-
ehh... miałam na 9 iść na aerobik, ale się nie udało, bo zostałam sama w domu z młodszym bratem i nie mogę go samego zostawić :(
wogóle dzisiaj będzie zły dzień, jest impreza imieninowa ojca i będzie dużo żarcia a ja nie mogę jeść, jedyne co mogę to wędzony łosoś... przynajmniej to, może jeszcze sałatę :/
-
Edheene- to się ciesz, bo ja nawet nie wiem jak smakuje wędzony łosoś, jakimiś ciastami się nie przejmuj- sto razy je jadłaś, a taki wędzony łosoś...rarytas ;)
-
uff... impreza rodzinna za mną :D żyję :D
dziś 1082kcal :D
5:0 dla mnie
śniadanie: kawa z mlekiem + grejpfrut + owsianka na wodzie z miodem
obiad: makaron z sosem pesto i brokułami, a właściwie to brokuły z odrobiną makaronu i sosu pesto :D
kolacja(uroczysta rodzinna): melon z plasterkiem wędzonego łososia, sałata włoska, ciasteczko francuskie z jabłkiem
ha!
-
Brawo Edheene :), widze, że już waga poleciała w dół??
-
edheene - o rany, ale twardziel z Ciebie. To ty niesamowity twardziel jesteś. Gratuluję. Chciałabym mieć tyle silnej woli, u mnie występuje piękny brak silnej woli :)
Pozdrawiam
-
ale muszę przyznać, że było wczoraj na prawdę ciężko... pod konieć imprezy siedziałam przy stole akurat na przeciwko tych pysznych ciasteczek francuskich z jabłkiem (kwadrat ciasta francuskiego 10cm x 10cm, na to kawałek jabłka, cynamon i zawinięte w kopertę - nie wiem ile to ma kalorii, ale policzyłam, że tyle co pół croissanta) i się zastanawiałam czy mi wolno czy nie, czy się dużo stanie jak sie złamię i zjem jeszcze jedno i wogóle masakra, jak goście zaczęli się zbierać do wyjścia to dopiero odetchnęłam z ulgą :)
dzisiaj jadę do ikei i mam zamiar popatrzeć czy mają wagi takie normalne, nie-elektroniczne, bo my w domu mamy elektroniczną i denerwuje mnie ona, jeśli tam będą normalne w sensownej cenie to sobie kupię. poza tym jak będę miała swoją to będę mogła bez skrępowania ważyć się w swoim pokoju, bo tak, jak waga jest w łazience to albo łazienka zajęta wtedy kiedy chcę się zważyć (ważę się teraz codziennie rano przed zjedzeniem i wypiciem czegokolwiek a po zrobieniu siusiu) albo się boję, że ktoś mi wejdzie i zobaczy ile ważę i tragedia gotowa... :(
-
na stronie ikei znalazłam wagę za 15,99 taką jaką chcę :) i piszą, że jest we Wrocławskiej ikei :D
-
ale fajny dzisiaj dzionek miałam :D cał spędziłam z moim Kacperkiem, najpierw w ikei (kupiłam sobie wagę) a potem u mnie :D
a teraz do rzeczy:
śniadanie: jak zwykle kawa z mlekiem i grejpfrutem a do tego sałatka (jajko na twardo + pieczaki + szczypiorek) i tost z majonezem
II śniadanie: brzoskwinia
obiad: pierś z pieczonego kurczaka, ziemniak, fasolka szparagowa i sałata
podwieczorek: herbata z mlekiem i łyżeczką miodu
kolacja: dwa tosty z odrobiną majonezu i pomidorkiem a do tego szklanka mieszanki kefirowo-jogurtowej z otrębami
i to daje w sumie 1150kcal
wygrywam 6:0 :D
a jeszcze co do wagi to wstyd mi, bo mój Kacperek przy 187cm wzrostu waży ~75kg a ja 15 cm mniej a 6 kg więcej :(
-
Też miałam tą wagę z ikei i niewiele zakłamawała jeżeli chodzi o wagę prawdziwą na wadze elektro bo coś koło pół kilo.
-
u mnie jest różnica ~1kg między tą z ikei a elektroniczną, ale jeżli będę się od dzisiaj ważyć tylko na swojej to nie ma problemu :) (moja nowa waga pokazuje więcej niż elektroniczna...)
a wogóle to byłm z rana na aerobiku, coś nie wyrabiałam dzisiaj, szybciej się męczyłam, chyba jednak powinam co zjadać przed, bo ja na głodniaka idę tam, teraz dopiero wezmę się może za coś do jedzenia, chociaż zupełnie nie mam ochoty jeść, mimo że jestem głodna...
