Bede odliczac...
Kilogramy...
Dni do ślubu...
Kalorie...

Ech ta matematyka, zacznę od rysu historycznego:
Moje odchudzanie zaczęło się dawno dawno... sukcesy święciłam jakiś rok temu. Wtedy to udałomi się zrzucić z 72-74 kg do 62-64 kg... Nieźle.
Ale nie taki miał być finisz, w związku z ty faktem musze wreszcie postanowić coś i wziąć się za siebie. Dziasiaj waga pokazała 65,6 kg, w dniu swojego ślubu chcę ważyć 58kg. Zatem mam czas na odchudzanie do czerwca (wtedy trzeba już kupić suknię ślubną w odpowiednim rozmiarze). Daje to 8 miesięcy na zrzucenie do 8 kg (w sam raz- kilogram miesięcznie).
Czeka mnie także pilnowanie jedzenia ze względu na to, że znów zaczynam przyjmować tabletki, a niestety one nie pomagaja w trzymaniu wagi.

Od dziś 0 słodyczy.

Od dziś ćwiczę.

Ważenie zarządzam na poniedziałki.

Kalorie dziś: płatki kukurydziane na śinadanie
... mój miś robi obiadek... ciekawe co wymyśli

pa dziewczyny, myślę że i tym razmem mi pomożecie