Wielki powrót - gubienie kg na przekór wszystkiemu - str.188
Witajcie wszystkie dobre duszyczki!!!
Jestem sobie dziwną dziewczynką ;) hihihi... tak, tak, dziewczynką... :lol: Ale nie to...
Mam 25 lat, 160 cm wzrostu i okropną sylwetkę, którą mimo wszystko kocham!! Ważę 68 kg :roll: Zaczęłam stosować dietę od 28.09, czyli dokładnie tydzień temu!!!!!!! Ja nie wiem, jak ja to wytrzymałam!!! Pierwsze dni były ciężklie, bo przyznać muszę, że uzależniona jestem od jedzenie, jak cholerka... Ale od początku...
Za sobą mam udaną ciążę... Pięknego, dorodnego synka. Jestem mamusią juz ponad rok. W ciąży bywało różnie, ale jedzenia mi nie brakowało i utyło mi się :oops: Wiem, że to niezdrowo, ale uwielbiałam w ciązy słodycze.. i już tak zostało :( Po porodzie też za specjalnie się nie oszczędzałam, mój mały nie miał alergii, więc wcinałam tabliczki cxzekolady, jak jabłuszka... I tak rosłam i rosłam, aż w końcu, któregoś dnia mój mąż powiedizał do mnie, że słoniątko jestem. Ja wiem, że nie chciał powiedizeć tego, żeby mnie zranić, ale zabolało! Wtedy jeszcze nic się nie stało. Dalej jadłam, wręcz się opychałam, ale... Któregoś dnia pod żłobkiem spotkałam mojąznajomoą (po dwójce dzieci) Cudownie szczupłą. Mnie piła wtedy spudniczka (mam okropny brzuszek)... Ppostanowiłam, że schudnę, wtedy, pod żłobkiem... Nie czekałam na cud, na następny dzień, zaczęłam od zaraz i tak to już trwa 7 dni.
Wiem, że zmiana przyzwyczajeń musi być trwała i na dłuzej niż rok, żeby było widać efekty, ale ja już czuję się lżejsza. A spodnie zjeżdżają mi z pupy! Przeczytałam ostatnio wczoraj chyba, że żeby nie było efektu jo-jo, trzeba schudnąć przynajmniej 10% swojej wagi i utrzymać jąprzez najbliższe kilka miesięcy, a najlepiej rok.
A więc moja założenia mają sens, tylko, żeby mi się udało!
A więc w czym tkwi skuteczność metody? W ograniczeniu słodyczy i spożywania posiłków po 18... Niby nic, ale działa. Nie mam wagi, żeby sprawdzić, ale wiem, ze schudłam, czuję to...
Piję dużo wody, ok. 1,5 - 2 l dziennie, herbatkę czerwoną. Jak chcę coś słodkiego wcinam jabłko, albo suszone morele :) Jem o stałych porach o 8.30 - 9.00 śniadanie, o 12.00 - 13.00 obiad, potem kolacja z mężem do 18.00. Jem normalnie, tylko długo przeżuwam i sprawia, że czuję się szybciej syta. Jem więcej warzyw i owoców. Czuję się lekko!!! Mam kryzysy, ale opieram się słodyczom, jak tylko mogę. Mój mąż nie wie, że jestem na diecie, więc próbuje mi wciskać różne łakocie, ale ja twardo mówię: "NIE".
Mam nadzieję, że schudnę! Co ja mówię! Ja wiem, ze schudnę, przynajmniej do Sylwestra! A potem utrzymam wagę dalej trzymając dietę.
Drgnęła waga... w dół... :D
Witajcie, to znów ja :P Mam tylko chwilkę... Dziś się zważyłam, tuż przed obiadkiem i wiecie?? Jest już efekt!! Po tygodniu moich załozęń i wyrzeczeń - 2 kg mniej , co widać na suwaczku!! Cieszcie się moim sukcesem!! Wam się też uda!!