-
No to sobie odejmuj 1kg. i będzie z głowy a raz na tydzień czy miesiąc waż się kontrolnie na wadze elektro :)
-
eee tam, nie będę się męczyć, bardziej od samej wagi liczy się to, że spada, a spadać będzi tak samo na obu :D
-
Liczy się wygląd i dobre samopoczucie ;), wagą się nie przejmuj :)
-
no to tak:
śniadanie: sok niskokaloryczny, pieczywo chrupkie z serkiem białym light
obiad: zapiekanka warzywna (warzywa zalane sosem jogurtowo-parmezanowo-ziołowo-jajecznym i zapieczone w piekarniku - pycha!!!) i bułka ze słonecznikiem
kolacja: dwie kromki chleba tostowego z białym serkiem light i miodem posypane cynamonem :)
w sumie: 1050kcal
7:0 :D
no i poranny aerobik :D
-
Mmm...cóż za pyszny obiadek miałaś ;)
-
kolejny dzień diety za mną :)
I śniadanie: grejpfrut
II śniadanie: chrupkie pieczywo z białym serem
III śniadanie(:D): jogurt naturalny z otrębami
obiad: zapiekanka ta co wczoraj i bułka
kolacja: fasolka szparagowa z bułką
w sumie: 1109kcal
8:0 - ja vs. mój tłuszcz
no i większość dnia na nogach zamiast siedzenia przed komputerem :D chociaż większość teo co na nowach to był zakupy na rzecz komputera a mianowicie myszka i słuchawki, wszystko po to, żeby mi się potem milej siedziało. oj zgubne to...
-
Trochę mało na śniadanie :(
-
kupiłam sobie herbatę pu-erh i będę ją pić
pomoże?
-
Ja piłam i oprócz skrzywienia po jej wypiciu żadnej różnicy nie zauważałam ;)
-
wrrrr... ale mam ochotę na gorącą czekoladę z cynamonem... :( :cry: :evil:
-
Ja czasami robie sobie tak: mleczko chudziutkie+ kakao gorzkie+ słodzik (cynamon nie ma za dużo kalorii więc też możesz dodać ;) )
-
dzisiaj ciężki dzień był
ale najpierw to co zwykle:
śniadanie: jajko na twardo, chrupki chleb z pomidorkiem i kawa z mlekiem
II śniadanie: brzoskwinia
obiad: kalafior, sałata, ziemniak
kolacja: grzanka z odrobiną masła, jogurt nat. z otrębami
w sumie 1086kcal
9:0
ale dzisiaj miałam kryzys psychiczno-fizyczny
zacznę od tego, że jestem przeziębiona i akurat dzisiaj się to nasiliło, przez katar nie mogłam pójść na aerobik (udusiłabym się z zatkanym nosem), a poza tym ja nie lubię być chora...
w nocy miałam koszmar związany z dietą, śniło mi się, że się złamałam :(
do tego wszystkiego jeszcze wieczorem dostałam histerii i płakałam w ramię mojego Kacperka, a on nie wiedział o co chodzi i się bardzo zaniepokoił, bo do tego jeszcze byłam bardzo blada :( dopiero się uspokoiłam, jak on się rozpłakał, bo sie zaczął o mnie bać i musiałam przestać i teraz jest już lepiej
kolację to musiałam w siebie prawie wcisnąć, bo 750 kcal to za mało i wogóle czuję się źle, ale zaraz idę spać i mam zamiar zbudzić się już w lepszym humorze...
dobranoc wszyskim
-
Oj bidulka :( to się lepiej kukruj- rosołek, herbatka z cytrynką itp. itd., mam nadzieję, że dziś już Ci lepiej :P
-
podziwiam cie i gratuluje :) miec takie zaparcie psychiczne to moje marzenie trzymam kciuki :) duzo spij bo moja babcia twierdzi ze sen to najlepsze lekarstwo :)
-
wierz mi śpię, ile wlezie, kończą mi się wakacje i wysypiam się na zapas :D
-
dzisiejszy jadłospis:
śniadanie: grejpfrut
II śniadanie: tosty z chudym białym serem i herbata z mlekiem
obiad: smażony łosoś(bez panierki więc nie aż tak tłusty), ziemniak, kalafior, sałata, ogórek, sok niskokaloryczny
kolacja: tosty z chudą wędliną i majonezem
1050kcal
10:0
dzisiaj kolejny marny dzień
byłam na kręglach i była bardzo fajnie, no i spaliłam tam na pewno trochę kalorii
a teraz jest mi źle, mój Kacper to pracoholik, wolał zmęczyć się do poźna w pracy i zaraz po powrocie iść spać zamiast mnie powspierać, a ja się tu męczę między innymi dla niego i teraz mi smutno i źle. nie mam zupełnie ochoty na jedzenie więc na pewno nie utopie smutków w żarciu...
teraz nie mam co ze sobą zrobić, nie pójdę spać, bo jeszcze za wcześnie i wogóle źle wszystko i nie tak jak być powinno, na dodatek w ciągu kilku najbliższych dni dostanę okres, a to mnie jeszcze bardziej dobije (chociaż może waga spadnie bardziej w dół :wink: )
ehh...
