-
Koniec przyjaźni z nadwagą !
Witam w moim pamiętniku
Ten post jest przeznaczony do edycji w celu auktualizowania moich osiągnięć, aby nie zaginęły gdzieś w potoku kolejnych stron.
Postępy - po korekcji różnicy stara waga / elektroniczna waga - podaję dzienny limit kalorii (podsumowany tydzień i podzielone przez 7)
Alarm organizmu - waga 103 kg - BMI=33,63.
Ostre zrzucanie wody przy pomocy pigułek dało wagę wyjściową początku końca przyjaźni z nadwagą czyli 101 kg
DIETA MAKARONOWA- I tydzień - dzienny limit kalorii 1200 kcal, - 1 kg
DIETA SOUTH BEACH - I FAZA- II tydzień - dzienny limit kalorii wyszedł średnio 850 kcal - 1,5 kg
- III tydzień - zero spadku wagi więc dumam czemu - dzienny limit kalorii średnio 1140 kcal - to już chyba dumać nie muszę, bo chyba za dużo po prostu
- IV tydzień - limit dzienny średnio 1060 kcal, - 2 kg
DIETA SOUTH BEACH - II FAZA- V tydzień - limit dzienny średnio 1100 kcal, - 0.5 kg
- VI tydzień - limit dzienny średnio 1188 kcal - niestety + 0.5 kg
- VII tydzień - limit dzienny średnio 1144 kcal, - 0,5 kg
- VIII tydzień - limit dzienny średnio 1225 kcal, - 1,5 kg
- IX tydzień - limit dzienny średnio 1140 kcal, - 0,8 kg
- X tydzień - limit dzienny średnio 1240 kcal, + 0,3 kg
Czyli w tym momencie ważę 94 kg. Potem proszę porównywać z paskiem.
DIETA max 1200 kcal- XI tydzień i następne
-
Przyczyny nadwagi :(
Coś o mnie
Mam na imię Halina, ale w sieci wolę by mnie nazywano po nicku – wymyślonym dla mnie wieki temu przez Precious czyli moje Dziecię Lube.
Mam lekko ponad 50 lat i od lat nadwagę .. jakieś 25 kg. Całe 14 kg zostało mi po ciąży (7 miesięcy ciągłego leżenia – tylko książki i TV) i od tamtej pory co rok to dokładałam kilogram do wagi.
Nie miałam zwyczaju zadręczania się, że za dużo ważę. Opinie innych o mnie dziwiły o tyle, że jeśli ktoś poza moim wyglądem nie widział MNIE - takiej, jaką naprawdę jestem (jako człowiek - z charakteru) to jest to ICH problem. Moja filozofia była raczej typu „zaprzyjaźnij się z nadwagą”. Od czasu do czasu stosowałam ograniczenia, ale nic na siłę i nic zbyt długo. Zwłaszcza że (tradycyjnie w końcu) po każdej takiej próbie raczej mnie przybywało niż ubywało. A że tempo było wolne, prawie niezauważalne, więc i nic nie motywowało do zmian w trybie życia. ALE ..
W momencie gdy przekroczyłam 100 kg coś mnie tknęło .. Zrozumiałam, że podstępna nadwaga robi sobie ze mną co chce, a ja się daję wodzić za nos .. Drugi moment to pytanie koleżanki ile mam nadwagi bo ona jest za gruba i chce i MUSI zrzucić 1 KILOGRAM!! Policzyłam BMI. Zmierzyłam pas i biodra. I wyszło mi +25 kg i obwód w pasie taki, jakie miałam biodra, gdy byłam gruba.
I wtedy powiedziałam nadwadze, że koniec z przyjaźnią. Że ją podsumuję za te wszystkie lata i wyciągnę surowe konsekwencje!
Koleżanka pokazała mi Dieta.pl i tak to się zaczęło. Wsiąkam powoli Smile
Podsumowanie zaczęłam od obserwacji. CO jem, ile tego jest, ile kalorii itp. Bo w sumie nie jadam dużo. Serio. Rano kromka plus do pracy kromka (dzielona na dwie części), owoc i koniecznie POMIDOR bom uzależniona .. Nigdy nie jadam pełnego obiadu, bo mi się nie mieści. Albo zupa albo drugie. I wcale nie wielkie ilości. Nie przepadam za tłustym, lubię dania typu chińszczyzna czy kuchnia włoska. Bez zielska nie żyję. Słodyczy nie używam, bo w rodzinie cukrzyca się plącze i po słodkim paradoksalnie mam niedocukrzenia, więc przez dwa dni chodzę i się trzęsę. I wieczorem kanapka. Przed snem do książeczki najczęściej jabłko lub plaster sera żółtego, bo bez czytania i głodna ZA NIC nie zasnę.
