galarecie :) Gotowany kurczak w galarecie :) Potem goła :( kawa, owoce. Potem kanapka z wędliną bez zżółkłego serka :( i zielicho. Potem zupka lub gotowane warzywa. Jako przegryzka coś z owoców lub sałatka i na kolację nabiał - biały chudy serek lub coś na kefirze - koktail czy tp. Wygląda nieźle - w planach.
Galaretek do pracy nie da rady - w pokoju mamy 31C i mózg się lasuje. Może przez ten tydzień kiedy mnie nie będzie w pracy załatwią nam lodówkę - pismo napisałam i zostawiłam, szef podpisał zgodę. No bo ja mam zwolnienie. Cztery za duże czyli za ciężkie kartony z książkami i stan zapalny kręgosłupa. Rwie bólem i kurczami, że psy w nocy na podłogę skopuję. Niechcący. Ale najwyraźniej celnie ;)
No i wiadomo czemu tak mnie ciągnie do pomidorów. Totalny zanik potasu we krwi prawie. Stąd też te kurcze. A na opis mojego RTG kręgosłupa szyjnego pan aż osiadł na krześle bezwładniej (bo i tak siedział bezwładnie, bo upał). Jak mi zaczął wyliczać co mnie może boleć/drętwieć itp (a ja kiwałam głową - tiiaaaa wieeeem .. tiaaa maaaam) to oczka mu się tak zabawnie coraz większe robiły ;) NOWY :) Młodziak - aż go zapytałam co robi w przychodni, czemu nie gdzieś w Irlandii? NA RAZIE tu - powiedział ;) Mądre dziecko :)
Tak więc będę w domku. Trochę poleżę, trochę popakuję i poprzeglądam. Dopiekę Precious i szybciej zechce mnie rzucić dla swobody wszelakiej na swoim. :twisted:
-
które książki fantasy lubisz czytać najbardziej?
-
Gorąco. Dobrze, że nie muszę iść do pracy :) Zostawiłam dyspozycje dla współtowarzyszy instytutowej niedoli - zadania bojowe do wykonania. W nagrodę mogą zjeść zostawione przeze mnie owocki - pół kilo WIELKICH czereśni, grejfrut i wiśnie. Ja sobie zjem w domku arbuza :)
Fantasy? Hmmm .. może zacznę od tego, że nie dzielę książek SF na s-f i fantasy i inne. Traktuję je jak to samo i kocham hurtem. A ulubione to:
I miejsce i złoty medal - Tolkien :) Zawsze i wszędzie :)
II miejsce i srebrny medal - smoki :) czyli cała seria McCaffrey
III miejsce i brązowy medal - świat czarownic Norton :)
IV miejsce i brązowy medal - Pratchett :) - awansuje systematycznie z każdą przeczytaną książką
Muszą być dwa brązowe medale - tak jest sprawiedliwiej.
Lubię Lema, LeGuin, Carda i pozostałych 150 autorów z mojej przepastnej biblioteki :) Poluję na kilka nowych/starych (dowiedziałam się o ich istnieniu a nie czytałam). Wiwat Allegro :)
Teraz o diecie. Produkty, z których muszę zrezygnować, a które jadałam w dość umiarkowanych i tak ilościach to przede wszystkim jajka, ser żółty, śmietana, czasem makarony jajeczne, majonez. Krewetek nie mogę. WRRRRRRRRRRRRR :( Reszty z listy zakazanych i tak nie jadałam. Więc skąd ten wściekły cholesterol?! Często smażone było. Tak więc niniejszym udaję się do kuchni ugotować sobie rybkę :) Będzie w galarecie a i zupka z tego wyjdzie :)
-
:D Niech się współtowarzysze teraz męczą. A Ty odpocznij sobie, niedobrze z tym zdrówkiem. No przeprowadzka i kręgosłup to wzajemni wrogowie niestety :/
Staraj się troszkę oszczędzić.
A z Twojej listy zakazanej, hmmm, nie musiałabym ograniczać, właściwie nie spożywam ;) Ehh, te opóźnienia...to już dzisiejszy drugi taki wpis na tym forum..i skomentuję znowu tak samo...bez komentarza...
Trzymaj się twardo!!!!
Buziaki!