-
A nie wystarczy podejść do ukochanego i się upomnieć o swoje?? Mój wlaśnie ma mi to za złe, że on musi się wszystkiego domyślać, czy chce tego, żeby się do mnie przytulił czy wręcz odwrotnie ;).
Z regóły wszystko robi na opak ;)
-
tylko, ze mój dobrze wie, że ja go teraz potrzebuję, dopiero co wczoraj pół wieczora płakałam mu w ramię, że czuję się przez niego osamotniona a on dzisiaj nie przyszedł... :( :cry:
-
przeprosił i powiedział, że przyjedzie na pewno jutro, bardzo chce pomóc mi, tylko nie wie jak... :(
-
Edheene- no widzisz, teraz już wszystko w porządku :).
Trzymam kciuki za następną dzisiejszą walkę z tłuszczem :)
-
za aerobiku właśnie wróciłam i jest gut
i teraz mnie właśnie Kacper obdarzył największym wsparciem, bo powiedział, że aerobik jest 'shexy' i dlatego chce mi się chodzić :D
-
Heh, szkoda że mój tak nie mówi ;)
-
dzisiejszy dzień był lepszy niż dwa poprzednie
śniadanie: grejpfrut i tost z białym serem
II śniadanie: serek piątnica 3% i bułka z chudą wędliną
obiad: makaron z brokułami i sosem pesto oraz sałatka caprese
kolacja: jogurt naturalny z otrębami, herbata z mlekiem
w sumie 1130kcal
11:0 :D
niestety bardzo późno jadłam, obiad ~20:00 a kolacja dopiero co czyli 22:30 :( ale już będę grzeczna, tak mi wyszło, bo miałam zakręcony dzień
rano byłam na aerobiku, nieźle nam dała prowadząca popalić :) w domu potem byłam najwyżej godzinę, bo potem pojechałam rowerkiem na uczelnię bo miałam zapisy ogólnouczelniane, zapisałam się na shape :) potem prosto do dawnego liceum, bo dzisiaj były obchody 60-lecia szkoły, wróciłam stamtąd około 14.30 a już o 15.30 wychodziłam spowrotem tam i siedziałam do wieczora, także wcześniej nie miałam czasu na jedzenie
tak więc ruchu miałam duuużo, bo i aerobik i w sumie co najmniej godzina roweru i tak wogóle to cały dzień na nogach, więc powinno być ok :)
a wogóle wieczorem jeszcze Kacperek mój do mnie przyjechał więc jest ok :)
-
ehh :( waga stoi w miejscu :( drugi tydzień diety dobiega końca a waga właściwiwe ani drgnie, tylko na początku coś spadało, a teraz nic, masakra i jak tu nie stracić motywacji :( jak w przyszłym tygodniu się nic nie ruszy to idę do dietetyka...
tyle dobrze, że po centymetrze w obwodach straciłam
-
Edheene- dużo ćwiczysz, waga stoi, ale centymetry nie- i to jest najważniejsze!!
-
w tym rzecz, że ja mam problem z kolanami i dla kolan ma znaczenie waga a nie centymetry (no chyba, że ta waga usadowi się poniżej kolan :D )
-
ehhh, mamuśka kazała mi robić tiramisu i się nie powstrzymałami trochę podżerałam, całe szczęście w sumie nie więcej niż łyżeczkę tego zjadłam, ale i tak mam wyrzuty sumienia :(
-
Edheene- wyrzuty sumienia nie miej, tylko poćwicz trochę, a jutro grzecznie dietkować!
-
ha! ale jestem szczęśliwa, dzisiaj rano waga pokazała w końcu mniej!!! :D
ale jeszcze muszę wrócić do dnia wczorajszego
śniadanie: grejpfrut
II śniadanie: tost i jogurt
w międzyczasie: w sumie około łyżecza serka mascarpone ze śnietanką i cukrem :(
obiad: makaron z pesto i brokułami, sałata
kolacja: kefir 0%, otręby, brzoskwinia
w sumie:
1135kcal
12:0 dla mnie i są efekty :D:D:D
byłam wczoraj rano na aerobiku step&shape :) a potem jeszcze na spacerze z ukochanym (chociaż on długo nie wytrzymał, kanapowiec wstrętny i musieliśm wracać do domu)
na uczelni musiałam zmienić soie plan i zamiast na shape będę chodziła na step :) całe szczęscie zajęcia są obowiązkowe, więc bęe musiała chodzić przynajmniej przez pół roku
a mój kanapowiec zapisał się na Thai Chi :D coby się zanadto nie zmęczyć i nie spocić :P
-
Edheene- codziennie chodzisz na aerobik?? Ile płacisz za godzinę??