Wydawać by się zatem mogło, że nie powinnam tyć. Ale jest kilka ALE:
1. Niestety lubię chipsy i orzeszki
2. Prowadzę raczej „osiadły” tryb życia: praca przy komputerze, potem metro i w domu dorabiam też przy komputerze – biegają tylko palce po klawiszkach, a to właściwie nie jest nawet „lekka praca biurowa” lecz „spokojne siedzenie” czyli mało spalam
3. Z racji podłego zdrowia (dwie operacje kręgosłupa „przez sport do zdrowia” + miganie się od następnej oraz jedno płuco – efekt wybitnych zdolności leczniczych służby zdrowia sprzed lat) moja aktywność fizyczna typu sport itp jest zerowa, ot – spacerek z psiaczkami
4. Jedno płuco spowodowało tzw „zespół serc
a płucnego” czyli zaburzenia krążenia i m. in. zatrzymywanie wody. Waga mi skacze o 1-2 kg codziennie – zależy ile piguł wstrętnych wezmę.
5. Uwikłanie w głupi związek dało w efekcie lekkie skłócenie w rodzinie i zniechęcenie do wszystkiego – jestem zmęczona, sama (hurrraaa!) i samotna (huraa... ), miewam depresyjki maleńkie, czyli w efekcie zalegam na kanapie. Z chipsami. Bo choć lubię sałatki nie chce mi się ich zrobić
-
Co teraz?
Zaczęłam od zapisywania co jem i liczenia kalorii. Wychodzi mi, że dziennie średnio pochłaniam 1400-2000 kcal przy podobnym typie spalania. Za dużo węglowodanów.
W spalaniu zdecydowanie za mało ćwiczeń. No mniej niż zero nie można ćwiczyć.
PLAN
1. Przechodzę na dietę 1200 kcal z większą ilością sałatek warzywnych
2. Wydłużam i przyspieszam spacerki z psiaczkami (ale tylko powyżej -10 C – mam kiepską kurtkę)
3. Odkurzam rowerek treningowy (tak tak – mam) i zacznę od pedałowania przy dzienniku
4. Przymocuję wreszcie drabinkę do ściany (tak tak – mam) i zacznę machać tym i owym oraz zginać to i owo
5. Wyciągnę dwie książeczki „Odchudzająca joga” oraz „Ćwiczenia izometryczne” do przemieszania z drabinką i rowerkiem
6. Sprzątam piwnicę przed letnią przeprowadzką (chcę zamienić swoje duże mieszkanie na dwa mniejsze: dla mnie i córki - studentki)
Taki plan powinien dać mi spadek wagi powolny, ale stabilny. No to do dzieła! Trzymać kciuki
-
Dzien dobry !
Po 1 : Jak sie swietnie czyta, Twoje posciki ! Jakbym czytala jakas kobieca ksiazeczke (bron boze harlekinka jakiegos, a powazna babska literature;))
Po 2 : Odnalazlam sporo podobienstw miedzy Twoimi "problemikami" i mamy mojej :) Jak czytalam fragment, o tym, ze tak na prawde malo jesz w ciagu dnia a wieczorem ksiazeczka, to pomyslalam, ze sie moja mama potajemnie zalogowala na dieta.pl ;)
Po 3 : Zycze Ci wytrwalosci ! I skoro sama mowisz, ze nie jadasz zbyt duzo, to limit 1200 kc powinienes byc okej, jeszcze tylko poprzestawiac godziny zjadanych posilkow (np ten serek raniutko) i wykluczyc pare rzeczy (oh te chipsiki) to sukces murowany !
Pozdrawiam cieplutko:)
-
Zycze ci powodzenia
-
Wspaniały pamietniczek- wspaniałe podejscie. Jestes mi bardzo bliska, albowiem też choruje troszke i to skutecznie eliminuje normalne odchudzanie. Po ostatnich rozciaganiach nabawiłam się kontuzji kolana i teraz z trudem chodze, a jeść sie chce POdziwiam Twój zapał i trzymam kciukasy
-
Witam cieplutko w mroźny wieczór i trzymam kciuki bo wiem że nam się uda .
-
-
Dzięki skarbeczki za poparcie i ciepłe słowa Dusza rośnie Zapału jeszcze mi nie brak, bo tego na początku drogi zawsze starcza - zobaczymy za tydzień czy jeszcze taki chojrak będę
Z chipsami definitywnie koniec. Precious dostała ostrzeżenie, że jak jeszcze raz kupi chipsy (zwłaszcza dwie paczki) to zlikwiduję internet. A CO! Niech się boi
Jutro od rana koniec rozbiegu i start na ostro. Ważenie poranne i zmiany w żywieniu plus ćwiczenia.
.. I o to ostatnie się najbardziej boję ..
Nic to! Będzie dobrze ..
Cmok dla mamy sshanon - wszystkie starsze panie mają COŚ wspólnego .. chyba ..
-
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki