Czesc!

Wracam, troche jeszcze przybita po kontuzji, ale wracam. Ci z was, ktorzy natrafili na moj wpis sprzed okolo 3 tygodni, wiedza, ze zlamalam kosc ogonowa Wlasnie mialam zaczac diete, mialam duzo sily i motywacji i ... przwrocilam sie. Na poczatku bolalo bardzo, nie moglam chodzic, siedziec. Musialam lezec cale dnie na lozku. To bylo okropne. Bardzo mnie to przybilo, zwlaszcza, ze mijaly dni, a ja nie czulam sie wcale lepiej. Diete oczywiscie porzucilam, zrobilo mi sie nagle wszystko jedno. Minely 3 tygodnie, wciaz nie moge zbyt wiele, nie moge cwiczyc, i pewnie jeszcze dlugo nie bede mogla, ale juz minelo to pierwsze przygnebienie. Moge spokojnie spacerowac, siedziec na boku, jest wiec lepiej. Postanowilam sie pozbierac do kupy i zaczac diete. Zmieniam troche jej zalozenia. Nie bede cwiczyc po 3h dziennie. Bede sie jednak starala jakos ruszac, spacerowac, moze z czasem jakies delikatne biegi. Rower na pewno bedzie musial jeszcze dlugo poczekac, ale moze basen za jakis czas. Na poczatek spacery i 1000kcal. Zaczynam od jutra i prosze o wsparcie. Musi sie udac, bo mam juz dosc tej hustawki. Aha, niedlugo mam obrone, bede magistrem To mi troche dodaje skrzydel Kto jest chetny potowarzyszyc mi i wspierac sie nawzajem?

START - 15 maja