-
Dorsz w galarecie wyszedł RE WE LA CYJ NY :) I porcja tylko 110 kcal :)
I muszę się pilnować, by całego nie pożreć od razu .. hihi ;) Łakomczuchy nie powinne gotować smacznie :D
Wczorajszy dzień dał mi do wiwatu. Upał i ból głowy o mało mnie nie doprowadziły do ... no nie wiem nawet do czego. I jeszcze nowe leki, przeciwbólowo-otumaniające czyli śpiączka całodzienna. Mimo dwóch kaw. GOŁYCH :!: Tzn bez śmietanki. FUJ :!: :( Leżałam pokotem półprzytomna, jednym okiem ślipiąc w TV na tenisa ( .. nadal Nadal .. ), jedną ręką przeciągając się z lekka bezwładnie z Toto jakąś skarpetką w supełki pozawiązywaną. Drugą ręką drapałam Nikę za warczącym z zazdrości uszkiem. Tzn ja wiem, że uszka psie nie warczą, ale ona to potrafi. Drapiesz za uszkiem - powarkuje. Ale spróbój NIE drapać :!: Warczy głośniej ;) A że przeważnie leży tuż przy mojej głowie to wolę drapać. Czasem w to warcząco-mruczące pyszczydło wciskam jej palec - zapada błoga cisza zanim się od tego przysmaku wywinie. A zazdrosna jest, że Toto się bawi. Ale sama nie da się namówić do zabawy. Tzn czasami zrywa się, ale wtedy Toto chce się radośnie przyłączyć i już koniec - Nika staje i .. nie zgadniecie za nic .. WARCZY. Więc Toto głupieje i szczeka. Wtedy JA zaczynam warczeć i .. po zabawie :(
Towarzysze niedoli instytutowej są chyba też otumanieni upałem. Pisałam, że załatwiałam lodówkę? Napisałam gdzie trzeba, pomęczyłam szefa o akceptację i zostawiłam im do przekazania gdzie trzeba czyli do służb odpowiednich. No i znalazła się lodówka - do obejrzenia. I wiecie co towarzysze itd zrobili? Zadzwonili do mnie. No że trzeba ją obejrzeć. No już pędzę, lecę, galopuję, bo pewnie jeszcze mam im ją przynieść :evil:
-
Widze Mirielko ze u ciebie jak u mnie wesolo z tymi futrzakami :evil: :wink:
U nas zawsze cos sie dzieje jeden kot chce na dwor wiec trzeba isc otworzyc drzwi ,drugi denerwuje innego kota bo za blisko niego siedzi a Mishia nasza suczka na wszystkich szczeka bo ma juz dosc :D
Do tego leci do garazu i szczeka na sasiadki koty jak tam spia :roll:
Kiedy ja bede miala spokoj :cry:
A jak bysmy mialy 2 psy to Mishia z zazdrosci by chyba zzieleniala :lol:
2dni temu wrocilam z urlopu krotkiego i teraz strasznie mi jest ciezko wrocic na dietke .Ciagle czuje glod i chec na slodycze :twisted: .Od jutra zaczynam liczyc te punkty a narazie zmniejszylam ilosc jedzenia .Zobaczymy jak bedzie jutro ale sie strasznie boje czy dam rade :cry:
Pozdrawiam Mirielko :D
P.s na moim watku zdjecia z urlopu jak masz ochote poogladac :D
-
GORĄCO :)
Dziś wyszłam rano z pieskami z mokrą głową - nawet fajnie było ;) Ale OCZYWIŚCIE musiałam trafić na sąsiadów "kościółkowych" .. ;) Fajny kontrast był .. ja w podkoszulce i dżinsach, z mokrą głową, z której czasem kapało na podkoszulkę i ślady się robiły, a oni na elegancko .. :lol:
Wszystko totalnie wyschnięte. Futrzaki dopiero wieczorem wykazały chęć zabawy. W ciągu dnia stosowałam im na balkonie prysznic z węża ogrodowego.
Dietetycznie - Precious zanabyła mi metodą kupna serek biały chudy i sprawdzam, czy moje kiszki wytrzymają. Wybrała się do Tesco dopiero jak zelżał upał, czyli po 21 i musiała .. czekać na nocny autobus :lol: A goniłam ją wcześniej .. ;)
Połowę serka wyłudziły futrzaki. Ostatnio one też były na diecie - przymusowo. Jak ostrzygłam Nikę to ukazał się psi pulpet, a i Toto straciła linię trochę. Więc zaczęłam sypać im do misek tylko połowę żarciuszka. Przez tydzień nic się specjalnie nie działo, potrafiły powąchać i odejść od miski. A teraz? Zgłodniały. Co nasypię znika w mig. Każda moja wizyta w kuchni to dwa pyszczydła w otwartych drzwiach i dwie pary oczu wpatrzone z nadzieją, że może JEDNAK coś kapnie. Teraz leżą po kątach pokotem.
.. Czasem i nam przydałby się ktoś mądrzejszy, dawkujący i dobierający to, co dobre ..